My, ludzie, my Polacy…

My, ludzie, my Polacy…

Liberum veto

Krypta Katyńska powinna stać się mauzoleum Narodowej Pamięci

Nie będę ukrywać, że ze smutkiem przeczytałam niektóre wypowiedzi (głównie panów profesorów…) „recenzujące” zachowania polskiej Wspólnoty Narodowej przed pogrzebem na Wawelu i po nim. Jakby nie przyjęto do wiadomości słów kard. Dziwisza o Krypcie Katyńskiej oraz apelu marszałka Komorowskiego o pojednanie polsko-polskie. A także mądrej wypowiedzi przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, prof. Buzka, że oto Los lub Opatrzność dały nam gorzką lekcję. W moim rozumieniu lekcję, a nawet ostrzeżenie skierowane do nas wszystkich, a przede wszystkim do polityków.
Tej lekcji naprawdę nie można zmarnować.
I właśnie tego nasz naród by nie wybaczył.
Nie będę przypominać romantycznej konstatacji o „plugawej skorupie” i „wewnętrznym ogniu”, bo w moim najgłębszym przekonaniu Polacy od utraty niepodległości nie byli sobą, nie byli „normalnymi ludźmi”, choć w dobie Renesansu wszystko wskazywało na to, kim możemy być naprawdę – ludźmi pokoju. Takie przesłanie zawierała „Odprawa posłów greckich” Jana Kochanowskiego, na które poprzez wieki odpowiedział Rosjanin Lew Tołstoj, gdy po zwycięstwie swego narodu nad imperialistą z Zachodu głównym bohaterem swojej sagi uczynił nie tego, kto zabija – wszak każda walka to zabijanie… – lecz tego, który ostatecznie – ocalał.
Czytelników „Przeglądu” nie muszę zapewniać, że od dawna opowiadałam się za pojednaniem z „braćmi Słowianami” znad Wołgi, nie muszę też określać, czym jest dla mnie patriotyzm: poczuciem związku emocjonalnego z Janem Kochanowskim, z Klemensem Janickim, z Aleksandrem Fredrą (który walczył w obronie Ojczyzny, ale nie wielbił Boga Wojny, Napoleona), z Bolesławem Prusem, wielkim prekursorem idei, które dopiero teraz zaczynają zyskiwać szanse realizacji w skali globalnej: równości ludzi, zaniechania wojen, współpracy z całą przyrodą. Taki jest przecież sens jego przesłania!
Przy całym szacunku dla prof. Łagowskiego (z którego poglądami przeważnie się zgadzam) nie mogę zaakceptować tego, co napisał o mitach. Bo są „mity” sławiące wojnę i wielkie wiktorie, które wydają mi się z gruntu anachroniczne, ktokolwiek je tworzy – nie-Polak czy Polak. I są mity odwołujące się do najbardziej ludzkich cech Człowieka. Takim mitem jest dla mnie Kazanie na Górze, wygłoszone przez Syna Człowieczego, i są słowa Sofoklesa o Antygonie: „Zrodzonej do miłości nie każ nienawidzieć”.
I pierwszy raz byłam rada z naszych obecnych władz. Premiera i marszałka, którzy w tych trudnych, bolesnych chwilach potrafili wznieść się ponad podziały polityczne, ogłosić narodową żałobę i wypowiadać słowa, z którymi mogłam się utożsamiać.
W moim najgłębszym przekonaniu Krypta Katyńska powinna stać się mauzoleum Narodowej Pamięci, a także widomym Znakiem Pojednania z wszystkimi naszymi sąsiadami, którzy tak zgodnie uczestniczyli w naszej żałobie po tylu Polkach i Polakach pod Smoleńskiem zabitych przez Los czy Opatrzność, ale nade wszystko pojednania Polaków z Polakami. Przecież wszystkie nazwiska Ofiar znalazły tam swoje miejsce. I wydaje mi się, że przez usta kard. Dziwisza przemówił polski Lud, z którego wywodzi się i obecny włodarz katedry na Wawelu, i jego poprzednik na stolcu metropolitalnym krakowskim, wyniesiony na tron Piotrowy.
Od nas wszystkich zależy, czy Krypta Katyńska stanie się również znakiem zakończenia doby wojen, nie tylko w Europie, bo to się już dokonało, ale na całym globie.
Czy marzenie o tym to utopia, czy też uzasadniona wiara w Człowieka, który poprzez ewolucję wolno, bardzo wolno kształtuje swoje człowieczeństwo? Człowieka, który był i pozostanie tajemnicą, co wciąż tak trudno nam zrozumieć.
Jak tajemnicą jest i chyba pozostanie – cały wszechświat i prawa, jakie nim rządzą…

19 kwietnia 2010 r.

Wydanie: 17/2010

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy