Najpierw modlitwa, a potem bitwa

Najpierw modlitwa, a potem bitwa

Kibolska pielgrzymka na Jasną Górę

Pomysłodawcą ogólnopolskich pielgrzymek fanów futbolu na Jasną Górę był nieżyjący już Tadeusz Duffek – legendarna postać ze środowiska fanów gdańskiej Lechii i tamtejszych opozycjonistów. Jego życiorys jest historią nawróconego grzesznika – od chuligana w młodości, wręcz bandyty, bo z zabiciem człowieka na sumieniu, do osoby o wielkim sercu, która swoje cierpienie i chorobę na raka traktowała jako pokutę. Tadeusz Duffek nie mógł przewidzieć, że idea „braterskiego pojednania” i wspólnej modlitwy zostanie kompletnie wypaczona. To, co się wydarzyło na jasnogórskim wzgórzu 13 stycznia podczas jubileuszowej 10. Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców, jest jej całkowitym zaprzeczeniem.

Nie było policji, nikt ich nie bronił

Kilkanaście osób ze stowarzyszeń Obywatele RP i Demokratyczna RP stało na błoniach klasztoru z transparentami „Chrześcijaństwo to nie nienawiść”, „Moją Ojczyzną jest człowieczeństwo” i „Tu są granice przyzwoitości”. Był to protest przeciwko kończącej pielgrzymkę ceremonii, podczas której na murach klasztoru rozwieszane są kibicowskie banery i wystrzeliwane race. W tym roku pojawił się m.in. transparent z krzyżem celtyckim, wykrzykiwano rasistowskie hasła. Grupa kibiców podeszła do protestujących i zaczęła ich zaczepiać, jednak ci milczeli. To sprowokowało ultrasów, którzy racami podpalili jeden z transparentów i zaczęli szarpać demonstrantów. Z pozostałości banerów kibole rozpalili ognisko. Na nagraniu słychać ich okrzyki: „Tylko Polska narodowa!”, „S… komuchy!”, „Po ch… tu przyszedłeś?!”, „Precz z komuną!”, „A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści!”, „Wy… stąd!”, „Precz z pachołkami TVN-u!”, „Sprzedawczyki!”.

Paweł Reszka z „Newsweeka” opisał tę sytuację: „Prezeska stowarzyszenia Demokratyczna RP Jolanta Urbańska – częstochowska radna PO, pracownik naukowy. To ona z grupką przyjaciół odważyła się na protest w samym środku »racowiska«: – Obserwuję pielgrzymki kibiców od kilku lat. Jest w nich coraz więcej agresji i nienawiści. One jednoczą kibiców, uczą ich podziału świata: »My dobrzy patrioci. A po drugiej stronie są oni: esbecy, lewacy, konfidenci«. Z roku na rok jest coraz gorzej. Dlatego protestowaliśmy.

Spacerujemy po błoniach, pytam, jak było: – Tłum zaczął gęstnieć. Zaczęli krzyczeć… Myśmy milczeli, żeby nie prowokować. Podszedł do mnie osiłek. »Wypierdalać!«. »Ale jak!«, pytam. »Dobra, idźcie za mną«. Wyprowadził nas wzdłuż muru. Krzyczał do innych, żeby zostawić nas w spokoju. Dalej szliśmy już sami. W alei Sienkiewicza rzucali w nas petardami. Nigdzie nie było policji. Nikt nas nie bronił”.

Mijają lata, nic się nie zmienia

Bez cienia satysfakcji skonstatowałem, że w ogóle nie stracił na aktualności tekst zamieszczony w PRZEGLĄDZIE przed czterema laty, z okazji 6. pielgrzymki. „Nie sposób się nie zatrwożyć, co będzie dalej, ku czemu to wszystko prowadzi, natrafiając choćby na fragmenty wystąpienia salezjanina Jarosława Wąsowicza na Jasnej Górze 4 stycznia 2014 r. – pisałem wtedy. – »(…) Walka o wolność nie skończyła się w 1945 r., jak nam przez lata próbowano wmawiać, albo w roku 1989, jak nam się wmawia od ćwierć wieku. W obu zresztą przypadkach stosuje się podobne mechanizmy zniewolenia i manipulacji. Wciąż walczy się z legendą powstania warszawskiego i innych narodowych zrywów, niszczy się dobre imię patriotów, którzy walczyli z komunistycznym reżimem, a ich oprawców kreuje na narodowych bohaterów. Dzisiaj z patriotyzmem walczą wszyscy (…)«. Nad czymś takim nie wolno przejść do porządku dziennego, nie można machnąć ręką. Obywatel RP Jarosław Wąsowicz (…) skrywając się pod sutanną, w miejscu uznawanym przez miliony Polaków za szczególne, wygłasza czysto polityczne, wrogie przemówienie. (…) Czy naprawdę marzą mu się stadionowe rozróby i rozruchy na ulicach z udziałem polskiej młodzieży? W imię czego? Nie wiem, kto i na jakich zasadach mianował salezjanina z Piły duszpasterzem kibiców. Mam także wątpliwości, jakich kibiców – wszystkich czy tylko tych »jedynie słusznych«? (…) Mieszkamy podobno w katolickim kraju, ale nikt tak poważnie nie zastanowił się nad wielokrotnie powtarzanymi przez Jana Pawła II słowami, że korzystanie z wolności to niełatwa umiejętność. Niemal od początku zmiany ustrojowej anarchia jest błędnie rozumiana i, co gorsza, aprobowana jako wolność – swobody obywatelskie. Jakby tego było mało, powiedzmy jasno i otwarcie – zdecydowana większość partii politycznych, których postawa wpływa na społeczne nastroje, sprzyja bezprawiu, chuligaństwu, a nawet bandytyzmowi. W imię niepojętych jakichś wyimaginowanych »patriotyzmów« kokietuje się środowiska przestępcze. Paradoks i zarazem dramat polega na tym, że kibice stanowiący większość mają de facto znacznie mniej do powiedzenia niż będący w mniejszości kibole. Chociaż, prawdę powiedziawszy, to infantylne określenie chuliganów, bandziorów i przestępców. Brakuje dobrej woli i determinacji w wyplenieniu tej zarazy naszych czasów… To efekt tego, że w wielu klubach funkcjonują dziwne układy (specyficzna komitywa, wspólne interesy) grup rzekomych sympatyków z działaczami. Szefowie klubów z reguły udają głuchych, ślepych i niemych i warto by się przyjrzeć bliżej, z jakiego powodu dopada ich taka przypadłość. Dlaczego poddają się swoistemu terrorowi? (…) Prezes Śląskiego Stowarzyszenia Pomocy Ofiarom Przestępstw Józef Kogut przestrzega: »Z kibolami nie można walczyć akcyjnie. To nie są mali chłopcy w krótkich spodenkach, których można traktować pobłażliwie. To są często członkowie albo narybek grup przestępczych«”.

Jasna Góra stolicą polskiego kibolstwa

Jeszcze tego samego sobotniego wieczoru 13 stycznia zareagował na FB ks. Wojciech Lemański: „Ojcom paulinom, biskupowi częstochowskiemu, ks. Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu i innym kapelanom polskiego kibolstwa dedykuję. Na własnych piersiach wyhodowaliście te żmije. Gdy się jutro rozpełzną, boleśnie, a może nawet śmiertelnie kąsać będą. Jeśli uważacie, że macie tych kiboli pod kontrolą, to się głęboko mylicie. Nienawiści nie da się kontrolować. Ze stadionów wypełźnie na ulice. Spod Jasnej Góry rozpełźnie się po całej Polsce. Do czego to doszło – Jasna Góra stolicą polskiego kibolstwa”.

Znaczący wpis w internecie: „Co ma kibicowanie do patriotyzmu, skoro połowa zawodników w polskich klubach to obcokrajowcy? Co mają NSZ i żołnierze wyklęci wspólnego ze sportem – chyba to, że komuś dokopali. (…) Za czasów Bieruta i później też byli księża patrioci nieuznawani przez kard. Stefana Wyszyńskiego. Teraz wracają, aby przewodniczyć niezdrowej rywalizacji pomiędzy nienawidzącymi się kibicami. Na stadionach i poza nimi wiarę zastępuje jej profanacja i zaprzeczenie. I to jest polski fenomen!”.

Ani pod Jasną Górą, ani nigdzie indziej w Polsce nie było prawdy leżącej pośrodku. Należy więc dokonać wyboru, w jakiego polskiego kibica radzi nam uwierzyć duszpasterz Jarosław Wąsowicz – czy w tego, który klęcząc, modli się: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”, czy w tego ryczącego z nienawiścią w głosie: „Po ch… tu przyszedłeś?!”. Obywatelu Wąsowicz, pytam ponownie, w którego mamy uwierzyć?

W tegorocznym kazaniu salezjanin mówił m.in.: „Przez ostatnie 10 lat w czasie naszej pielgrzymiej wędrówki do duchowej stolicy Polski wielokrotnie słyszeliśmy z ust współczesnych »faryzeuszów i uczonych«, że to nie jest miejsce dla nas. Pouczali wszystkich wokoło, kto może, a kto nie może pielgrzymować do najświętszego dla nas, Polaków, sanktuarium. Cenzurowali kazania i wykłady. Razem, drodzy, możemy naprawdę wiele zmienić w nas samych i wokół nas. Niech się tak stanie. Pilnujcie Polski! Amen”. Upłynęło niewiele czasu i tymi samymi rękami, które składano do modlitwy, wzięto się, tak po kibolsku, do robienia „porządków” na jasnogórskich błoniach. Faktycznie, pilnowanie Polski na całego!

Zera udające bohaterów

Wydarzenia pod Jasną Górą nie były incydentem bądź marginesem. Mieliśmy kolejny dowód na to, że pod wpływem politykierów różnej proweniencji panuje przyzwolenie na kibolstwo totalne. W imię partyjnych interesów wmówiono wyjącym i rozrabiającym osobnikom, że to oni są „najzdrowszym, patriotycznym odłamem narodu”. Jednemu z drugim wydaje się, że gdy założy T-shirt ze znakiem Polski Walczącej i biało-czerwoną opaskę, stanie się jakimś herosem, ale jest tylko zerem. Codziennym nadużywaniem powstańczych symboli są zbulwersowani i przerażeni kombatanci, już coraz mniej liczni. Oni, podobnie jak wielu, nie potrafią w żaden sposób zrozumieć, co ma np. wynik meczu Legii do uczczenia powstania, w którym brali udział.

Natomiast ks. Wąsowiczowi i jego zwolennikom polecam lekturę dokumentu społecznego „Chrześcijański kształt patriotyzmu”, przyjętego podczas 375. zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski 14 marca 2017 r. w Warszawie. Na zachętę pkt 13, „Patriotyzm i sport”: „Mówiąc o środowiskach odpowiedzialnych za kształt polskiego patriotyzmu, nie sposób nie wspomnieć o jego związku ze sportem. (…) To powstające na przełomie XIX i XX w. m.in. w Krakowie, Warszawie, Lwowie czy na Górnym Śląsku polskie towarzystwa sportowe budziły i wzmacniały narodową świadomość Polaków. (…) We współczesnym świecie wielkie wydarzenia sportowe stały się istotną formą przeżywania tożsamości narodowej i demonstrowania patriotyzmu. (…) Tę pozytywną wspólnototwórczą rolę pełni sport również na poziomie lokalnym, ucząc wierności, samopomocy oraz przywiązania do barw klubowych i symboli. Dostrzegając i doceniając to wszystko, trudno zarazem nie zauważyć, że stadiony sportowe bywają niekiedy miejscem niepokojów i agresji, także o podłożu etnicznym. Zdarza się niestety, że kibice, wyrażając swoje emocje i przywiązanie do własnej drużyny, obrażają innych. Chcemy zatem powtórzyć, że także w tym, tak ważnym zwłaszcza dla młodego pokolenia wymiarze życia publicznego, narodowy czy też lokalny patriotyzm nie może być nigdy uzasadnieniem dla wrogości, pogardy i agresji. Dlatego zwracamy się z prośbą do sportowców, instruktorów i działaczy sportowych, by młodemu pokoleniu pokazywali sport nie tylko jako obszar zmagań i rywalizacji, ale także jako przestrzeń gry fair, przyjaźni, poświęcenia i szacunku dla rywala”.

Księże Jarosławie! Może wreszcie należałoby, po 10 latach jasnogórskich spędów, poświęcić kazanie tym właśnie tematom? Warto przeczytać, przemyśleć i tak po chrześcijańsku zrobić rachunek sumienia, głośno uderzyć się w piersi. Niech usłyszy cała Polska kibolska.

Wydanie: 5/2018

Kategorie: Sport

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy