Koniec mitu Czarnobyla?

Koniec mitu Czarnobyla?

To nie była jedna z największych katastrof XX wieku

Katastrofa w Czarnobylu nie spowodowała wielu tysięcy ofiar, jak przez lata się obawiano. Na skutek awarii elektrowni atomowej nastąpiło „tylko” 58 zgonów, 3940 osób zaś przypuszczalnie umrze na raka.
Prawdziwe zagrożenia dla większości poszkodowanych są natury psychologicznej. To lęk, niepewność i stres, wywołujące „paraliżujący fatalizm”. Trzeba uświadomić ludziom, że są ocalałymi, a nie ofiarami, że mogą normalnie żyć.
Takie są wnioski 600-stronicowego raportu, sporządzonego przez ponad stu naukowców na zlecenie Forum Czarnobyl, w którym działają przedstawiciele Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, siedmiu innych agend ONZ oraz władz Białorusi, Ukrainy i Rosji.
Do tragedii doszło 26 kwietnia 1986 r. W czwartym reaktorze elektrowni nuklearnej w Czarnobylu na skutek nieprzemyślanego eksperymentu, błędów konstrukcyjnych i całego zbiegu nieszczęśliwych okoliczności nastąpił wybuch.

Reaktor płonął przez 11 dni,

wyrzucając do atmosfery masy substancji radioaktywnych. Promieniotwórcza energia, która została wtedy wyzwolona, odpowiada energii 200 bomb zrzuconych na Hiroshimę. Radioaktywna chmura doprowadziła do skażenia ponad 200 tys. km kwadratowych na terenie Ukrainy, Białorusi i Rosji, dotarła nad Skandynawię i Europę Zachodnią. Ponad 350 tys. osób ewakuowano. 30-kilometrowa „zona” wokół Czarnobyla została ogłoszona strefą zamkniętą. Katastrofę czarnobylską uznano za jedno z największych nieszczęść XX w. Dzienniki zamieszczały mrożące krew w żyłach opisy masowych grobów pod Kijowem, do których buldożery spychają niezliczone zwłoki. Według pierwszych prognoz, Czarnobyl miał spowodować nawet 100 tys. ofiar, potem mówiono o 50 tys. Ocen radzieckich naukowców, twierdzących, że należy się spodziewać kilkudziesięciu zgonów, nikt nie traktował poważnie. Raport forum stwierdza jednak, że zmarło 47 uczestników operacji ratowniczej, którzy otrzymali bardzo wysoką dawkę radiacji. Wśród ofiar jest również dziewięcioro dzieci, które zachorowały na raka tarczycy i nie zdołały pokonać choroby. Ogółem zanotowano 4 tys. przypadków raka tarczycy, będących następstwem katastrofy, jednak 99% chorych przeżyło. W perspektywie długoterminowej raport forum przewiduje około 3940 zgonów na raka tarczycy. Wystąpią one wśród 200 tys. pracowników i żołnierzy, biorących udział w akcji ratowniczej i likwidacji skażeń, 116 tys. ewakuowanych oraz 270 tys. mieszkańców obszarów najbardziej narażonych na promieniowanie. Nie stwierdzono natomiast większej liczby przypadków białaczki. Czarnobyl

nie spowodował też narodzin zdeformowanych dzieci

z wadami genetycznymi (aczkolwiek media długo raczyły czytelników opowieściami o zmutowanych jeleniach z pięcioma nogami czy dwumetrowych kurczakach). Większość substancji radioaktywnych szybko zniknęła z gleby, pozostały natomiast radioaktywne izotopy cez 137 i stront 90, których okres połowicznego rozpadu wynosi 30 lat. Dla ludności uznanej za ofiary prawdziwym zagrożeniem jest lęk i stres. Osoby te, nieustannie straszone i badane przez lekarzy, stały się bezradne, uzależnione od zasiłków, utraciły wiarę w przyszłość. Prowadzą niezdrowy tryb życia, popadają w alkoholizm, jedzą grzyby i owoce z napromieniowanych terenów, uprawiają niebezpieczny seks. Raport konkluduje, że 200 tys. ludzi, którzy byli najbardziej narażeni na skażenie, powinno nadal pozostawać pod intensywną opieką lekarską. Ale nie ma przeszkód, aby pozostałych 6 mln osób uznanych za „ofiary Czarnobyla” zaczęło prowadzić normalne życie. Należy także ograniczyć zasięg strefy zamkniętej.
Tezy raportu komentowali z zadowoleniem specjaliści od energii atomowej. Murdoch Baxter, brytyjski ekspert od radiacji, powiedział: „Niestety, Czarnobyl

opóźnił rozwój energetyki atomowej o dziesięciolecia.

Obecnie ten miarodajny raport pozwala ujrzeć wpływ katastrofy na ludzi i środowisko we właściwych proporcjach”. Niemiecki dziennik „Die Zeit” napisał, że spalanie węgla w elektrociepłowniach ma nieporównanie bardziej szkodliwe następstwa dla zdrowia niż Czarnobyl. Nieszczęście na Ukrainie nie może być podawane jako powód do rezygnacji z energetyki atomowej. Równie dobrze można by zlikwidować przemysł samochodowy, ofiar wypadków drogowych są przecież tysiące.
Władze w Kijowie przyjęły natomiast raport forum bez entuzjazmu. Rzecznik ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych, Oleh Andrejew, oświadczył, że „ci, którzy piszą, że nie taki diabeł straszny, powinni się osiedlić [na skażonych obszarach] i spojrzeć na problem od wewnątrz”. Także ekologowie uważają tezy dokumentu za nieprawdziwe. Aktywiści Greenpeace twierdzą, że dokument został sporządzony pod zbyt wielkim wpływem Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, która dąży do rozwoju energetyki nuklearnej.

 

Wydanie: 37/2005

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy