Lwów we własnym mieszkaniu

Lwów we własnym mieszkaniu

Jerzy Janicki, pisarz, scenarzysta, zbiera pamiątki lwowskie

Nie jestem typowym kolekcjonerem, ale uprawiam zbieractwo przedmiotów tematycznie związanych ze Lwowem, czyli leopolianów (od Leopolis – łacińskiej nazwy Lwowa). Zbieram właściwie wszystko, co się wiąże z tym miastem: książki, czasopisma, dokumenty, zdjęcia. W moje ręce wpadło już kilka cymeliów, a więc jedynych ocalałych egzemplarzy, prawdziwych białych kruków. Resztę zbiorów stanowią tzw. szpargalia – drobiazgi, przedmioty różnego pochodzenia i przeznaczenia, pamiątki rodzinne, ofiarowane przez przyjaciół, kupione na targach ze starzyzną itp.
Największa rozmiarami jest XIX-wieczna stara kasa ze sklepu mojego dziadka. Miał zakład fotograficzny na ulicy Sykstuskiej, róg Legionów. Pomagałem dziadkowi wywieźć ją ze Lwowa w 1945 r. Dlaczego zabraliśmy ciężką, nieporęczną żeliwną kasę, a nie jakieś bardziej przydatne rzeczy, których tak później brakowało przesiedleńcom? Ponieważ dziadek był pewien, że za miesiąc wrócimy do Lwowa.
Najstarsze jest rozporządzenie austriackiego zaborcy z 1782 r. Najliczniejszy jest zbiór ponad 2 tys. lwowskich pocztówek. Najbardziej zaś patriotyczną częścią moich zbiorów jest kolekcja medali i odznak związanych z obroną Lwowa w 1918 r. i Orlętami. A na drzwiach do mojej pracowni umieściłem tabliczkę – Łyczakowska 84 a. To adres mojej lwowskiej kamienicy, która była własnością dziadka.
Chciałbym, aby te zbiory stanowiły w przyszłości część Kolekcji Leopolis, przypominającej dawny Lwów. Kilka lat temu zorganizowaliśmy z dwoma kolegami czasową wystawę pamiątek z tego miasta w Muzeum Niepodległości w Warszawie. Dziś czynione są próby powołania Instytutu Lwowskiego w Krakowie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

BT

Wydanie: 38/2005

Kategorie: Sylwetki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy