Polska zbyt łatwo ulega naciskom

– uważa prof. Andrzej Stelmachowski, prezes Stowarzyszenia “Wspólnota Polska”

– Mówił pan, że władze polskie czynią za mało, żeby pomóc Polonii. Co w takim razie powinny robić?
– Polskie władze traktują Polonię instrumentalnie, a przecież Polonia to przeszło 16 mln ludzi i krąg ten się coraz bardziej rozszerza. Pomoc dla Polonii często nic nie kosztuje; wystarczy nadawać i odbierać na tych samych falach, by w sprawach istotnych była chęć porozumienia. Nie może być tak, że pan minister jedzie do jakiegoś kraju i zamiast spotykać się z całą Polonią, ostentacyjnie spotyka się z grupką dowolnie wybraną przez nie wiadomo kogo i całkowicie niereprezentatywną.
Druga sprawa, również bardzo ważna dla Polonii na całym świecie, to ekspansja polskości, a nie fragmentaryczne i sporadyczne akcje propagandowe. Jest tu wiele do zrobienia – od działalności “naciskowo-dyplomatycznej” aż po konkretną pomoc materialną. Największej pomocy oczekują Polacy na Wschodzie. Szczególnie na Białorusi czy Ukrainie, bo Polakom systematycznie “przykręca się tam śrubę”.
– Od czego władze mogłyby zacząć pomaganie Polonii i Polakom z zagranicy?
– Wszystkiego na raz załatwić się nie da. Natomiast istnieją problemy, które można rozwiązać od ręki. Np. przyjęto zupełnie błędne założenie, że instytuty kulturalne za granicą nie powinny współpracować z Polonią, bo są nastawione na społeczeństwa państw, w których działają. To nieporozumienie. Polonie są przecież najlepszym pomostem do społeczeństw w tych krajach. Manifestem takiego właśnie nieporozumienia jest Litwa, gdzie wybudowano Dom Polski, dający zakwaterowanie 35 organizacjom polskim. Proponowano, by mieścił się tam również Instytut Polski MSZ, ale tak się nie stało. Urzędnicy wolą wynajmować trzy pomieszczenia w czynszowej kamienicy.
Inny problem to uszczelnianie wschodniej granicy. Czy jeśli będziemy budować nową żelazną kurtynę na Wschodzie, to będzie to zgodne z naszym narodowym interesem? Polska zbyt łatwo ulega naciskom. Podobnie jak w kwestii Niemiec, gdzie jest jawna nierówność traktatowa: Polska uznała istnienie mniejszości niemieckiej w Polsce, a Niemcy nie uznali istnienia mniejszości polskiej u siebie.
– Może są to dwie, zupełnie różne grupy?
– Ilościowo są podobne, natomiast różnica polega na tym, że u nas Niemcy mieszkają na niewielkim terytorium, a w Niemczech Polacy są rozproszeni. Jeżeli Niemcy mają teorię: “ Krew i Ziemia”, która powstała na początku XX wieku, to czy my musimy im ulegać? Rozumiem, że jesteśmy na arenie międzynarodowej partnerem słabszym, ale to nie powód, byśmy mieli się nie upominać o prawa naszych rodaków.
– Czy to jest właśnie owo poświęcanie interesów Polonii w imię niepogarszania interesów z innymi państwami, o czym mówił pan na Zjeździe?
– Nie chcę stawiać kropki nad “i”. Ale czy muszę?!
– Tak…
– To jest przecież jasne!

 

Wydanie: 19/2001

Kategorie: Wydarzenia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy