Niżej niż Botswana

Niżej niż Botswana

Raport „The Economist”: polska demokracja coraz bardziej wadliwa

Zaledwie 9% światowej populacji mieszka w krajach w pełni demokratycznych. Niestety, Polacy do tego szczęśliwego grona nie należą. Tak przynajmniej twierdzą eksperci „The Economist”, którzy opublikowali właśnie raport „Wskaźnik demokracji 2015”. Ich zdaniem, Polska to „demokracja wadliwa”. Taki sam tytuł przypadł nam w zeszłym roku. Z tą różnicą, że teraz nasza demokracja jest jeszcze bardziej wadliwa.

Demokracja w czasach niepokoju

Co to oznacza? Autorzy raportu precyzują: w krajach zaliczanych do tej grupy są organizowane wolne wybory, a wolności obywatelskie przestrzegane, ale gorzej jest już z wolnością mediów, poziomem kultury politycznej oraz uczestnictwem obywateli w życiu publicznym. Eksperci „The Economist” zauważają, że w Europie Wschodniej nie ma żadnego państwa, które można zaliczyć do grupy „pełnych demokracji”. Co więcej, od początku prowadzenia badań (2006 r.) żaden inny region nie doświadczył tak poważnego regresu standardów demokratycznych jak nasz. „Najbardziej rozwinięte kraje Europy Wschodniej: Węgry, Polska, Czechy i Słowenia w ostatnim czasie doświadczyły silnej politycznej destabilizacji, a poparcie dla demokracji jest w tych społeczeństwach niespodziewanie niskie”, czytamy w raporcie.

Miniony rok był dla demokracji wyjątkowo ciężki. Wojny, terroryzm, niestabilna sytuacja gospodarcza oraz kryzys imigrancki spowodowały wzrost nastrojów populistycznych na całym świecie. Zaledwie 20 krajów określono mianem w pełni demokratycznych. Dlatego podtytuł najnowszej edycji raportu brzmi: „Demokracja w czasach niepokoju”.

Osiem miejsc w dół

Eksperci „The Economist” ocenili 165 państw na podstawie 60 wskaźników, które przyporządkowali do pięciu kategorii: proces wyborczy i pluralizm, funkcjonowanie administracji publicznej, zaangażowanie społeczeństw w politykę, kultura polityczna oraz swobody obywatelskie. Dzięki temu byli w stanie zestawić ranking, w którym maksymalnie można było osiągnąć 10 punktów. W tym roku najlepiej wypadły kraje północy Europy: Norwegia (9,93 pkt), Islandia (9,58 pkt) i Szwecja (9,45 pkt).

Polska z wynikiem 7,09 znalazła się na 48. pozycji. To spadek o osiem miejsc w porównaniu z wcześniejszą edycją. Wyprzedziły nas m.in. Botswana, Panama oraz Trynidad i Tobago. Nasze wyniki są dramatyczne w zakresie kultury politycznej oraz funkcjonowania administracji publicznej. Autorzy raportu w zawoalowany sposób stwierdzili, że odległa pozycja Polski w rankingu to w sporej mierze efekt działań Prawa i Sprawiedliwości. „Pod koniec 2015 r., w związku z wyborem nowego socjalno-konserwatywnego rządu, demokratyczne standardy w Polsce zostały wystawione na poważną próbę”, napisali.

PiS jest groźne

W dalszej części raportu przeczytać można, że rząd PiS, naśladując Węgry, zaszokował obserwatorów z Unii tempem przeprowadzenia – w imię powrotu do moralnego i socjalnego tradycjonalizmu – ataku na media publiczne i władzę sądowniczą. „Relacje Polski z Unią Europejską, szczególnie z Niemcami, będą coraz bardziej niezręczne. W ogólnej koncepcji państwa według PiS najważniejszy jest interes narodowy. Stąd nieprzychylna postawa rządzącej partii wobec dalszej integracji europejskiej i unijnych ustaleń w sprawie przyjmowania uchodźców”, tłumaczy „The Economist”.

Zmieniająca się sytuacja w Polsce wyraźnie zaniepokoiła autorów raportu. W specjalnej ramce, która w całości została poświęcona naszemu krajowi, stwierdzono, że protesty w obronie Trybunału Konstytucyjnego ujawniły głębokie podziały między tymi, którzy akceptują system polityczny i instytucjonalny powstały po obaleniu komunizmu w 1989 r., a tymi, którzy go odrzucają. Obawę wzbudzają szczególnie autorytarne zapędy PiS, dążącego – zdaniem ekspertów – do ograniczenia liberalnej demokracji w Polsce oraz równowagi władz.

Raport przybliża także kulisy parlamentarnego zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości. Eksperci zauważają, że w czasie kampanii wyborczej partia tonowała swoją retorykę, a Jarosław Kaczyński na pierwszy plan wysunął mniej konfliktową Beatę Szydło. Dosyć szeroko opisane zostały też przyczyny polskiego kryzysu konstytucyjnego oraz skok na media publiczne i służbę cywilną.

„Pierwsze tygodnie pracy nowego pisowskiego rządu wskazują, że kraj czeka kolejny okres politycznej destabilizacji. Różnica polega na tym, że w latach 2005-2007 PiS rządziło wraz z dwoma nieprzewidywalnymi partiami koalicyjnymi. Teraz dysponuje stabilną większością parlamentarną. A to oznacza, że zmiany wprowadzane przez tę partię będą bardziej trwałe, bardziej uciążliwe i będą miały większy wpływ na polską kulturę polityczną i instytucje”, przewiduje raport.

Dokument dotyczy jedynie zmian przeprowadzonych przez PiS do końca 2015 r. Nie uwzględnia zatem wszczęcia przez Komisję Europejską procedury kontroli praworządności w Polsce, wyroku TK w sprawie „ustawy naprawczej” i zignorowania go przez PiS ani, również zignorowanej przez rządową większość, opinii Komisji Weneckiej. Jeśli PiS nie powstrzyma swoich zapędów – a nic na to nie wskazuje – pozycja Polski w przyszłorocznym raporcie będzie jeszcze odleglejsza. I tylko Polaków szkoda.

Foto: AFP EAST NEWS

Wydanie: 13/2016

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy