Matka czy babcia?

Matka czy babcia?

62-letnia Francuzka może odpowiadać przed sądem, gdyż… urodziła dziecko

„Jestem zaszokowany, zwłaszcza jeśli chodzi o dziecko. Kiedy ten chłopiec skończy 20 lat, jego matka będzie 82-letnią staruszką, o ile w ogóle pozostanie wśród żywych”, oświadczył Jacques Montagut, biolog i członek Narodowego Komitetu Etyki Medycznej, na łamach dziennika „Le Parisien”.
Podobnie zareagowało wielu Francuzów. Irytację i niedowierzanie wywołała nad Sekwaną wiadomość, że w klinice Lauriers w śródziemnomorskim mieście Frejus 62-letnia kobieta wydała na świat syna. Dyrektor kliniki, Philippe Laverne, oświadczył dyplomatycznie: „60-letnie damy nie odwiedzają naszych laboratoriów codziennie, co stworzyło pewne fundamentalne problemy, ale nie nam tę kobietę osądzać”.
Matkę może natomiast osądzić oficjalny wymiar sprawiedliwości. 62-latka, której tożsamości nie podano, złamała bowiem francuskie prawo, zgodnie z którym, kobiety po menopauzie nie mogą być poddawane sztucznemu zapłodnieniu, gdyż byłoby to wbrew naturze. Starsza pani, osoba niezamężna, postanowiła jednak za wszelką cenę spełnić swe marzenie o macierzyństwie, nie przejmując się ustawami. Wyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie w jednej z klinik reprodukcyjnych lekarze umieścili w jej macicy komórkę jajową, pobraną od młodej dawczyni, zapłodnioną nasieniem zdrowego mężczyzny. Francuzkę poddano kuracji hormonalnej, aż w końcu embrion zagnieździł się w macicy i jego rozwój przebiegał pomyślnie. Kiedy sędziwa matka zgłosiła się do kliniki Lauriers, ciąża była tak zaawansowana, że doktor Laverne musiał przyjąć niezwykłą pacjentkę. Uczynił to zresztą chętnie,

skuszony sowitą zapłatą.

Dziecko przyszło na świat
14 maja, cała sprawa wyszła jednak na jaw dwa tygodnie później, kiedy matka zgłosiła się do władz prefektury, aby załatwić świadectwo urodzenia syna. Urzędnicy początkowo nie wierzyli własnym oczom. Szybko doszli do wniosku, że ciąża nie mogła nastąpić w sposób naturalny. Zaalarmowana prokuratura rozpoczęła śledztwo. Francuski minister zdrowia, Bernard Kouchner, nie krył oburzenia: „Oto wystąpiły niekontrolowane dewiacje postępu nauki, który umożliwia kobietom macierzyństwo aż do późnego wieku”. Dziennik „Le Monde” wyraził opinię, że kobieta, która jest w wieku babci, o macierzyństwie powinna bezwzględnie zapomnieć.
Podobne głosy potępienia rozległy się, gdy w 1994 r. 62-letnia Włoszka, Rosanna Della Corte, urodziła dziecko. Rosanna straciła syna, 16-letniego Ricardo, w wypadku samochodowym i nie mogła otrząsnąć się z rozpaczy. Wszelkie zabiegi o adopcję spełzły na niczym. W końcu Rosanna przeczytała artykuł o doktorze Severino Antinori, który w swej rzymskiej klinice pomógł spełnić marzenia o macierzyństwie 59-letniej Brytyjce, Jennifer F. (urodziła bliźnięta). Antinori,

lekarz kontrowersyjny

i spragniony rozgłosu, nie dał się długo prosić. Komórek jajowych do zabiegu dostarczyła anonimowa dawczyni, zaś dawcą spermy był mąż Rosanny, o trzy lata starszy Mauro. Dopiero siódma próba zapłodnienia zakończyła się sukcesem. Kiedy „mały Riccardo” przyszedł na świat, dr Antinori zyskał sobie miano „medycznego Frankensteina”. Jak się wydaje, w pełni na nie zasłużył. Niedawno zapowiedział swój udział w poważnej próbie sklonowania człowieka, która ma zostać podjęta w jednym z krajów Bliskiego Wschodu.
Gdy 62-latka została matką, zaprotestowali etycy, lekarze i ludzie Kościoła. Organ Stolicy Apostolskiej, „L’Osservatore Romano”, nazwał takie sztuczne macierzyństwo „wyzwaniem rzuconym samemu Bogu”. Francja przyjęła prawo zabraniające podobnych praktyk. Brytyjska sekretarz stanu, Virgina Bottomley, stwierdziła: „Kobiety nie mają prawa, aby mieć dziecko. To dziecko ma prawo do odpowiedniego domu”. Włoskie Zrzeszenie Praktykujących Lekarzy i Dentystów zabroniło swym członkom poddawania sztucznemu zapłodnieniu kobiet po pięćdziesiątce. A jednak mimo tych restrykcji coraz częściej ze świata nadchodzą informację o zadziwiająco późnym macierzyństwie. W 1997 r. zdrową dziewczynkę urodziła 63-letnia Arceli Keh z Kalifornii. Podobno oszukała lekarzy z kliniki reprodukcyjnej, podając im swą fałszywą datę urodzenia. Zjawisko to znajduje coraz liczniejszych obrońców. Argumentują oni, że odbieranie prawa do dziecka kobietom po menopauzie jest seksistowskie i pozbawione racjonalnych podstaw. „Dlaczego nikt nie oburza się, gdy sędziwy mężczyzna zostaje ojcem? Obecnie, gdy technologia pozwala na macierzyństwo kobietom po czterdziestce, pięćdziesiątce, a nawet starszym, ludzie powinni zmienić swe nastawienie. Owszem, istnieją niebezpieczeństwa dla zdrowia, jak większe ryzyko cukrzycy dla matki i dziecka, ale można utrzymać je pod kontrolą. Obecnie

kobiety są zdrowsze,

żyją dłużej, często przekraczają w zdrowiu 80. rok życia. Nawet starsze matki mają więc dość czasu, by wychować dziecko. W niektórych kulturach dzieci wychowywane są głównie przez dziadków, gdy rodzice pracują w polu. Często starsi rodzice mają też znacznie więcej czasu dla swego potomstwa”, wywodzi dr John Rodis z Centrum Zdrowia Uniwersytetu Stanu Connecticut w Farmington. Rosanna Della Corte i jej mąż Mauro nie żałują swej decyzji. „Ricardo jest żywym, zdrowym chłopcem. W mojej rodzinie wszyscy umierali po osiemdziesiątce. Z pewnością doczekam dnia, gdy mały pójdzie do liceum, a jako 15-latek będzie mógł przejąć po nas farmę”, mówi Mauro.


Coraz późniejsze macierzyństwo

John Brinstead, dyrektor brytyjskiej kliniki Bourn Hall, opowiada: „Poddajemy sztucznemu zapłodnieniu tylko kobiety, które nie ukończyły 50. roku życia. W przyszłości może się to jednak zmienić. Kiedy zaczynałem pracę, już 40-latki uważano za zbyt stare. Później granica przesunęła się do 45 lat, obecnie wynosi 50. Kto wie, może w 2010 roku będziemy pomagać kobietom 60-letnim?”.

Wydanie: 24/2001

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy