Skąd się wzięły blondynki

Skąd się wzięły blondynki

Naukowcy spierają się na temat pochodzenia jasnych włosów i niebieskich oczu

Na całym świecie dominują ludzie z ciemnymi oczami i włosami. Tylko w Europie panuje zadziwiająca różnorodność w tej materii.
Na naszym kontynencie gen koloru włosów MC1R występuje co najmniej w siedmiu wariantach, przy czym najwięcej naturalnych jasnowłosych osobników pochodzi z północnej części Europy.
Fenomen ten budził tym większe zdumienie, że blondyni wyewoluowali zadziwiająco szybko. W normalnym procesie doboru naturalnego powstanie znaczącej populacji z jasnymi włosami trwałoby 850 tys. lat. Tymczasem współcześni ludzie przybyli do Europy z Afryki zaledwie 35-40 tys. lat temu. Przypuszczano, że różnokolorowe czupryny Europejczyków powstały na skutek wymiany genów, która zachodziła między przybyszami z Afryki a neandertalczykami. Badania genetyczne dowiodły jednak, że takie krzyżówki właściwie nie występowały.
Kanadyjski antropolog Peter Frost, obecnie pracujący dla Uniwersytetu St Andrews w Szkocji, twierdzi, że znalazł rozwiązanie zagadki. Swe kontrowersyjne tezy opublikował w marcowym numerze fachowego magazynu “Evolution and Human Behavior”.
Frost podkreśla, że migracja homo sapiens z ciepłej Afryki do pokrytej jeszcze w znacznej części śniegiem i lodem Europy w zasadniczy sposób zmieniła podział ról między płciami i obyczaje seksualne naszych jaskiniowych przodków. Na Czarnym Lądzie kobiety także zdobywały pożywienie – zbieranie jagód, korzonków i owoców należało do ich najważniejszych zadań. W praktyce afrykańskie samice homo sapiens

potrafiły same się wyżywić.

Mężczyzna mógł zatem brać sobie kilka kobiet za partnerki, gdyż nie był jedynym “żywicielem rodziny”. W zimnej Europie epoki lodowcowej panowały skrajnie odmienne warunki. Nawet gdy lód zaczął ustępować, jego miejsce zajęła w północnej części kontynentu uboga roślinność tundry. Nie było tu właściwie jadalnych roślin, które kobiety mogłyby zbierać. Ludzie przeżywali tylko dzięki polowaniu. Mężczyźni podejmowali zatem dalekie wyprawy w poszukiwaniu zwierzyny. Wielu nie wracało z tych niebezpiecznych polowań. W populacjach łowców i zbieraczy zaczęło brakować samców w wieku rozrodczym. Nieliczni mężczyźni mogli wybierać spośród wielu kobiet i, jak zapewnia Peter Frost, wybierali

“te, które wyróżniały się w tłumie”,

a więc naturalne blondynki, które przyszły na świat w wyniku rzadkich mutacji. Frost zwraca uwagę, że jasne kolory pobudzają ośrodki w mózgu odpowiedzialne za seksualność.
Zgadza się z nim prof. John Manning z University of Central Lancashire, który twierdzi, iż blondynki wybierano, ponieważ ich jasne włosy świadczyły o płodności (współczesne badania rzeczywiście dowodzą, że kobiety o jasnych włosach mają wyższy poziom estrogenu). Jaskiniowy łowca, który mógł sobie pozwolić tylko na jedną żonę, szukał zazwyczaj takiej, która urodzi mu liczne potomstwo. W każdym razie naturalne blondynki zawsze znajdowały partnerów i przekazywały swe geny MC1R następnym pokoleniom. W ten sposób znacząca i stabilna populacja jasnowłosych i niebieskookich ludzi powstała zadziwiająco szybko.
Poglądy kanadyjskiego antropologa zostały potwierdzone przez trzy niezależne studia, przeprowadzone na uniwersytetach japońskich. Tamtejsi badacze doszli do wniosku, że mutacja genetyczna, której następstwem są jasne włosy, pojawiła się zaledwie przed 11 tys. lat.
Niemniej jednak “darwinistyczne” tezy Frosta spotkały się także z bezpardonową krytyką. Martin Daly, współwydawca “Evolution and Human Behavior”, przewiduje, że artykuł wywoła akademicką burzę. Wszystkie dotychczasowe badania nad społecznościami łowców i zbieraczy wykazywały przecież, że byli w nich mężczyźni bez partnerek, ale kobiety nie musiały nigdy żyć samotnie. “Wszystkie miały męża. Wszystkie dotychczasowe teorie ewolucji człowieka zakładały, że mężczyźni traktowali kobiety jako zasoby rzadkie i cenne”, podkreślił Daly. Jak zresztą wytłumaczyć fakt, że blondyni pojawili się tylko w Europie Północnej, a nie w innych regionach świata, w których panowały równie trudne warunki? Jeśli Frost ma rację,

dlaczego nie widziano jasnowłosej Eskimoski?

Niektórzy zaczęli oskarżać kanadyjskiego badacza o niepoprawność polityczną, a nawet o coś w rodzaju rasizmu. Czy bowiem Frost w dyskretny sposób nie sugeruje, że rzadka “jasnowłosa rasa” jest cenniejsza niż pospolici bruneci? Czy blondynów nie próbowali “hodować” naziści?
Liczne media przypomniały przy tej okazji analizę Światowej Organizacji Zdrowia z 2002 r., zgodnie z którą nosicieli genów jasnych włosów jest za mało, aby mogli przetrwać, blondwłosi i błękitnoocy są więc skazani na wymarcie. Ostatnia naturalna blondynka przypuszczalnie urodzi się w Finlandii w 2202 r. Ale WHO już w październiku 2002 r. wydała oficjalne dementi w tej sprawie: “Organizacja nie ogłaszała żadnego takiego raportu, nie wie, skąd pojawiły się o nim informacje i w ogóle nie zajmuje żadnego stanowiska na temat przyszłości blondynów”.
Dyskusja na temat artykułu kanadyjskiego antropologa trwa, ale pewne jest jedno – jasnowłosym seksbombom wyginięcie nie grozi. W przyszłości niewątpliwe stanie się możliwe stworzenie “genu blondynki” za pomocą genetyki.

A jednak brunetki?
Jaskiniowcy może woleli blondynki, ale badania przeprowadzone w 2005 r. przez badaczy z City University of London wykazały, że współcześni mężczyźni reagują pozytywniej na zdjęcia brunetek i pań rudowłosych niż na fotografie jasnowłosych ślicznotek. Psycholog Peter Ayton, który przewodniczył zespołowi badawczemu, wyjaśniał: “Oczekiwania mężczyzn wobec kobiet się zmieniły. Panowie oczekują intensywnych, równoprawnych związków partnerskich”. Zdaniem Aytona, męska psyche kojarzy brunetki z rozumem, natomiast blondynki – tylko z powabami cielesnymi.

 

Wydanie: 12/2006

Kategorie: Nauka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy