Mistrz ucieczki

Mistrz ucieczki

Uwalnia się z kajdanek i łańcuchów, ale nie jest zbiegiem. Otwiera każdy sejf, chociaż nie jest złodziejem

Andrew Basso – iluzjonista

Na początku przyszłego roku Kraków, Gdańsk i Warszawę odwiedzi znany na świecie zespół The Illusionists, który w najnowszym europejskim tournée zaprezentuje widowisko „Iluzjoniści: Prosto z Broadwayu” – najśmielsze i najbardziej zaskakujące sztuczki, jakie kiedykolwiek wykonywano na scenie. Niezwykły spektakl magii, iluzji, manipulowania percepcją, czytania myśli oraz znikania.

W siedmioosobowej grupie artystów jest jeden z najsłynniejszych dzisiaj eskapologów, specjalista od sztuki ucieczek Andrew Basso, który osiągnął sławę dzięki rozwinięciu trików związanych ze sprawną manipulacją dłońmi i przedmiotami. W 2005 r. zdobył w Los Angeles światowy tytuł Mistrza Ucieczki, uwalniając się w 64 sekundy z kaftana bezpieczeństwa. Jego popisowy numer to oswobodzenie się z kajdanek, w pozycji do góry nogami w zalanej wodą komorze ze szkła.

Andrew, magia, jedna z najstarszych sztuk teatralnych, zajmująca się „kreowaniem niemożliwego”, od wieków zdumiewa i zachwyca widzów na całym świecie. Sekrety iluzjonistów, mentalistów czy prestidigitatorów, wciąż rozpalają naszą ciekawość. Jakie są tajniki iluzjonisty?
– Magiczny moment iluzji, w którym przez sekundę niemożliwe staje się możliwe, nie pojawia się w kartach do gry czy w rękach artysty, ale jedynie w umyśle widzów. To sztuka tworzenia złudzeń, kiedy twój mózg mówi, że to, co widzisz, jest niemożliwe, przestaje istnieć. Iluzjonista w scenicznym show zaczarowuje publiczność, budując atmosferę pełną tajemnic i prawdziwej magii. Manipulując widzami w celach rozrywkowych, przenosi ludzkie sny na jawę i udowadnia, że pojęcie „to, co niewytłumaczalne, zachwyca”, nie zna granic. Chodzi tutaj nie o czyjeś nadprzyrodzone zdolności, ale o zwykłe „oszustwo”, w dobrym tego słowa znaczeniu. Aby wykreować złudzenia, zwieść zmysły widza i sterować jego uwagą, iluzjonista musi nawiązać z nim kontakt, zbudować napięcie, zaangażować go w pokaz, grać jego uczuciami i być gotów na jego reakcję. Trzy zasady decydują o zadziwieniu publiczności i wprawieniu jej w osłupienie: odwrócenie uwagi, odwrócenie uwagi i jeszcze raz odwrócenie uwagi.

Czyli, mówiąc wprost, iluzja to efekt jakiejś manipulacji, oszukiwania naszych zmysłów?
– Właśnie tak. Opiera się ona przede wszystkim na zaskoczeniu widza. Artysta, stosując różnorakie sposoby odwracania uwagi od swoich właściwych działań, umiejętnie zakłóca logiczne wnioskowania sprzeczne z prawami fizyki. Nasza percepcja jest zwodnicza i z łatwością zostaje wprowadzona w błąd. Umysł wierzy w to, co widzą oczy – oszukany zmusza nas do uwierzenia w alternatywną rzeczywistość. Sztuka magiczna to bardzo szeroka gałąź łącząca złudzenie optyczne z odwracaniem uwagi, sprawnością manualną czy nawet fizyką. W tej materii, podobnie jak w każdym oszustwie, korzenie tkwią jednak w psychologii.

W 2005 r. w Los Angeles zdobyłeś światowy tytuł Escape Champion, mistrza eskapologii. Co to takiego?
– Tak, to dziwne słowo, wydawałoby się, że związane z jakąś wiedzą teoretyczną. W rzeczywistości odnosi się do dyscypliny rzadkiej i praktykowanej przez nielicznych, mającej związek z „ucieczką” z wszelkich wymuszonych sytuacji. Uwolnieniem się z kajdanek, lin, łańcuchów, kłódek, kaftana bezpieczeństwa, dybów itp. Taka metafizyczna rejterada została zapoczątkowana ponad 100 lat temu przez węgierskiego emigranta Erika Weisza, który zdobył w Ameryce sławę jako Harry Houdini. To on na początku XX w. przekształcił tę sztukę w wydarzenie medialne.

Chcesz przez to powiedzieć, że nie jesteś iluzjonistą?
– Robię jedno i drugie, chociaż bycie iluzjonistą to jedno, a bycie specjalistą od ucieczek drugie. Iluzjonista robi magiczne sztuczki, eskapolog ucieka realnie, często przy tym ryzykując, co można porównać do sportu ekstremalnego. Na początku kariery zajmowałem się trikami karcianymi, ale szybko przeszedłem do ucieczek. Gdybym któregoś dnia, tak jak genialny iluzjonista David Copperfield, pokazał, że potrafię latać, ludzie nie uwierzyliby, że moje ucieczki są jak najbardziej realne.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 49/2018, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. materiały prasowe

Wydanie: 49/2018

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy