Litewski problem z AWPL

Z BLOGOSFERY

Litewscy politolodzy mają z Akcją Wyborczą Polaków na Litwie (AWPL) spory problem. Trudno bowiem zaszufladkować tę partię, a jeszcze trudniej zaakceptować. W sensie ideologicznym to niewątpliwie skrajna narodowo-katolicka prawica, która zawiera koalicje rządzące… wyłącznie z lewicą. Spora część jej aktywu, szczególnie tego starszego wiekiem, wywodzi się w prostej linii ze środowiska tzw. autonomistów, którzy na Litwie są traktowani nie inaczej jak sojusznicy Kremla i przeciwnicy litewskiej niepodległości. AWPL sprawuje rządy w podwileńskich rejonach od blisko 20 lat, a jej popularność u wyborców ciągle wzrasta, mimo że nie może w zasadzie pochwalić się żadnymi osiągnięciami społeczno-gospodarczymi, a w dziedzinie swoich sztandarowych postulatów politycznych notuje prawie wyłącznie klęski. Litewscy specjaliści od mniejszości narodowych sprowadzają więc fenomen AWPL do rozważań na temat izolacjonizmu polskiej mniejszości, braku alternatywy, manipulacji emocjami wyborców i wynikami wyborczymi oraz zagranicznego wsparcia. Niewątpliwie te czynniki mają swój wpływ na popularność partii Waldemara Tomaszewskiego. Jednak w nie mniejszym stopniu popularność AWPL wynika z nieudanej polityki integracyjnej państwa litewskiego, a właściwie prawie całkowitego jej braku.
Próby stworzenia politycznych alternatyw wobec AWPL były podejmowane w ciągu ostatnich 20 lat wielokrotnie: Polski Komitet Wyborczy Aniceta Brodawskiego, Alians Mniejszości Narodowych Mieczysława Waszkowicza i Ryszarda Litwinowicza, Kongres Polaków Litwy Adama Błaszkiewicza i Artura Płokszty, ProLibera Aleksandra Popławskiego, Polska Partia Ludowa Ryszarda Maciejkiańca… Wszystkie nastawione na poszukiwanie porozumienia i kompromisu z Litwinami i nawet cieszące się – jedne większym, drugie mniejszym – poparciem części wyborców Polaków. Bo nie jest tak, że litewscy Polacy to zacietrzewieni nacjonaliści, rewanżyści czy wrogowie Litwy. Oczywiście tacy są również, ale większość z nich to adekwatnie oceniające rzeczywistość i zdroworozsądkowo myślące osoby. Problem polega na tym, że po drugiej stronie nie było dotychczas nikogo, kto by wyciągnął rękę. Bo większość litewskich polityków kompromis rozumie jedynie jako potakiwanie ich własnym wyobrażeniom na temat Litwy i roli mniejszości narodowych w jej rzeczywistości, a nie jako wspólne poszukiwanie w drodze dyskusji i dialogu modus vivendi odpowiadającego obu stronom. W wyniku czego integracyjne programy sprowadzają się jedynie do poszukiwania mistycznego lustrzanego odbicia, gdy prawa mniejszości narodowych są ograniczane (oświata) i odrzucania tegoż lustrzanego odbicia, gdy chodzi o poszerzenie katalogu tychże praw (pisownia imion i nazwisk lub nazw miejscowości), bo „ich realizacja jest dość kłopotliwa”. Taka postawa z góry skazuje wszystkie ugodowe alternatywy na porażkę i jedynie napędza popularność AWPL. Wyborca głosujący na Tomaszewskiego nie wierzy już w możliwość zmiany swojej sytuacji na drodze demokratycznej, tylko mści się na establishmencie za niedotrzymane obietnice, za traktowanie go z góry.
Fragment z blogu
Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Wydanie: 33/2013

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy