Król sawanny zagrożony

Namibia i RPA chcą znów polować na nosorożce

Nosorożcom czarnym grozi zagłada. W Afryce pozostało zaledwie 3,6 tys. tych zwierząt, mających opinię najbardziej ekstrawertycznych wśród ssaków. Jeszcze w 1970 r. po afrykańskich sawannach krążyło ich 65 tys. Kłusownicy dokonali jednak prawdziwej rzezi. Rogi nosorożców są niezwykle cenione. Wyrabia się z nich rękojeści sztyletów. W medycynie azjatyckiej proszek z rogu nosorożca jest składnikiem wielu poszukiwanych lekarstw, osiągających na rynku wysokie ceny. Kłusownicy wycinali rogi i zostawiali cielska ubitych zwierząt, które rozkładały się w słońcu.
Masakra jest także dziełem myśliwych poszukujących trofeów. Setki wypchanych nosorożców przewieziono z Afryki Południowej i Wschodniej do muzeów i salonów USA i Europy. Łowy na nosorożce czarne uchodzą za szczególnie męski sport. Gatunek ten zyskał sobie sławę niewiarygodnie agresywnego, ponieważ nawet

nieprowokowany atakuje człowieka

lub inne zwierzę, dostrzegłszy lub zwęszywszy je z daleka. „To prawdziwy ekstrawertyk w świecie zwierząt, gotowy z pochylonym łbem szarżować na rozpędzony pociąg”, mówi z podziwem legendarny fotograf dzikiej zwierzyny, Peter Beard.
Ale te polowania, zarówno bezprawne, jak i legalne, przyniosły opłakane skutki. W 1980 r. pozostało tylko 14.785 nosorożców czarnych, 15 lat później – zaledwie 2410. Podjęto energiczne środki, aby ratować nosorożce. RPA, Namibia i Zimbabwe wprowadziły całkowity zakaz polowań. W 1977 r. Konwencja w sprawie międzynarodowego handlu zagrożonymi gatunkami dzikiej fauny i flory (CITES) wprowadziła nosorożce czarne na listę gatunków bezwzględnie chronionych. Oznaczało to także zakaz handlu rogiem. Powyższe zabiegi, walka z kłusownictwem, a także zakładanie przez przedsiębiorców, głównie w RPA, wielkich farm, w których turyści mogą oglądać dzikie zwierzęta niemalże na swobodzie, przyniosły pewne rezultaty. W końcu czerwca br. poinformowano, że populacja nosorożców czarnych wzrosła o 15% procent w ciągu ostatnich dwóch lat. Organizacja ochrony World Wildlife Fund uznała to za fantastyczną wiadomość.

Radość ekologów była przedwczesna.

Wkrótce potem Republika Południowej Afryki i Namibia wystąpiły o zgodę na odstrzał ograniczonej liczby nosorożców. Wniosek w tej sprawie rozpatrzy konferencja CITES, która od 2 do 14 października obraduje w Bangkoku. Sekretariat CITES zalecił, aby prośba obu państw została rozpatrzona pozytywnie. Namibia ma mniej więcej 1134 nosorożce czarne i chce każdego roku legalnie odstrzelić najwyżej pięć. RPA z populacją około 1,2 tys. nosorożców zamierza zezwolić najwyżej na 10 polowań rocznie. Władze Namibii podkreślają, że wszystkie środki uzyskane ze sprzedaży licencji łowieckich zostaną przeznaczone na ochronę środowiska. A będą to środki niemałe. Już teraz myśliwy pragnący zgodnie z prawem zasadzić się na bardziej pospolitego nosorożca białego musi zapłacić od 20 do 25 tys. dol. „To zależy od długości rogu. Jeden cal (2,54 cm) kosztuje jakieś tysiąc dolarów”, wyjaśnia Mike Cameron, doświadczony południowoafrykański myśliwy i przewodnik wycieczek łowieckich. Cena za rzadkiego nosorożca czarnego byłaby wielokrotnie wyższa.
Przywrócenie legalnych polowań popierają farmerzy z RPA, tacy jak John Hume, właściciel wielkiego rancza o powierzchni 7 tys. ha położonego na północny wschód od miasta Malelane. „To logiczne. Jeśli nosorożce będą miały wysoką wartość komercyjną, farmerzy ochronią je z narażeniem własnego życia. Jeden z moich nosorożców czarnych, nr 65, to niezwykle agresywny, terytorialny byk, niezdolny do rozrodu. Zabił już dwa samce i jedną samicę. Wolałbym, żeby myśliwy go zastrzelił i zapłacił mi za to od 80 do 100 tys. dol.”, wywodzi Hume. Podobnie uważa Thea Carrol z Ministerstwa Ochrony Środowiska w RPA: „Potrzebujemy kwoty polowań dla farm, które mają zbyt wiele samców nosorożców zabijających się nawzajem. Nie oznacza to, że co roku 10 zwierząt zostanie zastrzelonych. To tylko opcja, którą wykorzystamy w razie konieczności”.
Ekologowie jednak odrzucają takie argumenty. „Wznowienie polowań będzie zaproszeniem dla kłusowników i niebezpiecznym sygnałem dla konsumentów i handlarzy, że róg nosorożca znowu stał się towarem rynkowym”, ostrzega Jason Bell, dyrektor organizacji obrońców środowiska International Fund for Animal Welfare. Podkreśla on, że nosorożce czarne wciąż są

ginącym gatunkiem.

W Zimbabwe, gdzie rządy prezydenta Mugabe doprowadziły prawie do anarchii, populacja tych zwierząt spadła w ciągu czterech lat o połowę – do zaledwie 200 osobników. Czy zresztą sponsorzy, przeznaczający miliony dolarów na ratowanie nosorożców, nadal będą tacy hojni, gdy dowiedzą się, że znów legalnie znalazły się na celowniku?
Za utrzymaniem zakazu polowań jest także myśliwy Mike Cameron: „Zabić nosorożca można w pięć minut. Aby dorosło nowe zwierzę, potrzeba długiego czasu”.

Wydanie: 42/2004

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy