Listy od czytelników nr 24/2019

Listy od czytelników nr 24/2019

Krótkowzroczność Schetyny i Tuska
Przysłuchuję się komentarzom polityków PO na temat wyników wyborów do PE, słucham o scysji panów Schetyny i Tuska i widzę jak na dłoni, o co ludziom w PO tak naprawdę chodziło. Gdyby rzeczywiście dla dobra Polski chcieli odsunąć PiS od władzy, cieszyliby się, że mimo uruchomienia potężnej machiny propagandowej, mimo rozdania ogromnych kwot, różnica pomiędzy PiS a stroną proeuropejską jest znikoma. Politycy PO ignorują jednak zupełnie wynik Wiosny, choć przecież na ten ruch głosowali wyborcy o podobnych zapatrywaniach, a politycy przez nich wybrani będą w Parlamencie Europejskim głosować podobnie jak ci, którzy weszli do niego z list PO. Jednak Schetyna, Tusk i inni patrzą tylko na swoje 38% i na 45% PiS i opowiadają o klęsce. Widać z tego, że chodziło im wyłącznie o władzę i stanowiska dla siebie, a przy takiej perspektywie różnica między obiema partiami jest rzeczywiście spora. I jak tu być optymistą?

Ewa Królikowska

Żołnierz ze skrzypcami
Czytając artykuł „Ciemna noc w muzeum” (PRZEGLĄD nr 22), myślami wróciłem do przeszłości. Był rok 1945. Miałem wówczas 20 lat. Zobaczyłem przechodzącego pod oknami naszego domu żołnierza radzieckiego. Pan dyrektor Muzeum II Wojny Światowej powiedziałby: bolszewickiego. Młodziutki. Wytrzeszczyłem oczy: niósł skrzypce. Przechodząc, zauważył mój fortepian. Zapytał: Kto igrajet na etom rojale? Odpowiedziałem: Ja niemnożko. On na to: Togda poprobujem. No i graliśmy. Widocznie jakoś poszło, bo mówi: Haraszo. Tiepier pajdiom w bolnicu. Ja przestraszony: po co do szpitala? A on wyjaśnił, że zagramy chorym żołnierzom. Było tam jakieś pianino i graliśmy. Potem żołnierz odprowadził mnie do domu i rozstaliśmy się serdecznie. A pan, panie dyrektorze, chyba zdaje sobie sprawę, że bez tych „bolszewików” mógłby pan teraz okopywać kartofle u bauera.

Jacek Jaroński, Kielce

Powód „zaćmienia umysłów”
W rubryce „Przebłyski” (PRZEGLĄD nr 23) na końcu notki „Wstydliwy doktor” brakuje sporego fragmentu tekstu. Mianowicie końcowe zdanie: „Może na zaćmienie umysłów wpłynęła kasa nieprzyzwoicie bogatego Maxwella?” powinno kończyć się tak: „…dzięki której mógł sobie pozwalać na wydawanie w języku angielskim tomów przemówień ówczesnych przywódców krajów socjalistycznych, m.in. przemówień gen. Jaruzelskiego”. Dopiero takie zakończenie wskazuje powód „zaćmienia umysłów” w 1988 r.

BBOS

Rosyjska „Pierwsza Brygada”
Z PRZEGLĄDU (nr 22) dowiadujemy się o bohaterskim proteście pana Karola Nawrockiego, dyrektora Muzeum II Wojny Światowej, przeciw ohydnej (bo radzieckiej) pieśni „Ciemna noc” ze słowami niesłusznie przetłumaczonymi na świętą mowę polską przez jakiegoś Tuwima (wiadomo…). Wypada zaproponować, by pan Nawrocki złożył także protest w sprawie dwóch innych polskich (?) pieśni, w dodatku wojskowych. Oto tak (niesłusznie) popularna kiedyś pieśń „Rozszumiały się wierzby płaczące” to znana od dawna melodia marsza rosyjskiego „Pożegnanie Słowianki”. I więcej: „najdumniejsza pieśń żołnierza polskiego”, jak zawyrokował Marszałek (nie jakiś nikomu nieznany Rokossowski, lecz sam Piłsudski!), „My, Pierwsza Brygada”, od 2007 r. pieśń reprezentacyjna Wojska Polskiego, o autorstwo polskich słów której toczyły się długie boje, to także melodia marsza rosyjskiego „Tęsknota za ojczyzną”. Uważa się, że skomponował go Dmitrij Trifonow w 1904 r. dla 51. Pułku Piechoty Litewskiej, stacjonującego w Symferopolu (autor był w dodatku rosyjskim Żydem, tylko studia muzyczne odbył w konserwatorium rosyjskim w Warszawie). Według innych źródeł autorem był Jakow, a jeszcze inni podają, że użyczył on tylko Trifonowowi nazwiska, żeby ukryć pochodzenie autora, co było możliwe, bo widać w Symferopolu nie było wtedy takiego patrioty jak Nawrocki (http://vilavi.ru/pes/toska/vokrug.shtml). W każdym razie istnieje wiele nut i płyt z tymi pieśniami, wydanych jeszcze przed I wojną światową, i to w Rosji. Nadmienić należy, że niestety polscy akordeoniści też produkują się w internecie i „Pożegnaniem Słowianki”, i „Tęsknotą za ojczyzną”, ale w ich wykonaniu nie można się doszukać melodii znanej w Polsce jako „My, Pierwsza Brygada”. Trzeba jednak i tak dać odpór. Mężny panie Nawrocki, do dzieła!

Krzysztof Kwaśniewski

Wydanie: 24/2019

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy