Król bawełny śpiewa w operze

Król bawełny śpiewa w operze

Powstaje spektakl o łódzkiej Manufakturze

Kto do 29 stycznia trafi do Manufaktury, może zagłosować na jedną z czterech wersji nowej opery, która powstaje na zamówienie Teatru Wielkiego w Łodzi. W galerii handlowej ustawiono stanowisko do odsłuchiwania muzyki. Wersja opery, która zbierze najwięcej głosów, przejdzie do finału konkursu. Drugą propozycję biorącą udział w finale wybierze profesjonalne jury pod przewodnictwem prof. Krzysztofa Pendereckiego. Jeśli publiczność i jurorzy wybiorą tę samą wersję, do finału trafi też numer dwa w głosowaniu jury.

Pomysł, aby Izrael Poznański, twórca łódzkiego imperium włókienniczego i jeden z najbogatszych ludzi w XIX-wiecznej Europie, był bohaterem opery, powstał w głowie nowego dyrektora Teatru Wielkiego Pawła Gabary. Autorka libretta Małgorzata Sikorska-Miszczuk starała się w miarę obiektywnie pokazać przemysłowca – nie tylko jako kapitalistę, ale i człowieka, który chciał coś zrobić dla pracowników. Naprzeciw fabryki pobudował osiedle robotnicze dla 4 tys. ludzi, ze stołówką, świetlicą i szkołami. Współwyznawcom ufundował synagogę, prawosławnym postawił cerkiew, a katolikom kościół. Sam mieszkał raczej skromnie, choć bogaty i wielki pałac Poznańskiego też stoi na terenie dzisiejszej Manufaktury. Biznes podobno zaczynał od zbierania szmat, ale gdy umierał – w tym momencie zaczyna się akcja opery – jego majątek był wart 12 mln rubli. Radykalni socjaliści organizowali zamachy na Poznańskiego i w związku z tym postać ówczesnej terrorystki także występuje w operze. Do tej roli zaangażowano Małgorzatę Walewską.

Konkurs na operę, która ma już tytuł „Człowiek z Manufaktury”, został zorganizowany z rozmachem. Na początku ogłoszono rejestrację uczestników. Do Łodzi nadesłano 40 krótkich fragmentów muzyki do tego samego tekstu z finału I aktu. Nuty przysłali kompozytorzy z Polski, Hiszpanii, Iranu, USA i Włoch. Jury prawie jednogłośnie wybrało cztery wersje, jak się okazało, wszystkie napisane przez młodych polskich twórców. W drugim etapie znalazły się więc sceny operowe Katarzyny Brochockiej, Kamila Cieślika, Rafała Janiaka i Aleksandra Nowaka. Wykonano je pod batutą Wojciecha Rodka na wspólnym koncercie i od tego momentu ci, którzy to słyszeli, mogli już głosować na wybraną wersję.

Kompozytorzy mieli trudne zadanie, bo niektórzy jeszcze nigdy nie pisali opery, a tu trzeba było stworzyć muzykę na siedmiu solistów, 60-osobowy chór i orkiestrę symfoniczną. Każdy musiał się posłużyć tym samym tekstem libretta, niczego w nim nie zmieniając. Cały koncert został zarejestrowany, a nagrania można wysłuchać w internecie i tu także oddać głos. Wyniki wszystkich głosowań zostaną ogłoszone już 30 stycznia w południe.

W trzecim etapie jury na podstawie dwóch najlepszych propozycji całego I aktu wybierze jednego twórcę, który otrzyma nagrodę – 50 tys. zł – i dokończy pisanie opery, czyli muzycznie doprowadzi historię do czasów współczesnych. Wykonanie dzieła zaplanowano na listopad 2018 r., ale myśli się też o przedstawieniu plenerowym na dziedzińcu Manufaktury. Większość kosztów związanych z całym przedsięwzięciem pokryje jego współorganizator, czyli właściciel centrum handlowego.

Nikt nie ukrywa, że nowa opera jest pomyślana również jako pomost łączący sztukę z biznesem i będzie narzędziem promocji tego wielkiego przedsiębiorstwa zbudowanego na terenie dawnej fabryki. Może się okazać, że to pierwsza współczesna opera, z której dochody wielokrotnie przewyższą koszty.

Wydanie: 4/2017

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy