Liberał znaczy egoista

Liberał znaczy egoista

Jeśli jest jeszcze ktoś, kto potrzebuje dowodu na to, jak faryzeuszowska jest filozofia czołówki polskich liberałów, to teraz może sobie pooglądać serial występów znacznie bardziej ekshibicjonistycznych niż osławiony “Big Brother”. I na dodatek prezentowany na dużo szerszą skalę, bo we wszystkich stacjach telewizyjnych.
Oglądalność jest zapewniona, bo rzecz dotyczy tego, co ludzi najbardziej obchodzi, a więc pracy i płacy. Jak więc nasi liberalni politycy wyobrażają sobie walkę z bezrobociem?
Złośliwi mogliby powiedzieć, że propozycje mają mało skomplikowane, by nie rzec, prostackie. Najlepszą receptą na powstrzymanie wzrostu bezrobocia jest, według nich, ograniczenie praw pracowniczych, możliwość łatwiejszego zwalniania ludzi, stosowania bez ograniczeń krótkoterminowych umów o pracę i zmniejszenie płacy minimalnej. SKL wręcz domaga się możliwości zwalniania pracowników w czasie choroby trwającej dłużej niż miesiąc bez podawania przyczyn. A oprócz tego mile widziane byłyby mniejsze podatki, preferencje i kredyty. Kochani są ci nasi liberałowie. Tyle chcą dostać, a właściwie wyrwać od państwa. Niewiele ta długa lista roszczeń ma wspólnego z kapitalizmem. Nie przeszkadza im to nazywać pogrobowcami socjalizmu ludzi broniących płacy minimalnej w wysokości 500 zł.
W dramatycznej sytuacji na rynku pracy i na progu recesji gospodarczej nie tylko nie chcą, nawet w imię elementarnej solidarności społecznej, z niczego ustąpić, ale myślą o wzmocnieniu swojej i tak nadmiernie uprzywilejowanej pozycji. Wiedzą przecież, że polski pracownik zarabia kilka razy mniej niż jego odpowiednik w krajach Unii Europejskiej. Za to jego szef lub właściciel firmy często bierze tyle co w Unii. Czy to wynika z realnych kwalifikacji? Czy nie uprawnione są opinie o wielu świeżej daty biznesmenach, którzy zdumiewają mieszanką kapitalizmu i socjalizmu, niezbyt głębokiej wiedzy i mizernych kwalifikacji, ale za to wielkiej pewności siebie, samozadowolenia i egoizmu?
Ich aktywność w przerzucaniu wszelkich kosztów transformacji na każdego, byle nie na swoje środowisko, to jaskrawy dowód tegoż egoizmu i oderwania od realiów. Zdumiewa przy tym i to, że jeszcze niedawno byli oni kierownikami w socjalistycznych zakładach i instytucjach. Albo studentami. Dziś ich koledzy walczą o przeżycie, a nasze paniska płacowo dobiegły już do Unii. Może by się jednak obejrzeli, czy za plecami nie maszeruje grupa rozliczeniowa. Dyskusja o bezrobociu jest w istocie dyskusją o charakterze ustrojowym. U schyłku swoich rządów AWS zapowiada wielką kontrofensywę. Na kontrofensywę zgoda. Ale co z odpowiedzialnością za 15,8% bezrobocia? Samo się to wszystko porobiło? Nie. Trzeba więc będzie zapłacić za cztery lata nieudolności, amatorszczyzny, zajmowania się sobą. Minął marzec, a temu rządowi nie udało się opracować nawet szumnie zapowiadanego programu. Jeśli rząd tak reaguje na tę prawdziwą klęskę społeczną, to jak musi być w innych dziedzinach? Na kogo mogą liczyć ludzie tragicznie dotknięci brakiem jakiejkolwiek pracy, degradowani do roli marginesu społecznego? Postawa części liberałów i biznesu prowadzi do głębokiego konfliktu społecznego. Do upomnienia się o swoje prawa w sposób skuteczny, ale dla państwa bardzo niebezpieczny.

e-mail: j.domanski@przeglad-tygodnik.pl

Wydanie: 15/2001

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy