Korrida z faszystowskim hymnem

Korrida z faszystowskim hymnem

Kataloński separatyzm nie tylko rozbudził patriotyzm Hiszpanów, ale również dał paliwo nacjonalistom

Rynek El Mercado de la Paz oraz ekskluzywne centrum gastronomiczne Platea Madrid uchodzą za wizytówki madryckiej dzielnicy Salamanca. Stoiska z biżuterią, eleganckie kwiaciarnie, luksusowe delikatesy często są odwiedzane przez zamożniejszych mieszkańców stolicy. Butiki znanych projektantów i wykwintne restauracje zlokalizowane zwłaszcza wzdłuż tzw. Złotej Mili (Milla de Oro) sprawiają, że okolica od dawna kojarzy się z bogatą, konserwatywną, tradycjonalistyczną Hiszpanią. Zarówno dzielnica, jak i cała północna część miasta uchodzi za bastion centroprawicowej Partii Ludowej (PP). Jednak w ostatnich wyborach parlamentarnych wielu mieszkańców oddało głos na skrajnie prawicowych populistów z Vox.

To wszystko kiedyś pęknie

– To jedyna partia, która nas chroni i może zapobiec rozpadowi kraju na kilka części – mówi Nunchi López Bravo, mieszkaniec Salamanki. On i cała jego rodzina przez lata głosowali na PP, jednak w ostatnim czasie zaczęli popierać Vox. Główny powód? Kataloński ruch separatystyczny. – To gwałtowny, niedemokratyczny ruch, który myśli tylko o swoich interesach i wyśmiewa nasz wielki naród – tłumaczy López Bravo.

Podobnie jak jego matka, bracia i kuzyni opowiada się za stanowczym rozwiązaniem konfliktu z katalońskimi separatystami: – Oni pójdą na całość, nie zatrzymają się. Musimy ograniczyć uprawnienia Generalitat (rządu katalońskiego – przyp. TS). Zlikwidować ich policję, parlament oraz prawo do edukacji. Trzeba ich powstrzymać przed narzucaniem wszędzie swojego języka kosztem kastylijskiego.

– Ludzie wstydzą się hiszpańskiej flagi. To coś, czego nie rozumiem. Hiszpania musi być jednym narodem! – dodaje pochodząca z arystokratycznej rodziny Blanca Carrillo de Albornoz. Rozczarowana Partią Ludową liczy, że Vox stanie w obronie wartości, które według niej są zagrożone.

Tym, co ją przekonało, była nacjonalistyczna linia partii i jej chęć zmiany hiszpańskiego systemu autonomii regionalnej. – Jednym z dużych problemów Hiszpanii jest system regionalnych autonomii. Musimy to zmienić! Nie możemy mieć 17 parlamentów, 17 telewizji regionalnych, 17 wszystkiego. Wiecie dlaczego? Ponieważ to wszystko kiedyś pęknie!

Jeszcze w 2018 r. w hiszpańskim parlamencie, Kortezach, nie zasiadał ani jeden polityk wywodzący się ze skrajnej prawicy. W wyborach z 2016 r. partia Vox uzyskała zaledwie 0,2% głosów. Obecnie reprezentuje ją 52 posłów, w zeszłorocznych listopadowych wyborach przekonała do siebie 15% elektoratu.
Większość analityków od dawna uważała Hiszpanię za odporną na czar skrajnie prawicowego populizmu ogarniającego Europę. Omar G. Encarnación, profesor nauk politycznych z nowojorskiego Bard College, w prestiżowym magazynie „Foreign Affairs” wymienił trzy czynniki, które sprawiały, że państwo to odrzucało radykalną prawicę. Po pierwsze, utrzymującą się niechęć kulturową do faszyzmu i podejrzeń o nacjonalizm, którą spowodowało 40 lat dyktatorskich rządów Francisca Franco. Po drugie, dobrobyt gospodarczy Hiszpanii, w dużej mierze związany z Unią Europejską – kraj bardzo skorzystał na unijnym finansowaniu. Po trzecie, wielokulturowość i tolerancyjność hiszpańskiego społeczeństwa, bardziej zróżnicowanego niż kraje północnej i środkowej Europy, dzięki czemu jest ono też bardziej otwarte na przybyszów. Jednakże kryzys kataloński, który rozpoczął się po nieuznanym referendum w 2017 r., przysłużył się partii Vox.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez internetowy dziennik „El Independiente”, aż 90% osób, które zamierzały na nią głosować, twierdziło, że robi to w obronie jedności Hiszpanii. Konflikt pomiędzy centralnymi władzami w Madrycie a Katalonią oraz rosnący regionalizm zmienił polityczny i społeczny krajobraz kraju. Nagle ludzie zaczęli wywieszać na balkonach i w oknach hiszpańskie flagi. Nigdy wcześniej na ulicach i na budynkach w miastach nie było tak dużo symboli narodowych. Do tej pory wielu Hiszpanów nie chwaliło się swoją tożsamością, nie epatowało symbolami związanymi z państwem; wyjątkiem były mistrzostwa świata lub Europy w piłce nożnej. Działo się tak po części dlatego, że symbole narodowe były bezwzględnie wykorzystywane propagandowo przez dyktatorskie rządy.

Coraz częściej organizowane są tzw. marsze ku jedności. Pod hasłem „Dla przyszłości Zjednoczonej Hiszpanii” na początku stycznia tysiące Hiszpanów zebrało się w Madrycie na Plaza de Colón. Uczestnicy manifestacji wznosili antyrządowe hasła i domagali się zaostrzenia działań wobec katalońskich separatystów.

Tęsknota do Franco

Dla sporej części Hiszpanów możliwa separacja oznacza zagrożenie kraju. Kataloński separatyzm nie tylko wzniecił patriotyzm, ale również rozbudził drzemiący hiszpański nacjonalizm. – Hiszpania jest w niebezpieczeństwie i należy zakazać działania partii niepodległościowych – w takim tonie często grzmi Santiago Abascal, lider Vox. Ostre przemówienia przeciwko separatystom w imię „jedności” są znakiem rozpoznawczym ugrupowania. Vox domaga się też aresztowania lidera regionalnego rządu Katalonii Quima Torry i zawieszenia autonomii tego regionu. Szefowie partii wzywają do „podboju” Hiszpanii, nawiązując do kampanii hiszpańskiej, zakończonej w 1492 r., mającej na celu usunięcie muzułmanów z Półwyspu Iberyjskiego. Nawołują zwolenników, by „podziękowali Bogu za to, że urodzili się w takiej ojczyźnie”. Partia nie kryje tęsknoty za frankizmem i sprzeciwia się ekshumacji gen. Franco.

Także różne mniejsze faszyzujące grupki zjednoczyły się, aby powstrzymać Katalonię przed odłączeniem, powodując wzrost napięć politycznych. W Barcelonie, na wiecu poparcia dla jedności Hiszpanii, uczestnicy, którzy przyjechali pociągami i autobusami z całego kraju, krzyczeli „Sieg Heil” do policjantów, którzy próbowali spacyfikować katalońskich anarchistów.

Barcelońscy kandydaci Vox do Kongresu Generalnego, izby niższej parlamentu, na konwencji puścili „El novio de la muerte”, piosenkę związaną z Legionem Hiszpańskim, formacją wojskową, którą Franco dowodził w latach 20. Coraz częściej organizuje się wiece z okazji rocznicy urodzin caudilla czy José Antonia Prima de Rivery, twórcy Falange Española, faszystowskiej organizacji politycznej założonej w 1933 r. Wiecom towarzyszy pieśń „Cara al Sol” napisana w 1935 r. przez Riverę, która stała się symbolem nacjonalistycznej Falangi w czasie hiszpańskiej wojny domowej (1936-1939). „Cara al Sol” była też nieoficjalnym drugim hymnem w okresie dyktatury Franco.

Faszystowski hymn został nawet odtworzony w trakcie korridy na Majorce w 2019 r. Walki z bykami w tradycyjnej formie zostały tam zdelegalizowane w 2017 r., ale teraz, po uznaniu skargi przez hiszpański Sąd Najwyższy, powróciły. Gdy grupa aktywistów na rzecz praw zwierząt głośno sprzeciwiała się korridzie, na arenie puszczono z głośników piosenkę „Viva España”, jednak po niej popłynął z nich utwór, który wzbudził kontrowersje.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 10/2020, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. Nacho Doce/Reuters/Forum

Wydanie: 10/2020

Kategorie: Świat
Tagi: Hiszpania

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy