Marche – Italia w pigułce

Miejscowi nazywają ten obszar La Spiaggiola

Na turystów czeka tu 180 km adriatyckiego wybrzeża, a na pielgrzymów ponad 160 sanktuariów. Można odwiedzić 200 romańskich kościołów, ok. 500 historycznych placów, 234 muzea, 70 teatrów i 24 wykopaliska archeologiczne. W pejzażu, języku, zwyczajach i kuchni mieszają się wpływy Romanii, Toskanii, Umbri, Abruzji i Sabiny. Marche – ze stolicą w Anconie – to prawdziwa Italia w pigułce.
W leżącym na południowo-wschodnim krańcu regionu blisko granicy z Abruzją nadmorskim kurorcie San Benedetto del Tronto chętnie wypoczywają Włosi. To prawdziwa oaza palmowa. Kiedyś przywieziono tutaj około pół tysiąca sadzonek palm i teraz właśnie one nadają charakter wielokilometrowej promenadzie z barami, knajpkami, restauracjami. W menu królują owoce morza. Dodaje się je nawet do zwykłych sałatek. Dla spragnionych spokoju lepsze może być jednak leżące na północnym krańcu wybrzeża Marche – tuż przy granicy z Emilią Romanią – Gabicce Mare. Nic jednak nie zastąpi walorów środkowego wybrzeża, niezwykłych zatoczek położonych nieco na południe od stołecznej Ancony, w rejonie miejscowości wypoczynkowych Sirolo i Numana. Miejscowi nazywają ten obszar La Spiaggiola, co oznacza małą, kameralną plażę, a jest ich tutaj naprawdę wiele. Mieszkańcy Marche uważają, że to najpiękniejszy fragment ich wybrzeża, a może nawet całej Italii.
Wrażenie robią górujące nad wysokim klifem stare Sirolo, ale i położona w dole Numana – pełna małych rybackich łódek i białych domków. Można z nich spoglądać na mieniący się odcieniami turkusu i błękitu Adriatyk i cieszyć się widokiem wzgórz (50-500 m n.p.m.) porośniętych żarnowcem. Nie przegapmy możliwości udziału w rejsie małym stateczkiem. Od strony morza wszystko wygląda jeszcze bardziej malowniczo. Z pokładu statku zobaczymy nagle – na wysokości Santa Maria do Porto – odbijający się wyraziście w tafli morza romański kościół, a chwilę później kontur pentagonalnego fortu Napoleona.
Z morskich kurortów można szybko dostać się do rodzinnego miasta Rafaela – Urbino (perły renesansowej architektury, jednego z siedmiu włoskich miast wpisanych na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO), pełnego zabytków Ascoli Piceno czy do malowniczych grot Frassassi koło Gengi. Warto wybrać się na trwający całe lato festiwal operowy w Maceracie. Mieszcząca 3 tys. widzów arena gości 40 tys. melomanów z całego świata. Z wierzchołka zbudowanej w XV-XVII w. 67-metrowej wieży można przy okazji spojrzeć na dachy pełnej zabytków Maceraty. Warto przeżyć niezwykłą fiestę – święto strojów w średniowiecznych uliczkach Corinaldo. Zawsze w trzecią niedzielę lipca mieszkańcy odtwarzają ważne sceny z życia miasteczka i uczestniczą w barwnym pochodzie. Historyczne stroje (gł. XVI w. – czas świetności Corinaldo) powstają w miejscowych warsztatach krawieckich. Trzeba też koniecznie zajrzeć do małego, sennego miasteczka Offida, którego niemal wszystkie mieszkanki zajmują się od stuleci koronkarstwem. To tu powstała słynna suknia Noemi Cambell – znana m.in. z pokazu mody w Londynie w 1997 r.
W wyzwoleniu Ancony – stolicy regionu Marche – uczestniczyli w czasie II wojny światowej Polacy. Uchronili też przed zniszczeniem sanktuarium w Loreto – jedno z najważniejszych centrów kultu maryjnego. Co roku przybywa tutaj prawie 3 mln pielgrzymów. Modlą się w domku Marii (stanowiącym serce bazyliki) przeniesionym – według dawnych wierzeń – na skrzydłach aniołów z Ziemi Świętej. Turystów intrygują freski w kaplicy di San Marco. Na jednym z nich trzech proroków zastanawia się nad płcią aniołów. Matkę Boską z Loreto wybrali sobie za patronkę lotnicy. Pierwszy, który szczęśliwie pokonał Atlantyk, podróżował z jej wizerunkiem, podobnie jak załoga statku kosmicznego Apollo 9.

 

Wydanie: 28/2002

Kategorie: Przegląd poleca

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy