Mieszkańcy pilnują się sami

Do ochrony środowiska zachęcamy przez… kieszeń

Grzegorz Benedykciński, burmistrz Grodziska Mazowieckiego

– W ubiegłym roku Grodzisk Mazowiecki otrzymał tytuł drugiej najlepszej gminy w Polsce. Jak jedna z najbogatszych gmin w kraju dba o ekologię?
– Na 18 mln zł, które rocznie wydajemy z budżetu, 10 mln przeznaczanych jest na inwestycje dotyczące ochrony środowiska. Czyli ok. 50% idzie na infrastrukturę związaną z szeroko rozumianą ekologią. W efekcie mamy m.in. nowoczesną oczyszczalnię ścieków i rozwiązaliśmy problem śmieci. Możemy się pochwalić kompostownią służącą do przerobu odpadów. W Polsce tylko cztery mają tak wysoki standard, przy czym nasza jest najnowocześniejsza. Wybudowaliśmy również, według technologii niemieckiej, składowisko o powierzchni 8 ha. Te inwestycje kosztowały nas niemal 20 mln zł. Ale dzięki temu nasza gmina jest w stanie przerobić wszystkie śmieci i wyprodukować z nich kompost, który wykorzystujemy później do rekultywacji starego wysypiska śmieci czy pielęgnacji trawników miejskich. Od 10 lat inwestujemy ogromne pieniądze w kanalizację i do tej pory udało się nam skanalizować 80% miasta. W Polsce to jeden z lepszych wyników. Natomiast żeby skanalizować tereny wiejskie, skorzystamy z pomocy unijnej. Od kilku lat wdrażamy program selektywnej zbiórki śmieci. Jest nią objęta cała gmina.
– Czy trudno przekonać mieszkańców do segregowania odpadów?
– Problem polega na tym, że w Polsce nie ma tradycji segregowania śmieci. Aby zachęcić ludzi do tego, wprowadziliśmy pewne rozwiązania. Na przykład mieszkaniec może kupić w sklepie specjalny worek. Jeżeli do jednego włoży szkło, a do drugiego folię, odbieramy to za darmo. Nie tyle więc uświadamiamy, bo to jest dobre dla dzieci, ale przemawiamy ekonomicznie. Jeśli ktoś selekcjonuje śmieci, tak naprawdę za ich wywóz płaci połowę. Innym przykładem motywacji ekonomicznej stosowanej przez nas jest zwalnianie na dwa lata od płacenia podatków za odnowienie elewacji domu.
– Jest pan burmistrzem od dziewięciu lat – czy z perspektywy tego czasu ludzie bardziej interesują się ekologią i czy mają większy wpływ na ochronę środowiska niż dawniej?
– Nastąpiła kolosalna zmiana w podejściu ludzi do ochrony środowiska. Czasem chyba sami nie mamy świadomości, jak bardzo się zmieniliśmy. Mieszkańców naprawdę interesują problemy związane z ekologią. Jeszcze kilka lat temu na zebrania przychodziło 15-20 osób. Teraz frekwencja sięga 100-120 osób. Kwestia rozwiązywania problemów śmieci czy kanalizacji wzbudza ogromne emocje i zainteresowanie. Warto dodać, że jesteśmy gminą specyficzną ze względu na bliskość Warszawy. Bardzo dużo osób przenosi się z miasta do miejscowości znajdujących się na terenie naszej gminy. Inwestują pieniądze w ziemię, w domy i wymagają od sąsiadów zachowań proekologicznych. Na przykład żądają, aby dotychczasowi mieszkańcy nie wylewali – jak robili to przez lata – swoich ścieków na pola. Nowi protestują, bo chcą mieszkać w czystej okolicy. Często sytuacja poprawia się właśnie dzięki reakcji samych mieszkańców nieakceptujących nieekologicznego zachowania.
– Czyli pomocna jest presja samych mieszkańców?
– Tak. Sami siebie pilnują. Bardzo mnie cieszy, że w Grodzisku trudno znaleźć zaniedbaną posesję. Ludzie stali się proekologiczni. Świadczy o tym chociażby mnóstwo nowych nasadzeń na posesjach prywatnych czy gminnych. Zresztą od kilku lat prowadzimy akcję rozdawania sadzonek. Za pierwszym razem sporo sadzonek zostało, ale już za trzecim drzewek zabrakło, tylu było chętnych. Nie ukrywam, że zarówno ja, jak i radni stawiamy sobie za główny cel, aby gmina dbała o ochronę środowiska i była czysta. To utrzymanie porządku sporo nas kosztuje, np. zatrudniamy 70 bezrobotnych, którzy sprzątają lasy i przydrożne rowy.
– W jaki sposób prowadzone są w gminie konsultacje społeczne?
– Co roku w każdej wsi, dzielnicy i mieście organizujemy zebrania. Myślę, że spotyka się z nami około 20% mieszkańców. Ale tak naprawdę ten procent jest większy, bo przecież ci ludzie opowiadają później innym, co było na zebraniu. Kilka lat temu uruchomiliśmy lokalne radio Bogoria, które jest naszym forum konsultacji z mieszkańcami. Powstało dlatego, że nie mogliśmy sprawnie dotrzeć do ludzi z informacjami dotyczącymi śmieci. Radio Bogoria jest słuchane przez około 50% naszych mieszkańców. Wychodzi u nas też kilka gazet lokalnych i często za ich pośrednictwem zwracamy się do tutejszej społeczności. Uwagi mieszkańców dotyczące inwestycji staramy się uwzględnić na samym początku, podczas zebrań. Trochę my ustępujemy, trochę oni. Tak było w przypadku wybierania lokalizacji dla przepompowni.
– Mieszkańcy Milanówka protestują przeciwko oczyszczalni ścieków.
– Oczyszczalnia stoi na terenie gminy Grodzisk Mazowiecki, ale korzystają z niej cztery gminy. Problem polega na tym, że od czasu do czasu podczas przerzucania kompostu wydziela się brzydki zapach. Jednak trzeba zaznaczyć, że zostały przeprowadzone wszystkie badania i nie wykazały one żadnego zagrożenia ze strony oczyszczalni. Protesty nałożyły się wówczas z wyborami samorządowymi, co chyba podgrzewało atmosferę.
– Protestowali mieszkańcy czy organizacje ekologiczne?
– Częściowo byli to właściciele pobliskich działek, zaniepokojeni m.in. tym, że wartość ich ziemi spadła. Ale miałem wówczas kontakt z tzw. ekologami. To dla mnie był dramat, bo spotkałem ludzi, którzy – jak się okazało – nie mieli zielonego pojęcia o ochronie środowiska. Zaskoczyło mnie, że człowiek, który określał się jako ekolog, zaproponował zamknięcie oczyszczalni i wpuszczanie ścieków do rzeki, aby tam uległy naturalnym procesom biodegradacji! Byłem zszokowany. Mam nadzieję, że mój przypadek był odosobniony. Zresztą zdziwiły mnie protesty zielonych, bo przecież to, co robiliśmy, miało na celu ulepszenie działania oczyszczalni i przystosowanie do jej do wymogów unijnych.

Wydanie: 25/2003

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy