Na bezpłatne coraz trudniej

Na bezpłatne coraz trudniej

Uczelnie zmniejszają liczbę miejsc na studiach dziennych

Oto komunikaty brzmiące, jakby były nadawane z przegranej wojny. Politechnika Krakowska przyjmie na studia dzienne o 521 osób mniej niż w zeszłym roku, Uniwersytet Gdański – o 100 osób mniej, Akademia Górniczo-Hutnicza – aż o 345. Politechnika Poznańska zmniejsza limit o jedną piątą. Mniej dziennych studentów będzie na Uniwersytecie Rzeszowskim, Politechnice Gdańskiej, Politechnice Szczecińskiej i Politechnice Białostockiej.
Za to wygraną bitwę ogłosić mogą studia wieczorowe i zaoczne. Na Uniwersytecie Warszawskim i Uniwersytecie Gdańskim będzie o 500 więcej płatnych miejsc, na SGH o 400 więcej. Jednak rekord pobił lubelski Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej, gdzie na zaoczne i wieczorowe zostanie przyjętych o 1,8 tys. osób więcej niż w zeszłym roku.
Władze wymienionych uczelni tłumaczą, że ograniczenia na studiach dziennych są efektem kontroli Państwowej Komisji Akredytacyjnej, która stwierdziła braki kadrowe. Za mało było profesorów traktujących uczelnię jako pierwsze miejsce pracy. A że pasujących do profilu uczelni profesorów w okolicy nie ma, trzeba odchudzić kierunki.
Dziwne wytłumaczenie, bo te same uczelnie, które „obcinają” studia dzienne, rozdmuchują wieczorowe i zaoczne. A przecież po południu wykłada ta sama kadra. Zatem kontakt z profesorem będzie jeszcze trudniejszy – tyle że i na dziennych, i na wieczorowych. Co na to powie Komisja Akredytacyjna?
Szczere jest za to tłumaczenie, że trzeba zachęcać płacących, bo uczelnie nie mają pieniędzy.
A jednak są szkoły wyższe, które nie zasłaniają się ani brakami kadrowymi, ani finansowymi. Uniwersytet Jagielloński podniósł limity (o 600 miejsc) na najbardziej obleganych kierunkach – prawie, informatyce i stosunkach międzynarodowych. Uniwersytet Wrocławski zamierza przyjąć na studia dzienne o 250 osób więcej niż w zeszłym roku.
Generalnie jednak następuje odwrót od studiów dziennych. Senaty uczelni, np. SHG, ignorują protesty studentów, którzy nie chcą się uczyć w gęstniejącym tłumie, nie zwracają też uwagi na sugestie, że trzeba zachować przyzwoite proporcje między bezpłatnymi a płatnymi studiami.
Tak więc trwa dyskusja o skali odpłatności za edukację. W jej tle państwowe uczelnie podejmują decyzje – trzeba płacić.

Wydanie: 24/2003

Kategorie: Kraj
Tagi: IKA

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy