Mono w językach obcych

Mono w językach obcych

fot. Patrycja Zagaja

Teatr jednego aktora wraca do Krakowa

Niemiecki krytyk Dieter Topp po obejrzeniu „Pana Tadeusza” na Krakow Fest 2026, Międzynarodowym Festiwalu Monodramu, nazwał wykonawcę, Mateusza Nowaka, królem polskiego monodramu. Porównał jego pozycję w polskim teatrze jednego aktora do pozycji króla monodramu brytyjskiego, którym w jego przekonaniu jest Pip Utton. To coś więcej niż komplement, bo oznacza, że epos Adama Mickiewicza przemówił do krytyka, który nie zna języka polskiego, a mimo to odczuł jego urodę.

Nie pokrzepiamy serc

Mateusz Nowak występował w Krakowie poza konkursem jako jeden z dzisiejszych majstrów gatunku. Do pozycji mistrzowskiej szedł z ruchu amatorskiego, debiutując monodramem „Teatralność” (2011), za który podczas toruńskiego festiwalu teatrów jednego aktora został nagrodzony Szczeblem do Kariery. Nagrodę tę zainicjował i wylansował Wiesław Geras, dyrektor najważniejszych festiwali monodramu, starając się za jej pośrednictwem wydobywać z cienia najbardziej obiecujące talenty objawiające się w ruchu teatrów jednego aktora.

Zanim Nowak zdecydował się na debiut w teatrze jednoosobowym, przez kilkanaście lat brał udział w konkursach recytatorskich, zbierając na nich kilkadziesiąt nagród. Kiedy był już gotów, razem ze Stanisławem Miedziewskim, reżyserem i współscenarzystą wszystkich jego monodramów, przygotował „Teatralność”.

Po debiucie kolejnymi monodramami potwierdził swoje dyspozycje aktorskie w tym specyficznym gatunku, zdobywając liczne laury na międzynarodowych festiwalach, szczególnie za głośny spektakl „Od przodu i od tyłu” według książki Karola Zbyszewskiego pod tym samym tytułem, ukazującej proces rozpadu szlacheckiej Rzeczypospolitej. To opowieść o polskich omamieniach, prywacie, korupcji, bigoterii i krótkowzroczności, która ma nie tylko walor pouczającej lekcji historii. Unosi się nad nią duch Gombrowicza z jego krytycznym, groteskowym ujęciem polskości.

Podobną aurę tworzy Nowak w monodramie według „Pana Tadeusza”, który wcale nie jest miłą gawędą ku pokrzepieniu serc, jak mogłoby się wydawać; zawiera sporo akcentów o gorzkiej wymowie, dalekich od radosnego delektowania się przeszłością. Scenariusz został zamknięty ramami epopei: od inwokacji do epilogu, choć wiele wątków siłą rzeczy zostało pominiętych, jak choćby malownicze grzybobranie, barwny obraz zaścianka, zajazd i bitwa czy dramatyczna spowiedź Jacka Soplicy. Podobnie rzecz się ma z postaciami, nawet tak soczystymi jak Gerwazy czy Jacek Soplica vel ksiądz Robak, dla których niemal nie starczyło miejsca.

W głównych rolach obsadzone zostały inne postacie, które kolorową kreską maluje Mateusz Nowak: Telimena, Zosia oraz Pan Tadeusz, Sędzia, Wojski i Jankiel. Historia tak skomponowana wysunęła na plan pierwszy starcie między Polską odchodzącą, sklerotyczną krainą

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2026, 23/2026

Kategorie: Kultura