Kredyt od wyborców

Kredyt od wyborców

Wiemy już, jaka była moc naszych krzyżyków. Przydała się też ta odrobina spokoju, którą wymusza cisza wyborcza. Warto ten przepis utrzymać, mimo że i w tę niedzielę do internetu wyciekały z komisji meldunki wyborcze. Nie da się tak ogromnej kampanii, w której bardzo aktywnie uczestniczyły tysiące kandydatów, ocenić paroma przymiotnikami. Ja przynajmniej nie dopisuję się do tych, którzy mówią, że była nudna i marna. Choć przecież sam widziałem kandydatów, których tylko rozbuchane ego i megalomania mogły popchnąć do kandydowania. Na szczęście więcej spotkałem kandydatek i kandydatów sensownych, z dorobkiem zawodowym i zapałem dającym nadzieję, że mogą i potrafią być dobrymi przedstawicielami swoich środowisk. Jeśli więc ktoś mówi, że nie głosował, bo nie było na kogo, to kpi albo oszukuje sam siebie. Bez problemu można było znaleźć na listach takich ludzi, którzy w pełni zasługiwali na nasze poparcie. Szkoda, jeżeli go nie dostali.

Żal też, że aż tylu rodaków nie widzi związku między jakością władzy a jakością wyborców. Wybraliśmy ludzi na obraz i podobieństwo własne. Bo takie nastroje dziś przeważają. A wyniki wyborów najlepiej opisują to, co mamy poukrywane w głowach. Są tam zarówno osobiste marzenia, jak i nadzieje i oczekiwania, które politycy dali nam w ładnym opakowaniu i tak wielu Polaków uznało, że mogą te obietnice spełnić. Ale są też w naszych głowach kompleksy, rozczarowania i chęć odegrania się za własne kłopoty i niepowodzenia. Podziały w Polsce są zbyt głębokie, by te wybory coś kończyły. A tym bardziej by były początkiem porozumienia, choćby w tych paru sprawach najważniejszych dla kraju.

Na okładce pokazujemy, jak w ciągu minionych 25 lat chodziliśmy od ściany do ściany. Od prawa do lewa. Od bardzo wielu partii w Sejmie do kilku. Wszystko już było. Zwycięzcy poprzegrywali ogromne kredyty zaufania społecznego, a przegrani potrafili się odbić od dna i rządzić Polską. Mandat od wyborców jest na cztery lata, choć może być skrócony. Nie jest jednak bezwarunkowy. Zaufanie wyborców można stracić bardzo szybko.

Wydanie: 44/2015

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy