Noce Wielkich Żagli

Noce Wielkich Żagli

Zlot żaglowców w Szczecinie może przynieść miastu tyle korzyści, co Euro 2012 Poznaniowi czy Wrocławiowi

Największe i najpiękniejsze żaglowce świata przycumują na trzy sierpniowe dni i trzy noce do reprezentacyjnych Wałów Chrobrego w Szczecinie. Od wielu miesięcy miasto szykuje się do tego wydarzenia. Pogłębiono już Odrę, wyremontowano nabrzeża, wielu miejscom nadano nowy blask. Przygotowuje się specjalny program dla załóg i licznych gości, którzy wtedy do Szczecina zjadą.
Zlot żaglowców to tradycyjny finał wielkich regat The Tall Ships’ Races, które odbywają się na Bałtyku i na Morzu Śródziemnym. Na trasę bałtycką zgłosiło się już 70 jednostek z całego świata, z Malezji, Rosji, Niemiec, Anglii, Szwecji, Danii, Polski, Belgii i Holandii. Wśród nich nie zabraknie kolosa “Siedowa”, największego na świecie statku pod żaglami, oraz najpiękniejszego “Aleksandra von Humboldta” z charakterystycznymi zielonymi żaglami. Regaty rozpoczną się w Arhus w Danii, a po odwiedzeniu Finlandii i Szwecji zakończą morskie zmagania w Szczecinie. Nawet miejscowy zakład energetyczny otrzymał polecenie wyłączenia prądu biegnącego napowietrzną linią nad kanałem portowym, dla pewności, by wysokie maszty żaglowców nie spowodowały spięcia w sieci.
To będzie prawdziwe święto morza i młodości – jarmarki, sceny szantowe, nocne kino na wolnym powietrzu, które zaprezentuje filmy z serii “Piraci z Karaibów”, targi sportów wodnych Exponautica, nieustające parady.

Po regatach – wielki skok

Przy prezydencie Szczecina działa już prężnie Biuro ds. Organizacji Regat 2007, które notuje wszystkie sprzyjające, jak i niesprzyjające temu wydarzeniu aspekty. Co prawda przygotowania do Euro 2012 jeszcze się w praktyce nie rozpoczęły, ale już z planów perspektywicznych, np. rozwoju dróg ekspresowych i autostrad, znikają połączenia ze Szczecinem. Tymczasem miasto pragnie dzięki tej morskiej imprezie uzyskać bodźce finansowe i promocyjne, które będą sprzyjać jego rozwojowi przez długie lata. To nie tylko kwestia połączeń drogowych, ale całej infrastruktury miejskiej, edukacyjnej, produkcyjnej czy kulturalnej, która przy tej okazji może się żywiołowo rozwinąć. Np. Akademia Morska w Szczecinie, obchodząca właśnie 60-lecie powstania, okazuje się największą, jeśli nie jedyną uczelnią morską w tej części Europy, po upadku szkolnictwa morskiego w Niemczech. Jej potencjał i poziom kształcenia dzięki najnowocześniejszej aparaturze pozwala szkolić nawet cztery-pięć razy więcej oficerów marynarki niż obecnie i zaspokajać w tym względzie potrzeby całego regionu. A ponieważ w ostatnim okresie obserwuje się znaczny wzrost w przewozach morskich, zwiększenie stawek frachtowych, wzrost popytu na nowe statki i ogólną koniunkturę, Szczecin, który ma doskonałe położenie geograficzne na linii wschód-zachód oraz północ-południe, najwyraźniej aspiruje do miana europejskiej kuźni kształcenia marynarzy, nie mówiąc już o usługach portowych, np. przeładunku płynnego gazu.
Inną szansą otwierającą się przed miastem i jego morskim potencjałem (mocno uszczuplonym w latach kryzysu), jest rewitalizacja i modernizacja

niewykorzystanych terenów portowych,

wręcz zbudowanie drugiego miasta po przeciwnej stronie Odry, na licznych wyspach, które na razie obrasta dzika zieleń. Tereny położone nad wodą, opuszczone nabrzeża portowe już w wielu miastach Europy zostały doskonale wykorzystane pod budownictwo apartamentowe, np. we francuskiej Dunkierce. Powstały tutaj specjalne dzielnice dla ludzi posiadających jakiś sprzęt pływający, jachty, łodzie, motorówki, którzy pragną z okna domu podziwiać wodę i kołyszące się na niej barki. Zespół architektów miejskich już takie tereny znalazł i przygotowuje koncepcję do realizacji w najbliższej przyszłości. Podobny pomysł jak w przypadku miłośników wodniactwa czeka również na fanów indywidualnego latania. Coraz więcej mamy w kraju posiadaczy prywatnych samolotów, ale nikt się tymi ludźmi poważnie nie zajął. Być może właśnie Szczecin będzie mekką lotników amatorów, którzy z okien swoich mieszkań będą spoglądać nie tylko w niebo, ale i na własne skrzydła pod domem.
Wszystkie te plany zostały już wygenerowane i zostaną zaprezentowane przy okazji Zlotu Żaglowców – z nadzieją, że wielka międzynarodowa impreza przyczyni się do rozwoju i dobrobytu mieszkańców, że przyniesie nie tylko korzyści promocyjne, lecz także koniunkturę gospodarczą w wielu dotychczas zaniedbanych dziedzinach. Nie każde miasto może przecież skorzystać na Euro 2012, ale zarazem nie ma takiego drugiego jak Szczecin.

 

Wydanie: 26/2007

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy