Memento dla Ziobry

Memento dla Ziobry

Coraz lepiej wiemy, kto jest przeciw tej władzy. Nie trzeba już nawet samemu się fatygować z jakąś deklaracją. Dziś najwyższe władze Rzeczypospolitej osobiście dbają o to, by kolejnych Polaków zbiorowo wpisywać na listę wrogów. Komunikaty o aktualnym spisie wrogów są ogłaszane w mediach, które jeszcze niedawno nazywaliśmy mediami publicznymi. By zaś wszyscy wiedzieli, kto i dlaczego podpadł, komunikaty są formułowane językiem może ubogim, ale poprzez dosadność określeń zrozumiałym przede wszystkim przez zwolenników pana premiera i pana prezydenta. A o to przecież chodzi.
Po półtorarocznym eksperymencie politycznym większość Polaków wie już, kto nami rządzi. Znacznie więcej wiemy też sami o sobie. Do życia publicznego dotarli ludzie z poglądami, które kiedyś zatrzymywały się na progu barów z najtańszą gorzałą.
Kim są zwolennicy rządu? Według CBOS są to przede wszystkim ludzie starsi, powyżej 64. roku życia (42%), z wykształceniem podstawowym (34%) i rolnicy (42%). Przeciwnicy zaś to ludzie młodzi w wieku od 25 do 34 lat (51%), uczniowie i studenci (52%), z wykształceniem wyższym (62%), przedstawiciele kadry kierowniczej i inteligencji (61%) oraz właściciele firm (56%). I jak nie jest zaskoczeniem to, że ostoją rządu Kaczyńskiego są osoby najbardziej religijne (46%) i o poglądach prawicowych (50%), to zdumiewa bardzo krytyczna opinia Polaków o tych elementach programu rządu, które miały budować solidarną Polskę. Sztandar wyborczy, który przysporzył PiS wielu zwolenników, okazał się tylko reklamowym billboardem! I choć powieszono nowe hasła, to Polacy ku utrapieniu obiecankiewiczów pamiętają ówczesne deklaracje. I stąd biorą się fatalne oceny działalności rządu na rzecz ludzi najbardziej potrzebujących pomocy i poprawy opieki zdrowotnej.
Deklaracje polityków zapowiadające erę Polski solidarnej były bardzo głośne. Na pogrzeb tej idei nie zaproszono nawet własnych mediów. Poparcie własnego elektoratu, a jest to dość stabilne ok. 30%, PiS zawdzięcza głównie hasłom walki z korupcją i pakietowi deklaracji, mających poprawić bezpieczeństwo obywateli.
Ten elektorat lubi widowiskowe, transmitowane przez telewizję akcje wyprowadzania w kajdankach kolejnych aresztowanych, nawet jeśli dotyczy to kobiet, starców i brzuchatych urzędników. Otaczający ich tłum agentów w nowych strojach i z wielkimi napisami potrzebny jest wyłącznie kamerzystom. Ta widowiskowa hucpa nie służy przecież niczemu innemu niż dostarczaniu rozrywki zwykłej gawiedzi. Z korupcją skutecznie można walczyć wyłącznie metodami i instrumentami prawnymi. Tyle że te nie są atrakcyjne medialnie. A szara i żmudna robota to całkowite przeciwieństwo metod obowiązujących dziś w Ministerstwie Sprawiedliwości, prokuraturze i nowych agencjach.
Każdy kolejny spektakl musi mieć nowe atrakcje, by utrzymać uwagę widzów. Co więc jeszcze zobaczymy? Aresztowania zbiorowe? Transmisje telewizyjne z cel, gdzie siedzą najatrakcyjniejsi medialnie więźniowie? A później? Transmisje z procesu autorów tych koncepcji? Brak wyobraźni zgubił już niejednego polityka. I to znacznie sprawniejszego od obecnej, dość amatorskiej ekipy. Dla min. Ziobry jak memento muszą brzmieć słowa prof. Stępnia, prezesa Trybunału Konstytucyjnego: „Wypowiadając się co do winy doktora G., naruszył konstytucję. Powinien więc stanąć przed Trybunałem Stanu”.

Wydanie: 9/2007

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy