Lichocka broni łupów PiS

Lichocka broni łupów PiS

Do grona jajcarzy prasowych dołączyła Joanna Lichocka z „Rzeczpospolitej”, dodatkowo prowadząca w PiS-owskiej telewizji Urbańskiego program „Forum”. Program bardzo ekskluzywny, bo oglądany głównie przez posłów i ich rodziny. Lichocka leczy rodaków z kompleksów, bo jest żywym dowodem na to, że u Urbańskiego każdy może występować i dobrze zarabiać. A że w mediach zagorzałych fanów PiS nie jest już za wielu, to w nagrodę wszyscy dostali programy telewizyjne lub radiowe. Mało tego, jeśli sami nie prowadzą, to w programach kolegów robią za niezależnych ekspertów. Nie trzeba więc chodzić do cyrku, bo cyrk przychodzi do nas z TVP i Polskiego Radia. Monopol Wildsteina, Ziemkiewicza, Semki, Zaremby, Karnowskich i Janeckiego jest w mediach publicznych silniejszy od monopolu tytoniowego. Uwierzyli, że są wieczni. Że rzeka będzie płynęła i płynęła. Że PiS nikt nie podskoczy, bo nie ma drugiej takiej partii, która w jedną noc może zgarnąć dla siebie wszystko. Że lewica nie porozumie się z PO i PSL i oni będą ssać abonament jeszcze długo i długo. Ale chyba jednak ta hucpa PiS-owska się kończy? Posłowie SLD, których PiS namawia, by poparli weto prezydenta Kaczyńskiego, nie chcą uciekać do kanałów przed swoimi wyborcami. Poparcie PiS jest dla lewicy czymś gorszym od targowicy. Wie to Lichocka, która straszy Napieralskiego, że PO nie dotrzyma słowa, że SLD będzie dla rządzącej koalicji petentem. Lichocka troszcząca się o losy lewicy? Czy to nie są jaja?
Doprawdy nietrudno zrozumieć, dlaczego Lichocka mająca nieograniczony dostęp do mediów publicznych, które w stu procentach są zawłaszczone przez PiS, broni swoich interesów. Ale dlaczego broniąc kasy i wpływów, używa takich słów jak dobro publiczne? Wygląda to na chorobliwą megalomanię. Między dobrem narodowym a dobrem PiS jest taka różnica jak między Lichocką a dziennikarzami wyrzuconymi przez PiS za poglądy.

 

Wydanie: 30/2008

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy