Lepper nie jest sam

Co się dzieje, gdy państwo jest w tak marnej kondycji, jak Polska? Gdy bezrobocie dochodzi do takiego poziomu, który grozi buntami społecznymi? Gdy recesja i bankructwa wielu firm są na porządku dziennym? Pierwszym i najbardziej widocznym symptomem tego, jak bardzo jest źle, są stosunki między ludźmi. Gołym okiem widać, jak szybko wzrasta poziom agresji i brutalności. Jak normą stają się egoizm społeczny i chęć wyrwania dla siebie jak najwięcej z coraz mniejszego tortu. Coraz więcej jest ludzi głęboko sfrustrowanych, mających poczucie krzywdy i beznadziejności sytuacji, w której się znaleźli. Ludzi, którzy słusznie uważają, że sprawcami ich problemów nie są krasnoludki, a ludzie władzy. Twórcy polityki gospodarczej i organizatorzy patologicznego systemu stosunków społecznych. Pisałem już o tym wiele razy, ale zrobię to jeszcze raz. Bez dogłębnej analizy mechanizmów, za pomocą których rządzono w Polsce przez ostatnie lata, i bez prokuratorskiego rozliczenia ludzi, którzy kradli, co się tylko dało, mając umocowanie albo bezpośrednio w polityce, albo w biznesie, nie mamy co liczyć na zmianę nastrojów społecznych. Czeka nas dramatycznie trudny rok. Cierpliwość społeczna została wyczerpana, a nadzieje ludzi pogrzebane. Jeśli mamy po raz kolejny odrabiać straty, to warunkiem wstępnym jest zadośćuczynienie elementarnej ludzkiej sprawiedliwości. Sprawcy katastrofy muszą oddać, co zagrabili. A oni, na razie, śmieją się w kułak. Zaniechanie rozliczeń przy tych nastrojach społecznych, jakie są, sprawia, że na opuszczonym polu bezkarnie buszuje Lepper. Przez jednych pieszczony ponad wszelką miarę, a przez drugich uważany za wcielenie diabła. Błądzą zwolennicy obu ocen. Lepper nie ma żadnego programu dla Polski, a jego wystąpienia i zachowania dlatego są tak trudne do skontrowania, bo stanowią mieszaninę rzeczy słusznych i bełkotu. Prawie każdy może więc w nich znaleźć coś dla siebie. Widać, niestety, przewalające się po kraju całe gromady chamsko zachowujących się polityków, biznesmenów i dziennikarzy. Lepper uwierzył, że jest słońcem, wokół którego wszystko musi krążyć. Przekraczając i tak bardzo rozciągliwe granice, zaszkodził przede wszystkim tym, którzy ulokowali w nim swoje nadzieje, ale nie chcą w Polsce bolszewickiej rewolucji. Share this:FacebookXTwitterTelegramWhatsAppEmailPrint

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2001, 49/2001

Kategorie: Felietony