Mądre Orły Jana Karskiego

Mądre Orły Jana Karskiego

Tadeusz Mazowiecki i abp Alfons Nossol wyróżnieni za wizję europejskiej obecności Polski

Kapituła Nagrody Orła Jana Karskiego, ustanowionej przez prof. Jana Karskiego 5 maja 2000 r., działająca pod kierownictwem Jacka Kuronia, przyznała nagrody za lata 2002 i 2003.
Ideą twórcy nagrody było przyznawanie jej tym, którzy „godnie nad Polską potrafią się zafrasować”. Nagroda ma charakter honorowy i nie towarzyszy jej żadna gratyfikacja finansowa. „Godność jest nieprzeliczalna na pieniądze”, argumentował pomysłodawca nagrody. Towarzyszy jej statuetka Orła, którego projekt zaakceptował Jan Karski.
Nagrody Orła za 2002 r. otrzymał m.in. ks .prałat Grzegorz Pawłowski z Jaffy za „pełną nadziei wizję ekumenii łączącej w życiu codziennym Polaków i Żydów”.
Pochodzący z Zamościa kapłan jest Żydem. Urodził się jako Hersz Griner. Jego rodzina została wymordowana podczas likwidacji getta w Izbicy. Uratowany przez Polaków „na metryce” Grzegorza Pawłowskiego, po wyzwoleniu ochrzcił się, a po maturze wstąpił do seminarium duchownego. W 1968 r. wyjechał z Polski. Jest kapłanem i opiekunem Polaków w Ziemi Świętej. Wielokroć uznanie dla jego misji duszpasterskiej wyrażał Ojciec Święty. Ks. Pawłowski jest autorem przekładu „Katechizmu” na język hebrajski.
Doc. dr hab. med. Marek Edelman z Łodzi nagrodzony został za „humanistyczną wizję ludzkiej godności”. Jest ostatnim z żyjących przywódców powstania w getcie warszawskim.
Nagrody Orła za 2003 r. przypadły dwóm wybitnym orędownikom polskiej europejskości. Były premier Tadeusz Mazowiecki uhonorowany został za wizję Polski w jedności Europy.
Ks. arcybiskup prof. dr hab. Alfons Nossol z Opola otrzymał nagrodę z identycznym uzasadnieniem.
Byłem przy narodzinach nagrody. Inspiracją do jej ustanowienia było „odkrycie” w sklepie z antykami dwóch statuetek orłów. Jan Karski stał przed nimi i długo kontemplował. „Symbolem Polski jest orzeł drapieżny i pyszny, a te są po prostu mądre i frasobliwe. To jest jakiś pomysł na Polskę”. Po czym sięgnął po kartę kredytową.
Tego samego dnia profesor wymyślił inskrypcję nagrody („Dla tych, którzy godnie nad Polską potrafią się zafrasować”).
Laureat pierwszej edycji, Jacek Kuroń, otrzymał swego Orła z rąk Jana Karskiego. Ks. Józef Tischner nie mógł przybyć do Warszawy złożony śmiertelną chorobą. Profesor nie mógł jechać do Krakowa. Pojechał członek kapituły, Andrzej Rosner. Józef Tischner nie mógł mówić. Zatelefonowali do Jana Karskiego. Profesor mówił do słuchawki trzymanej przez laureata. Ten pisał w zeszycie, co chce powiedzieć, a Rosner odczytywał.
Ani Karski, ani Tischner nie kryli łez. Była to scena godna filmu. Karski nazwał Tischnera „Orłem Kościoła i góralem Pana Boga”, a ten przycisnął do piersi statuetkę, tak jakby chciał przygarnąć jej fundatora…
Jan Karski odszedł, ale Orły zachowują jego „program lotu”.
Nowy Jork

 

Wydanie: 40/2003

Kategorie: Kultura

Komentarze

  1. Leszek Guła
    Leszek Guła 25 maja, 2016, 20:42

    Czy to był przypadek? Przecież ktoś inny też miał prawo i możliwość dostrzec owe dwa orły. Inni je widzieli, ale nie wiedzieli, co dalej … . Profesor od razu wyczuł ich piękną przyszłość. Skoro Orzeł Jana Karskiego trafił do rąk i serca Pana Jacka Kuronia, to inne takie same STATUETKI z ORŁEM JANA KARSKIEGO nigdy nie zbłądzą. Leszek Guła

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. Leszek Guła
    Leszek Guła 25 maja, 2016, 20:45

    Profesor od razu wyczuł ich piękną przyszłość. Skoro Orzeł Jana Karskiego trafił do rąk i serca Pana Jacka Kuronia, to inne takie same STATUETKI z ORŁEM JANA KARSKIEGO nigdy nie zbłądzą. Leszek Guła

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy