Listy od czytelników nr 38/2017

Listy od czytelników nr 38/2017

Wokół Kościoła
Z uwagą przeczytałem opinię prof. Stanisława Obirka (PRZEGLĄD nr 36). Na pewno nie wszyscy księża są rydzykopodobni, ale zastanawia mnie, dlaczego tacy kapłani jak Adam Boniecki, Józef Tischner i im podobni wymienieni w tym artykule nie zrobili kariery w Kościele. Druga sprawa to skład Episkopatu Polski. W przeważającej części został uformowany przez Jana Pawła II, kiedy jeszcze „polski papież” był fizycznie i umysłowo sprawny. A jaki Episkopat jest – widzimy. Papież Franciszek jest postacią sympatyczną, ale jego decyzja o nominacji na metropolitę krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego to nieporozumienie.

Ryszard Kiełbowicz

Mickiewicz o powstaniu
Ryszard Matura napisał w liście do redakcji: „Jest taka anegdota, że kiedy Mickiewicz dowlókł się do Drezna, strasznie pomstował, że wojsko się poddało. Nie pamiętam, kto mu ripostował: »A pan poeta by nam nad grobem poemę odczytał«”. To wcale nie anegdota. Pamiętnikarze wspominają, jak to w marcu 1832 r. w Dreźnie, w salonie Klementyny z Tańskich Hoffmanowej Mickiewicz miał powiedzieć, że powstańcy raczej powinni się zagrzebać pod gruzami Warszawy, niż emigrować. Wincenty Pol przytoczył odpowiedź gen. Kazimierza Małachowskiego: „Tak powinni uczynić, abyś pan miał jedną ruinę więcej, na której siadłszy, z boleścią mógłbyś opiewać nasz upadek”.

Adam Wierciński, Opole

Smartfon dobrze pilnowany
Scenka z galerii handlowej. Po korytarzu biega dziewczynka, szuka mamy. W końcu mama się pojawia się i mówi: „Trzeba się pilnować, nie odchodzić”. Ale moje oko dostrzega, że mama pcha spacerówkę, a w ręku trzyma smartfona, więc mówię: „Dziecko, to proste. Pilnuj komórki mamy, to wystarczy. Mama tego gadżetu z ręki nie wypuści, a jak gdzieś zostawi, to będzie go szukała”. Trzeba było widzieć pąsy na twarzy tej pani. Może coś z tego zrozumiała?

Rysiu Links

Zapomnienia, przemilczenia…
Opisując fenomen królowania Maryli Rodowicz na naszej estradzie (PRZEGLĄD nr 32), Wiesław Kot podaje nazwiska paru znanych mężczyzn, którzy – jak twierdzi – byli nią zafascynowani. W grupie tej wymienia Mieczysława Moczara. Nie byłoby w tym nic zadziwiającego, Maryla budziła i nadal budzi zachwyt wielu z nas. Ale Wiesław Kot pisze, że do zauroczenia Moczara Marylą doszło, gdy był on już w zupełnej politycznej odstawce, usunięty z zajmowanych wysokich stanowisk, i pełnił funkcję dyrektora Instytutu Polskiego w Lipsku. W rzeczywistości odstawka Mieczysława Moczara polegała na skierowaniu go (na prawie 12 lat) na funkcję prezesa Najwyższej Izby Kontroli, z której przeszedł na emeryturę w 70. roku życia. Pozazdrościć! W Lipsku nie pracował nigdy.

Druga sprawa to kwestia pominięcia w najnowszej biografii Stanisława Lema faktu, że przez kilka lat pisywał on, niemal do ostatnich dni życia, felietony dla PRZEGLĄDU. Doskonale je pamiętam, bo prawie zawsze od nich właśnie zaczynałem cotygodniową lekturę nowego numeru. Ale wspomniana biografia Lema zawiera także inne przemilczenie, dla mnie bardzo ważne. W maju 2001 r. Stanisław Lem otrzymał najwyższą wówczas finansowo nagrodę w kulturze polskiej – Złote Berło, nagrodę Fundacji Kultury Polskiej. Miałem zaszczyt wręczać wielkiemu pisarzowi tę nagrodę „za wyprzedzanie myślą swojego czasu”.

Rafał Skąpski

Co z tą lewicą?
Artykuł Roberta Walenciaka „Lewica: jest źle, więc będzie lepiej” (PRZEGLĄD nr 36) przeczytałam z zainteresowaniem i myślę, że lewica szybko do władzy nie dojdzie. Ja i moi bliscy zawsze głosowaliśmy na lewicę, mimo że nikt z nas nie należał do PZPR. Jednak za rządów lewicy zabrano inwalidom I grupy dodatek 412 zł, jeśli pobierali rentę rodzinną powyżej 200% dodatku. Mój syn otrzymywał wtedy rentę po zmarłym ojcu w wysokości 1090 zł i te 412 zł dodatku, który był dla mnie dużym wsparciem, straciłam. Po sąsiedzku mieszkał wdowiec z trójką dzieci, jedno było niewidome i otrzymywało po matce rentę w wysokości 824 zł. Sąsiad też stracił ten dodatek. Napisałam skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich. Odpowiedział mi, że otrzymał bardzo dużo takich listów, ale nie jest władny tego zmienić, musi z tym wystąpić poseł. Chodziłam do różnych biur poselskich, ale posłów to nie interesowało. Nie było pieniędzy dla kalek, za to (takie słuchy chodziły) przekazano 20 mln zł na budowę Świątyni Opatrzności. A kiedy zbliżały się ostatnie wybory, pan premier Miller proponował, aby żona nie mogła po zmarłym mężu otrzymywać renty proporcjonalnej do jego zarobków, tylko pomoc w wysokości 500 zł. Gdyby ten pomysł wszedł w życie, straciłabym 220 zł. Dla mnie to dużo. I to ma być człowiek lewicy? Czy nowa lewica będzie lepsza? Gorzko mi, bo jestem lewicowa.

Maria Kaczmarek, Piła

Wydanie: 38/2017

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy