Kosmiczny wyścig

Kosmiczny wyścig

Na Marsa będziemy mogli polecieć za jakieś 50 lat dr Andrew Coates, szef Wydziału Plazmy i Fizyki Planetarnej University College w Londynie oraz współpracownik Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). – Obecnie wiele się dzieje w kosmosie, ale mam wrażenie, że głównie dzięki Amerykanom. Czy to prawda? – Myślę, że Europa też dużo robi. Wspólnie z Amerykanami pracujemy nad projektem Cassini-Huygens, który bada Tytana. Próbnik Huygens wylądował na powierzchni tego największego księżyca w Układzie Słonecznym 14 stycznia i cały czas dostarcza nam mnóstwo danych. Tytan posiada unikalną atmosferę. Wiemy, że w jej skład wchodzą azot i metan i niewątpliwie przypomina ona atmosferę Ziemi sprzed 4 mld lat. To jednak nie wszystko. Mamy też bardzo interesującą misję o nazwie Mars Express, która już dokonała istotnych pomiarów związanych z obecnością metanu na Marsie. To było przełomowe wydarzenie. Mieliśmy nadzieję, że na powierzchni Czerwonej Planety wyląduje sonda Beagle-2 i że dane zgromadzone przez nią na Marsie przyniosą równie rewolucyjne idee jak podróż okrętem HMS „Beagle”, w którą w 1831 r. wyruszył Karol Darwin. Niestety, nie udało się. W tym roku zamierzamy badać Wenus. Amerykanie nie mają takich planów. Smart-1 jest już w drodze na Księżyc. Celem tej wyprawy jest ustalenie, jak doszło do powstania ziemskiego satelity oraz dokonanie pomiarów, które są niezbędne dla realizacji późniejszych projektów. Jednym słowem, jest mnóstwo rzeczy, których Amerykanie nie robią, a jeśli nawet, my robimy je lepiej. Przykładem mogą być nasze kamery na Beagle-2, które są trzy razy lżejsze od amerykańskich. W związku z tym, że amerykański system nawigacji – US Global Positioning System (GPS) – jest niedokładny, w 2008 r. zacznie funkcjonować europejski system nawigacji o nazwie Galileo. Te działania są dowodem na to, że Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) może się poszczycić sporymi osiągnięciami. – Mimo istnienia Europejskiej Agencji Kosmicznej wiele przedsięwzięć jest podejmowanych wspólnie z Amerykanami. – Ogólnie nauka jest przedsięwzięciem międzynarodowym. Wszyscy pracujemy razem, aby zrozumieć środowisko Marsa i to, gdzie się podziała woda. Amerykanie przede wszystkim koncentrują się na wodzie, my oprócz wody i atmosfery szukamy dowodów na istnienie życia na Czerwonej Planecie. Osobiście wierzę, że na Marsie było życie około 4 mld lat temu. Wciąż czekamy jednak na dowody. Projektem międzynarodowym jest Rosetta, której celem jest sprawdzenie, jak ważną rolę w procesie tworzenia Układu Słonecznego odgrywały komety. Wiele przyrządów było skonstruowanych przez Amerykanów, ale sam statek jest europejski. Także Cassini-Huygens jest prowadzony we współpracy z Amerykanami, ale wiele robimy sami. Mars Express jest w całości programem europejskim, podobnie Smart-1 i Venus Express. Kiedy w 1997 r. startowała misja Cassini-Huygens, współpraca między Europą a Stanami była znacznie lepsza niż obecnie. Teraz jest więcej współzawodnictwa. Jednym z powodów tej sytuacji może być fakt, że Ameryka chce mieć mniejsze, szybsze i tańsze satelity niż Europa. W odpowiedzi na to zaczęliśmy prowadzić własne projekty. Mimo wszystko jednak chcielibyśmy współpracować z Ameryką na szerszą skalę. – Jakie są plany agencji na kolejne lata? – Wkrótce na Księżyc dotrze Smart-1. Dokonujemy już bardzo ciekawych pomiarów związanych z obecnością różnych pierwiastków na Księżycu, co pomoże nam zbadać proces jego powstania. Może ze względów naukowych Księżyc nie jest tak ekscytujący jak Mars, bo przecież dysponujemy już 380 kg materiału, który jest badany w naszych laboratoriach. Wiele zdążyliśmy się dowiedzieć. Mars jest o tyle interesujący, że jest najbliższym miejscem, gdzie mogło się rozwinąć życie, dlatego będziemy go nadal badać. Mamy nadzieję, że następcą Beagle-2 będzie Landing Demonstrator w ramach programu Aurora. Ostatecznym celem programu Aurora będzie lądowanie człowieka na Marsie. Poza tym w tym roku Venus Express zacznie badać sekrety Wenus, a przede wszystkim wulkany. Misja Colombo zbada Merkurego, Gaya będzie tworzyła mapę Drogi Mlecznej. Jest jeszcze kilka innych misji. – Ciągle jednak słyszymy o nowych amerykańskich projektach kosmicznych, a wciąż za mało o Europie. – Budżet naukowy NASA jest mniej więcej siedem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 09/2005, 2005

Kategorie: Nauka