Niemieckie pole minowe

Niemieckie pole minowe

Przygotowywanie zamachu, molestowanie, dręczenie młodych żołnierzy – Bundeswehrą wstrząsa seria skandali

Korespondencja z Berlina

Co roku na wniosek klubu parlamentarnego Die Linke niemieckie ministerstwo obrony sporządza listę karygodnych zdarzeń w szeregach Bundeswehry. Zajściami z ostatnich lat można by wypełnić opasłe tomiszcze, najnowszy spis, podsumowujący incydenty z 2016 r., został opublikowany kilka tygodni temu.

„Jeden z młodych aspirantów umieścił w serwisie społecznościowym swoje zdjęcie z karabinem, a pod nim widniał podpis: »Najszybszy sposób odrzucenia wniosku o azyl«”. Inny niemiecki żołnierz umieścił w internecie fotografię czarnoskórego chłopca z podpisem: „To jest Shehu z Afryki, który codziennie chodzi dwie godziny pieszo do szkoły. Proszę wpłacić pięć euro na powyższy numer konta, organizujemy zbiórkę na zakup bicza, aby pomóc leniwemu Murzynkowi odbyć tę drogę w osiem minut”. Obaj żołnierze zostali wyrzuceni z wojska i musieli zapłacić wysoką karę. Podobne przypadki, wyraźnie wskazujące na neonazistowskie nastroje w Bundeswehrze, pojawiają się co roku, choć z rzadka trafiają do obiegu medialnego. Do kwietnia 2017 r.

Winny miał być imigrant

Dotąd traktowano tego rodzaju incydenty jako przypadki odosobnione, a na medialne doniesienia Ursula von der Leyen odpowiadała mniej lub bardziej stanowczym odrzucaniem oskarżeń. Wszelkie zarzuty, jakoby przymykała oko na to, co robią pewne grupy w Bundeswehrze, dotąd jej nie zaszkodziły. Jednak w raporcie MON z tego roku, który ukaże się dopiero wiosną 2018 r., wymienione zostanie zdarzenie mogące położyć kres ambicjom ekonomistki z Dolnej Saksonii. Mowa o poruczniku z niemiecko-francuskiej brygady w Alzacji, zatrzymanym w lutym pod zarzutem podawania się za uchodźcę i przygotowywania zamachu terrorystycznego. W grudniu 2016 r. 28-letni oficer Franco A. otrzymał w Federalnym Urzędzie ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) prawo pobytu i pobierał zasiłki dla imigrantów, twierdząc, że jest francuskojęzycznym Syryjczykiem z wioski pod Aleppo. Zakwaterował się nawet w obozie, choć rzadko tam bywał. Znalezione u niego dowody wskazują, że planował zamach w taki sposób, aby niemiecka policja obarczyła odpowiedzialnością islamskiego imigranta.

Media wkrótce doniosły, że przełożeni już od trzech lat wiedzieli o jego skrajnych poglądach, ale nie reagowali. Po ujawnieniu sprawy zawieszono w czynnościach służbowych dwóch oficerów, a kilka dni później niemieccy czytelnicy dowiedzieli się o całej serii skandali w Bundeswehrze, przy czym nie chodzi tu wyłącznie o wykroczenia neonazistów.

Już w styczniu 2017 r. lokalna prasa informowała o wydarzeniach w badeńskim Pfullendorfie, gdzie młodsi żołnierze byli dręczeni przez starszych szeregowych. W marcu świat dowiedział się, że w jednostce strzelców górskich w bawarskim Bad Reichenhall żołnierze molestowali młode aspirantki. To tylko najgłośniejsze przypadki. Lista skandali w Bundeswehrze kompletna będzie dopiero w przyszłości, bo te zajścia są haniebnie słabo zbadane. Ale już w związku z historią Franca A. wyszły na jaw sprawy, których wyliczenie zajęłoby bite dwie strony drobnego druku.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 23/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 23/2017

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy