Marsjański „Big Brother”

Marsjański „Big Brother”

Dla dobra nauki mają przetrwać 520 dni w zamkniętym kontenerze

W Moskwie trwają przygotowania do osobliwego eksperymentu. Sześciu ludzi zostanie zamkniętych na 520 dni w hermetycznym aluminiowym kontenerze bez dopływu świeżego powietrza i światła słonecznego. Będą musieli żyć i pracować na powierzchni 200 m kw.
Projekt ten, swoisty „Big Brother” w służbie nauki, nazwany został Mars 500. Przedsięwzięcie zorganizowane przez Europejską Agencję Kosmiczną ESA i moskiewski Instytut Problemów Biomedycznych (IBMP) ma wykazać, czy człowiek zdoła przetrwać długi lot na Czerwoną Planetę. Rosyjska Agencja Kosmiczna ma ambitny program marsjański, który przewiduje pięć misji bezzałogowych, a w końcu lot kosmonautów na Czerwony Glob, przypuszczalnie w 2035 r. Pieniądze na eksplorację Marsa są już w budżecie agencji, pytanie tylko, czy człowiek przetrwa długą ekspedycję. Radziecki lekarz i kosmonauta Walerij Poljakow pracował na orbicie 438 dni (w latach 1994-1995), ale wyprawa marsjańska potrwa znacznie dłużej.
„Interesują nas przede wszystkim czynniki psychiczne”, wyjaśnia Marc Heppener, naukowiec z ESA. Wiadomo, że wśród ludzi zamkniętych razem na długi czas w ograniczonej przestrzeni, dochodzi do psychoz i ataków agresji. W eksperymencie weźmie udział czterech Rosjan i dwóch ochotników z innych krajów. Do życia w kontenerze zgłosiło się prawie 5 tys. osób obojga płci z 45 krajów, w tym pewien ekswięzień, który zapewniał, że ma doskonałe predyspozycje, ponieważ jest już przyzwyczajony do życia w izolacji.

Były skazaniec nie ma

wielkich szans, ponieważ organizatorzy misji wymagają, aby mieszkańcy kontenera mówili płynnie po rosyjsku i mieli dyplomy z biologii, inżynierii lub medycyny. Wątpliwe także, by przez selekcję, która zostanie zakończona w grudniu, przeszła jakaś kobieta – „z przyczyn psychicznych i fizjologicznych”, jak to się oficjalnie wyjaśnia. Wiadomo jednak, że obecność pań w małym, hermetycznym świecie oznacza także problem seksu i ostrej rywalizacji wśród mężczyzn.
Technicy IBMP zmontowali już cztery aluminiowe moduły bez okien, połączone hermetycznymi śluzami, wyposażone w systemy oczyszczania powietrza. W module mieszkalnym znalazły się wyłożone boazerią sypialne kajuty z kojami, kuchnia i sterownia. 18 kamer wideo umieszczonych jest w wielu zakątkach „statku międzyplanetarnego”, będą one rejestrować każdy ruch, dyskusję i kłótnię. Tylko na kojach „kosmonauci” zachowają trochę intymności – kamery nie sięgną do kabin. Misja ma być dokładną symulacją marsjańskiej wyprawy. 250 dni potrwa lot na Czerwoną Planetę, a 30 dni wejście na orbitę i lądowanie na Marsie. W tej fazie trzech uczestników misji będzie mogło przejść do lądownika, a dwóch wyjdzie na zewnątrz, na odtworzoną powierzchnię globu, oczywiście w skafandrach kosmicznych.
Palącym problemem z pewnością okaże się żywność. Zapasy zostały bardzo dokładnie obliczone. Jeśli uczestnik misji zapragnie wypić dwie filiżanki kawy, tego dnia jego kolega będzie musiał

obejść się smakiem.

Organizatorzy przewidują, że przy podziale jedzenia dojdzie do szczególnie wielu sporów. „Kosmonauci” dostaną gotowe suche posiłki do rozcieńczania wodą, będą też mogli hodować sobie kapustę i sałatę w ogródku oraz piec chleb w specjalnym piecu. Przewidywano, że woda pitna będzie uzyskiwana z „obiegu zamkniętego”, tj. z moczu, ostatecznie jednak zrezygnowano z tej koncepcji jakoby z uwagi na kłopoty techniczne (podobno jednak rosyjscy ochotnicy protestowali). Poczyniono też jeszcze jedno ustępstwo dla Rosjan. Na pokładzie została zainstalowana sauna. Na prawdziwym statku międzyplanetarnym taki luksus byłby niemożliwy – tradycyjna rosyjska bania zużywa zbyt wiele energii.
Projekt rozpocznie się w 2008 r. Kiedy luki zostaną zamknięte, „kosmonauci” będą zdani tylko na siebie. Własnymi siłami oczyszczą filtry i przeprowadzą niezbędne naprawy. Na pokładzie znajdzie się także lekarz, który udzieli niezbędnej pomocy. Tylko w przypadkach nagłych, niebezpiecznych chorób i dolegliwości, kontener zostanie otwarty. Komunikacja z „Ziemią” odbywać się będzie w „realnym czasie” marsjańskiej wyprawy. Kiedy Czerwona Planeta znajduje się w największej odległości od Ziemi (400 mln km) sygnał radiowy między dwoma globami wędruje przez 20 min.
Anatolij Grigorjew, dyrektor IBMP, podkreśla, że uczestnicy misji marsjańskiej muszą mieć nerwy ze stali. Przed ośmiu laty Rosjanie przeprowadzili symulację półrocznej ekspedycji kosmicznej. Japoński uczestnik misji nie wytrzymał życia w izolacji i trzeba było go wypuścić. Podczas zakrapianego alkoholem noworocznego przyjęcia dwaj rosyjscy „kosmonauci” pobili się, a kapitan wyprawy usiłował obłapiać kanadyjską „astronautkę”, która od tej pory spała z nożem pod poduszką.

 

Wydanie: 44/2007

Kategorie: Nauka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy