Najdłuższe metro świata

Najdłuższe metro świata

Ponad 450 km tras, 240 stacji, 11 linii i perspektywy rozbudowy – podczas gdy w Szanghaju wyrastają nowe wieżowce, transport publiczny schodzi do podziemi

Agata Gogołkiewicz
Korespondencja z Szanghaju

My, warszawiacy, cieszymy się z naszej jednej linii metra i na razie narzekamy na utrudnienia z powodu budowy drugiej, a w oczekiwaniu na jej otwarcie możemy poczytać dumną historię stołecznej kolei podziemnej. Sięga ona 1925 r., kiedy to władze miasta podjęły uchwałę o opracowaniu takiego projektu. Kolejnymi ważnymi datami są rok 1985, kiedy rozpoczęto budowę tunelu, i 1995, gdy uruchomiono pierwszy odcinek. Co jak co, ale historię nasze metro ma wieloletnią. W przeciwieństwie do takiego Szanghaju, gdzie tradycje metra są w porównaniu z naszymi skromne, wszystko inne zaś budzi zazdrość i zdumienie. Nic dziwnego, od 20 lat miasto prężnie rośnie w górę, więc dla równowagi transport schodzi do podziemi.

W tym samym roku, gdy jedyne miasto w Polsce cieszyło się z możliwości przejazdu od Kabat do Politechniki, metro uruchomiono również w Szanghaju. Na tym podobieństwa się kończą. Plany rozbudowy transportu kolejowego w mieście sięgają zaledwie roku 1990, ale poczynione wtedy wysiłki opłaciły się. Teraz, po 16 latach od rozruchu pierwszej trasy, największe miasto Chin może się poszczycić 11 liniami kolei podziemnej (na niektórych planach oznaczonych jest 12 linii). Razem to 452,57 km tras, co czyni szanghajskie metro najdłuższym na świecie. Takie liczby muszą robić wrażenie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że w roku 2002 było „zaledwie” 63 km tras. A jest kogo wozić – Szanghaj liczy ok. 23 mln mieszkańców i cierpi na tę samą przypadłość co wszystkie światowe megalopolis, czyli utyka w gigantycznych korkach. I nie zapowiada się, żeby sytuacja z komunikacją naziemną się poprawiła mimo wprowadzenia miesięcznych limitów na wydawanie nowych tablic rejestracyjnych. Opowiadający o sytuacji komunikacyjnej miasta pan Zhu Jianzhong z biura do spraw zagranicznych urzędu miejskiego w Szanghaju, na pytanie, czy sam korzysta z metra, odpowiada, że owszem, jeśli gdzieś się spieszy i ma mało czasu, to ten środek jest niezawodny. Zalicza się więc do 5,16 mln pasażerów, którzy codziennie przewijają się przez metro, choć rekord dzienny wyniósł 7,548 mln osób.
Ci, którzy wybierają transport podziemny, korzystają z 242 stacji (różne źródła podają różne liczby, w zależności od tego, jak liczone są stacje przesiadkowe). Wkrótce zresztą będzie ich więcej – i linii, i stacji, i pasażerów, bo władze miasta zapowiadają szybką rozbudowę tras i powstawanie kolejnych, w co zresztą nietrudno uwierzyć. Do 2020 r. linii ma być 22, a ich łączna długość wyniesie 800 km. Chociaż samochodów przybywa, transport publiczny w mieście jest coraz popularniejszy ze względu na szybkość i punktualność oraz niskie koszty. Bilet na przejazd metrem, zależnie od długości trasy, to wydatek od 3 do 9 juanów (10 juanów to nieco ponad 5 zł).

Najbardziej obleganą stacją jest plac Ludowy (People’s Square), w samym centrum, gdzie przecinają się linie 1, 2 i 8 i gdzie znajdują się takie atrakcje turystyczne, jak muzeum miejskie, teatr i Shanghai City Planning Exhibition Hall). W tym ostatnim możemy oglądać inne szanghajskie „naj” – największą na świecie makietę miasta. Jeśli wybierzemy linię 2 kursującą między lotniskami, dojedziemy do Perły Orientu, czyli wieży radiowej i telewizyjnej, z kapsułą widokową i obrotową restauracją, a także do Jinmao Tower, na której 88. piętrze również znajduje się taras widokowy. Jeśli to nie zaspokoi naszej potrzeby podziwiania widoków, wysiadając na tej samej stacji linii 2, dotrzemy do centrum finansowego, gdzie zwiedzanie zaczynamy od 94. piętra, a kończymy na 100. Gdy zaś już znudzi nam się nowoczesność, również dwójką dojedziemy do buddyjskiej świątyni Jing’an liczącej 1,7 tys. lat. Ciekawostką jest linia 4, otaczająca pierścieniem centrum (33,84 km). Warto także wspomnieć, że do systemu transportu kolejowego należy kolej magnetyczna (maglev), pierwsza na świecie oddana do użytku publicznego w 2002 r. Pokonanie 30 km zajmuje siedem minut.

No dobrze, zachwyty zachwytami, ale czy są jakieś wady? Oczywiście, przede wszystkim tłok w godzinach szczytu. Mieszkańcy Szanghaju narzekają też, że linii jest za mało (!) i że pociągi mogłyby kursować dłużej. Poza tym zdarzają się także wypadki, na szczęście rzadko. W ostatnim, pod koniec września tego roku, w kolizji dwóch pociągów rannych zostało ponad 280 osób. Nowoczesne rozwiązania, chociażby bezpieczne perony z przeszklonymi drzwiami, mają zapobiegać niefortunnym zdarzeniom. Tymczasem metro rozbudowuje się sukcesywnie, przybywa też pasażerów, ale zwiększony ruch podziemny nie rozwiązuje problemów transportowych miasta.

Wydanie: 47/2011

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy