Mazur nie zmienił Dąbrowszczaków

Mazur nie zmienił Dąbrowszczaków

Zamieszanie związane ze zmianami nazw ulic w Olsztynie sięgnęło zenitu. Kto za to zapłaci?

W połowie listopada Naczelny Sąd Administracyjny oddalił kasację wojewody warmińsko-mazurskiego od wyroku sądu niższej instancji w sprawie zmiany nazwy ulicy Dąbrowszczaków w Olsztynie na ulicę poety Erwina Kruka. To kolejna porażka historyków z Instytutu Pamięci Narodowej i ustawy dekomunizacyjnej. Zwłaszcza że w tym samym czasie NSA unieważnił – po odwołaniu olsztyńskich radnych – zarządzenie wojewody zmieniające nazwy ulic Wincentego Pstrowskiego i prof. Stefana Poznańskiego.

Kilka miesięcy wcześniej Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie podważył zasadność zmiany nazwy pod względem merytorycznym, uznając, że polskiej formacji walczącej z faszyzmem nie można określać mianem komunistycznej, bo komuniści stanowili zaledwie 40% jej składu. Pozostali bojownicy o demokrację w Hiszpanii to ochotnicy: socjaliści, robotnicy, bezrobotni, związkowcy, a nawet działacze sanacji (pisaliśmy o tym w tekście „Dąbrowszczacy wracają do Olsztyna?”, PRZEGLĄD nr 15/2018). Od tego wyroku wojewoda wniósł kasację, ale NSA właśnie ją odrzucił.

Sprawa była o tyle nośna, że niemal rok temu Artur Chojecki, wojewoda z nadania Prawa i Sprawiedliwości, zmienił nazwę Dąbrowszczaków na Erwina Kruka, mazurskiego poety, który zmarł zaledwie półtora roku wcześniej. Zmiana była niezgodna z prawem miejscowym, przyjętym przez radę miasta, zgodnie z którym patronami ulic, placów i parków mogą być osoby zmarłe przynajmniej pięć lat przed ich uhonorowaniem w takiej formie. Wojewoda tłumaczył, że ustawa dekomunizacyjna przebija wszystko, łącznie z tym prawem. Z drugiej strony nadanie ulicy nazwy Erwina Kruka, osoby szanowanej za życia, niemieszającej się do polityki (choć do 1980 r. członka PZPR, kierownika działu partyjnego w „Gazecie Olsztyńskiej”), wzbudziło wątpliwości rodowitych Mazurów. Ich zdaniem była to celowa zagrywka, aby wytrącić argumenty z rąk obrońców ulicy Dąbrowszczaków. Bo można było im zarzucić, że są przeciwko Krukowi, a nawet w ogóle przeciw Mazurom („Mazurem w Dąbrowszczaków”, PRZEGLĄD nr 52/2017).

Po ostatnim wyroku NSA zapanował kompletny chaos. Od pewnego czasu na dwóch gmachach olsztyńskich sądów wiszą tabliczki z nazwą ulicy Erwina Kruka, taki też adres widnieje na ich stronach internetowych oraz pieczątkach. – Koszty kolejnych zmian nie będą wielkie, ale musi tym się zająć przynajmniej jeden pracownik, który mógłby w tym czasie robić co innego – mówi sędzia Olgierd Dąbrowski-Żegalski, rzecznik prasowy sądu okręgowego. Może przez pewien czas będą obowiązywały dwa adresy, choć w zasadzie powinny trzy: Dąbrowszczaków – dawniej Erwina Kruka – dawniej Dąbrowszczaków. Zupełnie jak w przypadku słynnej firmy cukierniczej: E. Wedel – dawniej 22 Lipca – dawniej E. Wedel.

Być może stare tabliczki i pieczątki zachowali przezorni przedsiębiorcy, którzy mają siedziby firm przy tej ulicy. Chociaż radny Łukasz Łukaszewski podejrzewa, że mogą oni znaleźć powód, aby w związku z zamieszaniem domagać się odszkodowania. Najlepiej od konkretnej osoby, nie od skarbu państwa. Od wojewody?

– Ktoś mu źle doradzał, skoro tak głęboko poszedł w zmiany niezgodne z miejscowym prawem i oczekiwaniami mieszkańców – dodaje Łukaszewski, przewodniczący komisji komunalnej rady miasta w minionej i obecnej kadencji. – Szkoda tylko, że na skutek tego zszargano pamięć Erwina Kruka, który na to nie zasłużył. Na pewno imieniem poety zostanie nazwana inna ulica, gdy tylko minie pięć lat od jego śmierci.

Nie wiadomo natomiast, jak się skończy sprawa ulicy Pstrowskiego, jednej z najdłuższych w mieście. Wojewoda początkowo zmienił ją na ulicę Żołnierzy Piątej Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, a że przekraczało to uchwalony w miejscowym prawie limit 35 znaków, w drugiej wersji skrócił ją do 5. Brygady Wileńskiej AK. NSA stwierdził, że ani IPN, ani wojewoda nie udowodnili, że przodownika pracy z czasów powojennych można traktować jako symbol komunizmu. Ba, przez niektórych jest on uważany za ofiarę starego systemu, jako że jego wysiłek był ponad ludzkie siły. Być może jednak radni zachowają zmienioną nazwę, by już nie utrudniać życia mieszkańcom i przedsiębiorcom.

Nie udowodniono propagowania komunizmu również prof. Stefanowi Poznańskiemu, patronowi małej ulicy na profesorskim osiedlu Brzeziny. Co prawda, należał on do PZPR i był posłem na Sejm, ale przede wszystkim był uczonym, prorektorem uczelni rolniczej, z której wyszły tysiące świetnie wykształconych absolwentów.

Fot. YouTube

Wydanie: 51/2018

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy