Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Na emeryturę przeszedł Paweł Kulka Kulpiowski, były ambasador w Kolumbii i Brazylii, z której wrócił nagle, po dwóch latach, odwołany w ramach PO-PiS-owskich czystek. A przechodząc, napisał do swoich kolegów „List pożegnalny”, który szybko stał się jednym z MSZ-etowskich bestsellerów.
Po prostu Kulka Kulpiowski wygarnął w nim parę nieprzyjemnych słów ludziom, którym i on, i inni, pewnie z kilkaset osób, zawdzięczali ciężkie chwile.
„Rozliczając się z MSZ, dołączam do swojej obiegówki dodatkową kartkę i wpisuję na niej, jak na słupie pręgierza, nazwiska wczorajszych lords of Ministry, którzy decydowali w mojej, i nie tylko mojej, sprawie – napisał Kulka Kulpiowski, oczywiście je wymieniając: – Perlina – sfrustrowanego, pełnego kompleksów, zawiści i niewytłumaczalnej żądzy niszczenia ludzi; niewahającego się posługiwać nawet pomówieniami o antysemityzm i innymi cynicznymi oszczerstwami (…).
Schnepfa, wiernego wykonawcę linii partii rządzącej. Człowieka tak sprytnego, że będąc doradcą premiera rządu PiS, zdołał się wykreować na ofiarę tego rządu i zająć stanowisko podsekretarza stanu w następnym rządzie Platformy. To naprawdę duża umiejętność, niebywała elastyczność miejsca, w którym normalni ludzie mają kręgosłup. Dla Schnepfa byłem bardzo niewygodny, bo znam całą prawdę o prawdziwych przyczynach jego konfliktu z Kobylańskim. A przecież to Schnepf, będąc ambasadorem w Urugwaju, wykreował Kobylańskiego jako wzór największego polskiego patrioty, który nigdy nie utrzymywał kontaktów z ťreżimowymiŤ ambasadami. To z jego podpowiedzi Kobylańskiemu składali wizyty wszyscy wielcy demokratycznej Polski. A kiedy ambasador RP skłócił się z prezesem USOPAŁ, to całą energię skierował na uczynienie z Kobylańskiego wroga publicznego nr 1 Państwa Polskiego. W swoje działania zaangażował najwyższe polskie autorytety. Prawdziwe oblicze domorosłego interpretatora Machiavellego potwierdził ponownie po tym, jak objął stanowisko ambasadora w Hiszpanii – natychmiast wyrzucając z placówki zbyt kompetentnych i samodzielnie myślących pracowników.
Waszczykowskiego, którego ego jest równie wielkie jak jego nielojalność i dwulicowość. Jeśli Minister Sikorski miał jakiekolwiek złudzenia co do lojalności kadr odziedziczonych po swojej poprzedniczce, to przykład Waszczykowskiego powinien go ostatecznie z tych złudzeń wyleczyć.
Hinza, którego przejawy skrajnego braku rzetelnej oceny, arogancji i gorliwość PiS-owskiego neofity, w celu najpewniej zatarcia swojej przeszłości, nagrodzona została stanowiskiem ambasadora.
Papierza, przykład niekompetentnego, małego i szkodliwego urzędnika, któremu PiS powierzył ważne stanowiska w celu upodlenia i poniżenia – z barbarzyńską radością – ludzi. Lista jego ťzasługŤ dla naszego Ministerstwa jest tak długa, a poglądy, maniery, słownictwo, kodeks etyczny takie, że mógłby stać się wzorcowym przykładem człowieka, którego nigdy, pod żadnym pozorem nie wolno dopuszczać do dyplomacji. Już zdążył się wsławić postępkiem w Bułgarii, za który każdego czekałoby nieuchronne relegowanie ze służby dyplomatycznej.
Wojtczaka, którego kariera potwierdza, że podłość, służalczość i tchórzostwo popłacają.
Nie swoje krzywdy im wypominam, a stworzenie w naszym Ministerstwie i w całej służbie zagranicznej zatęchłej atmosfery strachu, niedomówień, cenzurowania poglądów. Przyzwolenia na bylejakość, na powtarzające się skandale”.
Poeta pamięta.

Wydanie: 25/2009

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy