Książki

Książki

Martenka i bratanki

Pisanie felietonów wymaga szczególnych umiejętności. Talentu, wiedzy i wyrazistych poglądów. I odwagi, by o tym, co się myśli, regularnie informować nie tylko najbliższe otoczenie. Prawdziwy felietonista jest jak biały kruk. Bardzo rzadko występuje w przyrodzie. Trudno go też spotkać na łamach. Myślę tu oczywiście o stałych felietonistach w liczących się gazetach. Felietonistach, których szuka każde pismo. A tylko nieliczni znajdują. Dobry felietonista to nie tylko ozdoba tytułu. To często busola pokazująca, gdzie statek płynie. Tygodnik „Angora” ma takiego autora. Henryk Martenka pisze tam od lat i musi być dobry, bo nakład „Angory” rośnie, a on trzyma główne miejsce na otwarcie numeru. To już wystarcza, by autor mógł mieć dobre samopoczucie, ale Martence to widać za mało, bo od 2003 r. jest autorem felietonów „Polak, Niemiec – dwa bratanki” drukowanych w polonijnym dwutygodniku „Samo Życie” wydawanym w Dortmundzie. Zapowiedział, że będzie pisał teksty trochę historyczne, trochę satyryczne i ironiczne i trochę sympatyczne. Słowa dotrzymał. A na świadków wybrał sobie Zygmunta Broniarka, który pisze o nim „Ten nasz kochany Martenka – to niejedna pikantna piosenka” i Wiesława Władykę, który dzieląc (i słusznie) teksty na te, które się czyta i nie, rozstrzygnął oceny felietonów „Polak, Niemiec – dwa bratanki” na korzyść Martenki. To się czyta.

Henryk Martenka, Fajki, diesel i szparagi czyli Niemiec, Polak – dwa bratanki, PHZ Martenka & Partnerzy sp. z o.o., Bydgoszcz 2007
Henryk Martenka, Kolczyki małej Friedy czyli Polak, Niemiec – dwa bratanki, PHZ Martenka & Partnerzy sp. z o.o., Bydgoszcz 2009

Z miłości do Puszczy

Piotr Zaborny swoje emocje i stosunek do opisywanych spraw ujawnił już w tytule tej książki: „Białowieża – moja miłość”. Wydawać by się mogło, że Białowieża i Puszcza Białowieska to jedna z najlepiej rozpoznawanych marek turystycznych. I to nie tylko w Polsce. Czego więc może tam jeszcze szukać kolejny autor? A jednak. Mimo że jest to jeden z najlepiej opisanych, naukowo przebadanych, przepięknie obfotografowanych i sfilmowanych zakątków, Zabornemu z pewnością uda się przebić do serc nie tylko tych, dla których Puszcza nie ma sobie równych, ale też – i to chyba ważniejsze – do tych, dla których ten rejon na razie jest tylko piękną widokówką. Uda mu się, bo z każdego fragmentu tej dość sporej książki wychodzi jego fascynacja miejscem, skąd wywodzą się jego dziadkowie i rodzice. Krainą młodości, gdzie poznał trzy języki: polski, białoruski i rosyjski. I gdzie nauczył się łowić raki i liny. I to na tyle sposobów, że może kiedyś napisze przewodnik wędkarski.
O tym, czy książka będzie dobra, bardzo często rozstrzyga sam pomysł. I Zaborny taki pomysł miał. Zebrał w jednym miejscu fragmenty opracowań i utworów literackich o puszczy, Białowieży i żubrach. Sięgnął do ponad 40 autorów i opracowań, z których najstarsze sięga 1830 r. Zrobił to bardzo starannie i tak pomysłowo, że od teraz trudno będzie jechać do puszczy bez jego książki. Wydał ją za własne środki, więc nie stoją za nim żadne interesy. No, może poza jednym skrytym marzeniem Zabornego. Rodaku, pokochaj swoją puszczę.

Białowieża – moja miłość, wybór i opracowanie Piotr Zaborny, Wydawnictwo SIGMA, Skierniewice 2008, tel. (0-46) 835-90-65 lub 833-23-25
96-100 Skierniewice, ul. Trzcińska 21/23

Wydanie: 16/2009

Kategorie: Książki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy