Lula jak Franciszek?

Lula jak Franciszek?

Wielu Brazylijczyków uważa, że oskarżenia wobec byłego prezydenta to odwet za zmiany, jakie wprowadził w kraju

Zestaw zarzutów postawionych byłemu prezydentowi Brazylii Luli da Silvie obejmuje korupcję, pranie brudnych pieniędzy, a nawet przestępczość zorganizowaną. W tym celu miał on m.in. wykorzystywać swoje stanowisko i zlecać państwowemu Narodowemu Bankowi Rozwoju Gospodarczego i Społecznego (BNDES) udzielanie kredytów Odebrechtowi na realizację jego inwestycji na terenie Angoli. Według śledczych firma miała przekazać pośrednikom ok. 9 mln dol. W przestępstwach, do jakich dochodziło w latach 2008-2015, miała uczestniczyć także firma bratanka Luli, Taiguary Rodriguesa, zakontraktowana przez Odebrecht w charakterze podwykonawcy i opłacana przez koncern. Śledczy dysponują podobno dowodami, że Lula prał pieniądze 44 razy. Chodzi tu m.in. o przelewy za rzekome wykłady Luli na konto założonej przez niego firmy LILS Palestra. Lula jest ciągle jeszcze przesłuchiwany w procesach dotyczących afery państwowego koncernu naftowego Petrobras, setek przypadków korupcji i nielegalnego wykorzystywania środków publicznych.

Obrona Luli odpowiada, że prokuratura dysponuje kontami bankowymi i billingami rozmów byłego prezydenta. Może więc ustalić pochodzenie jego majątku. Zdaniem obrony Lula nigdy nie był i nie jest właścicielem domku letniskowego w Atibai i nie zlecał Odebrechtowi jego remontu. Były prezydent odmówił również przyjęcia od Odebrechtu terenu pod budowę jego instytutu. W kwestii dochodów za wykłady zagraniczne obrona uważa, że prawo brazylijskie nie zabrania tego byłym prezydentom. Odpowiednia dokumentacja została przekazana do prokuratury. Poza Odebrechtem wykłady Luli kontraktowały także – w tej samej wysokości 200 tys. dol. – Microsoft, LG i Ambev.

Z drugiej strony przygotowaniom do rozpraw Luli towarzyszy proces sakralizacji byłego prezydenta. Po Brazylii krążą hasła: „Lula jak papież Franciszek”, a nawet „Lula jak Chrystus”. Obrońcy porównują jego możliwości wpływania na swoich urzędników do możliwości obecnego papieża, a jednocześnie pytają: jak można papieża Franciszka obarczać odpowiedzialnością za wpadki kardynałów? Przecież podobnie postępowali „kardynałowie” Luli.

Chrystus także wszystkim się nie podobał i został ukrzyżowany bez dowodów. Lula również mógłby być skazany bez wystarczających dowodów. Sam zainteresowany uważa, że w Brazylii tylko Jezus Chrystus może z nim konkurować w popularności. „Moje ciało jest bardziej poranione od ciała Chrystusa po biczowaniu”, twierdzi. Zwolennicy Luli mawiają: „W ciągu trzech lat Chrystus zmienił historię. Co z nim zrobiono? Ukrzyżowano”. To aluzja do zmian, jakich były prezydent dokonał w Brazylii, za co teraz, niesprawiedliwie, chcą go ukrzyżować.
Można być pełnym podziwu dla byłego związkowca, człowieka bez studiów, który poznał w życiu gorycz nędzy, a jednak potrafił przekonać wyborców i zasiąść w fotelu prezydenta. Nie można mu odmówić charyzmy, popularności wśród najbiedniejszych, pochlebstw bankierów i przedsiębiorców, z którymi zawsze potrafił się dogadać, ani zdolności do metamorfozy. Jednak sakralizacja człowieka ściganego przez policję, prokuraturę i sądy, oskarżanego o korupcję, nie tylko mu nie pomaga, ale wręcz przeszkadza. Dla wierzących to brak szacunku dla świętości, dla agnostyków – infantylizm. A Lula musi się bronić przed oskarżeniami jak wszyscy śmiertelnicy.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 20/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 20/2017

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy