Lubię mieć fajnego trupa i dobrą intrygę

Lubię mieć fajnego trupa i dobrą intrygę

W literaturze popularnej, tak samo jak w wysokiej, można osiągać szczyty

Joanna Jodełka – pisarka, autorka kryminałów

Czy mężczyźni boją się kobiety, która pisze o makabrycznych zbrodniach?

– Mój partner jest przerażony, kiedy ze szczegółami tłumaczę, co ten trup będzie miał wycięte. Nie może zrozumieć, że przed chwilą spokojnie jadłam sernik, a jednocześnie obmyślałam, jak kogoś zamordować. Jednak pisarz kryminałów nie powinien się brzydzić krwawymi detalami. To są rekwizyty, które trzeba wiarygodnie obmyślić, aby dobrze zagrały w całej historii.

Debiutowała pani w wieku 36 lat. Dość późno.

– Myślałam, że książki piszą dojrzali ludzie, więc wcześniej nie przyszło mi do głowy, że też mogłabym spróbować. Zawsze jednak dużo czytałam. Od 20 lat mieszkam w Poznaniu, ale często jeżdżę pociągiem do mamy w Siedlcach. Cztery godziny spędzałam na lekturze Agathy Christie i innych powieści kryminalnych. W jedną z takich podróży zabrałam zbiór opowiadań „Trupy polskie”. Zaczęłam czytać i niektóre wydały mi się dość słabe. Ale zaraz przyszła refleksja: Jodełka, dlaczego oceniasz innych? Spróbuj sama! Powiedziałam znajomym, że napiszę kryminał. Zażartowałam, że chcę dostać Nagrodę Wielkiego Kalibru.

I rzeczywiście otrzymała pani w 2010 r. tę nagrodę za debiutancką „Polichromię”.

– Najpierw, gdy powstał kawałek „Polichromii”, zatrzymałam się. Ogromnie trudno ocenić samemu, czy coś jest dobre. Powiedziałam nawet, że wolałabym się rozebrać do naga na Starym Rynku, niż pokazać komuś te moje zapiski. Bo jeśli się rozbierzesz, widać tylko cycki i nic więcej. Gdy człowiek coś napisze, a przecież zawsze stara się napisać najlepiej jak potrafi, doskonale widać, co jest w środku, gdzie jest koniec jego możliwości. Bałam się, by ktoś nie powiedział, że to słabe, że grafomania. Kiedy miałam już prawie całą książkę, dałam ją koleżance, która dużo czyta. Długo nie było odzewu. I kiedyś ona zachorowała. A ponieważ nie miała nic do czytania, przypomniało jej się, że leżą te kartki ode mnie. Zadzwoniła i mówi: Jodełka, chcę to wydać!

Niedługo potem na festiwalu kryminału sam Jo Nesbø, najpopularniejszy chyba teraz na świecie autor kryminałów, podchodził do pani z gratulacjami.

– I to trzy razy! Do tej pory wszyscy się śmieją, bo tak podchodził i podchodził. Przyjechał do Polski odebrać Nagrodę Wielkiego Kalibru za całokształt twórczości i był trochę zagubiony. Ja się uśmiechałam i mówiłam tylko: Thank you. Bo przecież miałam w planach ważny telefon do cioci i mamy…

Od czasu tamtego festiwalu pisze pani co roku jedną książkę. Niedawna „Kryminalistka”, której bohaterką uczyniła pani autorkę kryminałów, została niezwykle dobrze przyjęta przez krytykę.

– Przy „Kryminalistce” bardzo się umęczyłam, bo wymyśliłam sobie, że fabułę będę prowadzić dwutorowo. To jakby dwie książki w jednej. Byłam pewna, że ostatni raz pracuję nad kryminałem o tak skomplikowanej strukturze, ale właśnie do księgarń trafiła jego kontynuacja… i znów prowadzę fabułę dwutorowo.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 22/2016

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy