Niezłomna pani minister

Barbara Piwnik ma opinię stanowczej i odważnej nawet u gangsterów

Jedni mówią o niej „żelazna lady polskiego sądownictwa”, inni – „Temida z ludzką twarzą”. Barbara Piwnik jest najbardziej znaną sędzią w Polsce. Orzekała w najgłośniejszych procesach: gangu „Rympałka”, oskarżonych o zabójstwo studenta Wojtka Króla, „Wampira” z Ochoty, w procesie FOZZ (tego nie skończy). Kompetentna, stanowcza, twarda, niezłomna. Boją się jej oskarżeni, budzi respekt adwokatów i prokuratorów. W środę otrzymała od Leszka Millera nominację na ministra sprawiedliwości.
Kiedy znajomi mówili, że wróżą jej wielką karierę, zwykła odpowiadać, że „już samo bycie sędzią jest karierą”. Teraz okazuje się jednak, że choć o to nie zabiegała,

udało jej się wspiąć jeszcze wyżej.

Barbara Piwnik pochodzi z Kielecczyzny, urodziła się w Kosowicach, wychowała na Mazowszu. Jest bratanicą mjr. Jana „Ponurego” Piwnika, dowódcy zgrupowań AK w Górach Świętokrzyskich. Ponoć to właśnie po stryju odziedziczyła silny charakter. Ojciec również był w AK. Dzieciństwo i młodość naznaczone były legendą rodzinną i opowieściami o partyzantce. Do dziś pozostało zainteresowanie literaturą i historią tego okresu. Spokrewniona jest także z Gombrowiczami. Babcia była krewną Witolda Gombrowicza.
W licznych wywiadach przyznaje, że w liceum wahała się przed wyborem studiów między medycyną a prawem. Zamiłowanie do tego ostatniego wzięło górę. Pracę magisterską napisała z prawa autorskiego w dziele filmowym, planowała być „wybitnym cywilistą”. Po studiach odbywała aplikację w sądzie w Ełku, potem była asesorem Sądu Rejonowego w Łukowie, gdzie orzekała w sprawach cywilnych. Tamtejsza ławniczka miała kiedyś powiedzieć młodej sędzi: „Widać, że urodziła się pani prawnikiem”. Zdecydowała się jednak przenieść do sądu karnego, bo – jak mówiła – te sprawy są bliższe jej temperamentowi.
Od 15 lat Barbara Piwnik orzeka w warszawskim sądzie. W lipcu tego roku otrzymała nominację na dyrektora Departamentu Sądów i Notariatu Ministerstwa Sprawiedliwości. W rocznicę Konstytucji 3 Maja „za szczególne zasługi dla wymiaru sprawiedliwości” została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski
Po raz pierwszy media pokazały zdecydowaną panią sędzię podczas procesu gangu „Rympałka”. Na ławie oskarżonych zasiadło 23 oskarżonych i drugie tyle obrońców, którzy wykorzystując prawne kruczki, próbowali odwlec rozpoczęcie rozprawy i doprowadzić do uwolnienia z aresztu części podsądnych. Przewodnicząca składu sędziowskiego nie straciła jednak zimnej krwi i udało jej się rozpocząć przewód sądowy. Potem tak skomentowała rozgłos, jaki media nadały tej sprawie: „Ludzie tęsknią za porządkiem, poczuciem stabilizacji i sprawiedliwości. Dlatego rozpoczęcie tej sprawy uznano za sukces”.
Kiedy „Rzeczpospolita” opisała przyjaźń toruńskiego sędziego z szefem miejscowego gangu, w środowisku prawniczym zawrzało. Sędzia Piwnik chłodno stwierdziła, iż nie odbiera publikacji jako ataku na trzecią władzę: „Każdy sędzia musi mieć świadomość, że sam fakt powołania na to zaszczytne stanowisko nie stawia go w szczególnie uprzywilejowanej sytuacji, jeśli chodzi o możliwości kontroli jego zachowań, także za pośrednictwem wolnych mediów”.
W warszawskim sądzie powszechnie wiadomo było, że z sędzią Barbarą Piwnik lepiej nie zaczynać.

Ma naturę prymuski, jest perfekcjonistką,

od siebie wymaga bardzo wiele i tego samego oczekuje od innych. Potrafi strofować adwokatów i prokuratorów, biada temu, kto na rozprawę stawi się bez przygotowania. „Gdy mi ktoś duka i bebla, to mówię – mecenasie proszę siadać” – tak określiła w wywiadzie dla „Polityki” swój stosunek do lekceważących obowiązki. Raz usunęła z sali aplikantkę adwokacką, która podczas procesu wybuchła niekontrolowanym śmiechem. Szanuje jednak „przeciwnika” przygotowanego merytorycznie, bystrego, dobrego „gracza procesowego”.
Konsekwentnie upomina i dyscyplinuje publiczność, na sali rozpraw nie ma śmiechów i komentarzy. Nie ma też pobłażania dla oskarżonych, którzy lekceważą wymiar sprawiedliwości. Maciej P., który odpowiadał z wolnej stopy za przemyt tony haszyszu, nie stawił się na rozprawę. Skład orzekający pod przewodnictwem sędzi Piwnik zadecydował o tymczasowym aresztowaniu oskarżonego.
Pani sędzia prowadzi ćwiczenia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Studenci chętnie chodzą na jej zajęcia, mają poczucie, że

uczą się od jednej z najlepszych.

Mówi się o niej sprawiedliwa, obiektywna. W procesie „Wampira” z Ochoty – zabójcy staruszek, prokurator żądał 15 lat więzienia, sąd pod przewodnictwem Barbary Piwnik orzekł 25 lat pozbawienia wolności. W sprawie strzelaniny w hotelu George część zarzutów została umorzona m.in. ze względu na niewłaściwie zabezpieczone ślady. Wiele emocji wzbudziło uniewinnienie oskarżonych o zabójstwo studenta Wojtka Króla, gdzie nie zebrano wystarczających dowodów winy.
Sędzia Piwnik i członkowie składu sędziowskiego zadecydowali również o zwróceniu do prokuratury w celu uzupełnienia akt w sprawie afery FOZZ. Dziś proces jest znów na wokandzie, ale w związku z nominacją przewodniczącej składu orzekającego na ministra sprawiedliwości będzie musiał zacząć się do nowa. To jedyne „ale” do tej kandydatury.
Wizerunek osoby sprawiedliwej i nieugiętej jednak kosztuje. Nie wszystkim się on podoba. W trakcie procesu Ukraińca Siergieja G. odpowiadającego za zabójstwo, odczytano materiały z postępowania przygotowawczego, z których wynikało, że otrzymał on także zlecenie zlikwidowania sędzi Barbary Piwnik i kilku innych osób. Nie udało się tego potwierdzić w stu procentach, ale pani sędzi codziennie towarzyszą ochroniarze.

 

Wydanie: 42/2001

Kategorie: Wydarzenia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy