Niewolnice Napieralskiego

Niewolnice Napieralskiego

Wygląda i mówi jak takie nie wiadomo co. Chodząca poczciwina. Buzia w ciup. I mina obolałego spaniela. Ofiara Millera (teraz) i Olejniczaka (kiedyś). Człowiek, którego nieustannie gnębią i nie dają mu pofrunąć na szczyty. Chciał być prezydentem i premierem. A jest? Szarym i bezbarwnym nudziarzem z rozbuchanym ego.

Ale strój szarego wróbla Grzegorz Napieralski zakłada tylko dla mediów. Jest on zasłoną dymną. Pod upierzeniem wróbla kryje się inny ptak. Drapieżny i bezwzględny. Bezlitośnie wykorzystujący słabsze jednostki. A nawet silne, ale od niego zależne. Prawdziwa twarz Napieralskiego to twarz króla mobbingu SLD. Cóż, każdy ma takiego króla, na jakiego zasługuje. W załatwianiu swoich spraw Napieralski ujawnił cechę, o którą w partii nikt go nie podejrzewał. Bo jego bałaganiarstwo i ciągłe spóźnienia na umówione spotkania doprowadzały do szału pracowników (i gości). A tu, proszę, wykazał się mistrzowską organizacją. Tak poustawiał robotę podległym mu pracownicom, że kiedy kończyły pracę dla partii, mogły od razu jechać na służbę do domu jaśnie pana N. I zajmować się jego córeczkami. Bo państwo Napieralscy lubią bywać. Imprezki, restauracje, premiery itp. Hulaj dusza! Na bogato. Dzieci przecież dopilnowane, i to za darmo. W SLD wszyscy o tym wiedzieli.

A mimo to ciągle się dziwią, dlaczego lewica dołuje.

Wydanie: 12/2015

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy