Kto musztruje lekarzy?

Kto musztruje lekarzy?

Najpóźniej w przyszłym roku czeka nas poważny konflikt o płace w służbie zdrowia Marek Balicki, b. minister zdrowia – „Religa daje kasę, której nie ma” – takie prasowe tytuły pojawiały się po podpisaniu porozumienia między Ministerstwem Zdrowia a lekarzami z Porozumienia Zielonogórskiego. Krótko mówiąc, są te pieniądze czy ich nie ma? – Myślę, że w końcu się znajdą. Natomiast ze zdziwieniem słucham tego, co mówi prezes NFZ. Podziwiam, jak ludzie uważający się za profesjonalistów potrafią w krótkim czasie tak diametralnie zmienić swoje stanowisko. – Co pan ma na myśli? – W lipcu ubiegłego roku, gdy już wiadomo było, że pieniędzy, które można przeznaczyć na usługi zdrowotne, jest dużo więcej, niż przewidziano w rocznym planie funduszu, prezes Miller publicznie przekonywał wszystkich, że do końca roku nie będzie żadnych dodatkowych środków dla szpitali i przychodni. Ktoś wtedy zadał pytanie, czy czasem pieniądze cudownie nie znajdą się po wyborach. I co? Znalazły się! Teraz mówi się nawet o odnalezionym 1,5 mld zł. – Czyli polityczne zagranie? – Ze strony prezesa funduszu – myślę, że tak. Takie wiano mogło ułatwić utrzymanie się na stanowisku po zmianie rządu. Na dodatek dzisiaj, w innym układzie politycznym, prezes NFZ chętnie zgadza się na podział pieniędzy, których jeszcze nie ma. – Ale politycy, m.in. z Platformy mówią, że pieniądze będą przesunięte z innego działu NFZ, więc siłą rzeczy trzeba będzie ograniczyć wydatki na innego rodzaju leczenie. Czy to oznacza, że za chwilę będziemy mieli nowy punkt zapalny? – Przyznam, że mam trudności ze zrozumieniem, na czym dokładnie polega treść zawartego porozumienia. Dzisiaj słyszymy, że wartość kontraktów na razie nie uległa znaczącej zmianie – kilka groszy na pacjenta. A nie kilkadziesiąt groszy, jak niedawno mówiono. Natomiast nowy rząd właśnie przekonuje się na własnej skórze, że zawieranie kontraktów nie jest takie proste. To, że przy kontraktach na 2005 rok udało się nam dojść do porozumienia bez większych konfliktów, było możliwe dlatego, że przygotowania zaczęliśmy jeszcze w sierpniu 2004 r. Kluczowe znaczenie miało kierowanie pracami przez Ministerstwo Zdrowia. Wówczas NFZ był mniej samodzielny. W październiku, gdy nastał nowy prezes NFZ, prawie wszystko było już przenegocjowane z przedstawicielami świadczeniodawców, z lekarzami i pielęgniarkami. Zgadzam się z ocenami, że za ostatnie zamieszanie odpowiada właśnie fundusz, bo to on w tym roku sam przygotowywał kontraktowanie. – Prof. Religa zapewniał też, że pieniądze dla lekarzy się znajdą, bo nastąpi wzrost gospodarczy. Czy na takich fundamentach można opierać zdrowotne finanse? – Jeśli zmieniły się szacunki dotyczące wpływów ze składek, należy odpowiednio zmienić plan finansowy NFZ i będą wówczas środki na zwiększone kontrakty. I sprawa byłaby prosta. Ale o tym nikt nie mówił. Sądzę jednak, że są szanse na dodatkowe wpływy. Po rządach lewicy mamy przecież wzrost gospodarczy. Fundusz ma też swoje rezerwy. Na przykład ogólną o wielkości ponad 300 mln zł. Są też środki zaplanowane na leczenie w krajach UE. I pewnie nie będą w większości wykorzystane. – Jak teraz oceniłby pan relacje Ministerstwa Zdrowia z funduszem? – Niebezpieczeństwo polega na tym, że w instytucji mającej kilkadziesiąt miliardów do wydania (a taki jest budżet NFZ) pojawia się silna pokusa, by wymknąć się spod nadzoru ministra zdrowia, który dysponuje tylko kilkoma miliardami. Z drugiej strony, mocna pozycja jedynego płatnika, jakim w województwie jest NFZ, a wcześniej była kasa chorych, sprzyja powstawaniu niedobrych relacji ze świadczeniodawcami. Tworzą się więzi klientalne i lokalne nieformalne układy. Jak bardzo los szpitala zależy od płatnika, widać na przykładzie ostatniego konfliktu między Centrum Zdrowia Dziecka a NFZ o klinikę rehabilitacji. – Pana zdaniem, prof. Religa będzie potrafił ukrócić takie zapędy? – Jest ministrem dopiero od dwóch miesięcy. To zbyt wcześnie na wystawianie jakichkolwiek ocen. Tym bardziej że nie znamy jeszcze pełnego programu ministerstwa. Jest kilka zapowiedzi. Jedna mówi o tym, że pod koniec pierwszego kwartału przyszłego roku zostanie przedstawiony koszyk usług medycznych. – A wracając do pieniędzy, Jerzy Miller, szef NFZ, przyznał niedawno, że rozdysponował już cały 35-miliardowy budżet. Wiadomo też, że składki na ubezpieczenia rolników w tym roku mają

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 02/2006, 2006

Kategorie: Wywiady