Listy od czytelników nr 17/2015

Listy od czytelników nr 17/2015

Czekamy na słowo „dziękujemy”

Najwyższy już czas, aby prezydent, który zostanie wybrany 10 maja, odważył się powiedzieć dwóm pokoleniom Polaków żyjących i pracujących w ludowej Polsce słowo „dziękujemy”. Za odbudowaną ze zniszczeń wojennych Warszawę, za Polskę umocnioną nad Odrą i Nysą Łużycką, za nowe miasta i osiedla mieszkaniowe, szkoły, uniwersytety, teatry i kina. Jest rażącą niesprawiedliwością, że formacja, która przejęła ster rządów po 1989 r., nie zdobyła się na najmniejszy gest uznania dla trudu pokoleń Polaków aktywnych w latach 1945-1989. To żyjące jeszcze, choć coraz liczniej odchodzące na wieczną wartę pokolenie żywi nadzieję, że doczeka się sprawiedliwej oceny swojego trudu. My, skupieni w Stowarzyszeniu „Pokolenia”, zrzeszającym członków byłych organizacji młodzieżowych istniejących w PRL, oczekujemy od kandydatów na prezydenta RP znaczącego gestu wobec pokolenia, które nie może w III RP czuć się nadal potępiane. Żyliśmy i pracowaliśmy w takiej Polsce, jaka w ówczesnych warunkach geopolitycznych być mogła. To była nasza Polska, choć nie w pełni suwerenna. Nie chcielibyśmy odchodzić z tego świata z poczuciem zmarnowanego życia, bo na to nie zasługujemy.

W imieniu Warszawskiego Zarządu Stowarzyszenia „Pokolenia” Olimpia Zaborska, przewodnicząca

InPost gorszy niż poczta

Pragnę dorzucić kilka słów do krótkiej informacji „Na Pocztę Polską nie ma silnych” (PRZEGLĄD nr 13). Od kilku lat mieszkamy na wsi i całą prasę dostarcza nam Poczta Polska. W 99% odbywa się to terminowo, a jeśli zdarzają się opóźnienia, wiemy, gdzie możemy interweniować. Natomiast dobrego słowa nie można powiedzieć o firmie InPost, która została wybrana do dostarczania przesyłek przez sądy i PKO Bank Polski. Korespondencja z odległego o 15 km wydziału ksiąg wieczystych wędrowała kilkanaście dni. Zawsze w skrzynce jest tylko awizo. Miejsce odbioru przesyłki to odległy o 10 km od naszego domu sklep spożywczy. Przy likwidacji komunikacji PKS dojazd do tego sklepu to ogromny problem. Również „dzięki” InPostowi od trzech miesięcy nie otrzymuję zestawień transakcji kartą, a mąż comiesięcznych wyciągów z konta. Mimo reklamacji w PKO BP nic nie wskórałam, a doręczyciel jest niedostępny. Jak skontaktować się z InPostem? Nie wiadomo. Dlatego, Droga Redakcjo, wskazuj z imienia i nazwiska pocztowców odpowiedzialnych za niedopełnienie obowiązków, ale nie zmieniaj operatora, a już na pewno nie na rozpychający się na rynku InPost.

Jolanta Kuś, Świerże

Brudna atmosfera

Prof. Łagowski (PRZEGLĄD nr 10) przytacza zdanie: „Podłość, ubrana w gesty brutalne wobec słabych, w gesty służalcze wobec silnych”. Jakie to smutne i jakie trafne. Jestem z pokolenia, które pamięta trochę PRL, sporo też wiem z przekazu rodziców. Paradoksalnie (a może nie?) ówczesny ekonomiczny egalitaryzm przytłumił polskie piekło, którego wyrazem jest ów cytat. Przede wszystkim dostępność pracy nie dawała szefom wszechwładzy nad podwładnymi – łatwo można było szefa i pracę zmienić. Dziś przymus ekonomiczny zniewala i upokarza bardziej niż polityczny. Trzeba walczyć o przetrwanie – niszcząc konkurentów i podlizując się przełożonym. Od 25 lat wmawia się Polakom, że taka „kultura” pracy jest źródłem sukcesu. Nic bardziej mylnego – to niszczy relacje w zespole, nagradza kanalie, a nie ludzi uczciwych. Tacy nie chcą i nie potrafią grać w podły sposób. Skutkiem tego jest rozpad relacji zawodowych, społecznych i zdziczenie życia politycznego. Bez głębokiej, oddolnej odnowy życia społecznego nic w Polsce się nie zmieni. Potrzeba lat pracy organicznej – tylko nie widzę atmosfery temu sprzyjającej.

Radosław

Komu potrzebna jest psychoza wojenna

Histerii wojennej należało się spodziewać (PRZEGLĄD NR 11). Po rozwiązaniu Układu Warszawskiego egzystencja NATO („układu obronnego”) zachwiała się i stała się nieco bezsensowna. Różne akcje amerykańskie realizowane z błogosławieństwem NATO albo bez niego: m.in. w Iraku, Afganistanie, Libii, też stały pod znakiem zapytania o ich legalność. A teraz mamy wreszcie „prawdziwe niebezpieczeństwo” i zarówno członkostwo Polski i krajów nadbałtyckich w NATO, jak i rakiety Patriot oraz inne urządzenia są niezbędne do kreowania naszej „niezależnej polityki międzynarodowej” i oczywiście psychozy wojennej.

Jacek Nadzin

Wydanie: 17/2015

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy