Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Od czasu przejęcia władzy przez Platformę będziemy mieli już szóstą reorganizację w MSZ.
No to minister Sikorski znalazł wiceministrowi Jerzemu Pomianowskiemu najbardziej odpowiadające mu zajęcie. A szukał dosyć długo – wcześniej
np. uczynił Pomianowskiego odpowiedzialnym za prace Departamentu Europy Wschodniej. Nie mogło to się powieść. I Sikorski szybko z tego się wycofał. Chyba już wówczas wiedział, że Pomianowski ma dość ograniczony wachlarz umiejętności.
Może się zajmować portretami byłych ministrów spraw zagranicznych. I np. zdjąć ze ściany w ministerstwie tych z czasów PRL. Tak jakby on sam nie wiedział, gdzie w tamtych czasach był… Może się zajmować remontem bądź budową ambasady. A zajmował się tym w Tokio. W Warszawie zaś może przeprowadzić reorganizację.
I to właśnie jest jego nowe zadanie. Ma przeprowadzić w MSZ reorganizację. A w zasadzie reorganizacje – bo w tym roku mają być dwie. Jedna teraz, a druga za pół roku. I będzie to, od czasu przejęcia władzy przez Platformę, szósta reorganizacja w tym ministerstwie. Pierwsze trzy przeprowadzał dyrektor generalny Rafał Wiśniewski, czwarta jakoś zrobiła się sama, teraz będą dwie Pomianowskiego. Wychodzi jedna na 10 miesięcy.
Są już oznaki, w jakim kierunku to wszystko będzie szło. Zawieszono np. niektóre konkursy. Pisaliśmy już o tym, dyrektor Departamentu Europy Artur Harazim wyjeżdża do Brukseli, będzie ambasadorem w Belgii. Rozpisano więc konkurs na stanowisko, które opuszcza. A teraz ten konkurs zawieszono. Wniosek jest jeden – reorganizacja zlikwiduje ten departament, najpewniej podzieli go na dwa albo i trzy mniejsze. Wschodnią, Zachodnią, Południową… Po uważaniu.
To jest realne podejrzenie, bo Jerzy Pomianowski już raz reorganizację przeprowadzał, jeszcze w czasach rządów AWS, a był on wówczas dyrektorem generalnym. Jego reorganizacja polegała na podzieleniu MSZ na czterdzieści parę departamentów i ustanowieniu dodatkowego szczebla decyzyjnego, tzw. dyrektorów kierunkowych. MSZ wyglądało więc tak, że na górze był minister, który nadzorował pracę kilku wiceministrów, oni z kolei nadzorowali pracę dyrektorów kierunkowych, a ci mieli pod sobą „zwykłych” dyrektorów. Przy czym bardzo szybko te wszystkie zwierzchności się poplątały, było tak, że dyrektor kierunkowy nadzorował prace trzech departamentów, ale każdy z nich podlegał innemu wiceministrowi. Powstał z tego kompletny chaos, nie wiadomo było, gdzie jakie dokumenty przesyłać, z kim się kontaktować, kto kogo zastępuje, więc gdy ministrem został Włodzimierz Cimoszewicz, czym prędzej powrócono do tradycyjnej struktury.
W tamtym czasie, warto pamiętać, Radosław Sikorski był w MSZ jako wiceminister (z ramienia AWS), nadzorował m.in. Departament Polityki Kulturalnej, i widocznie mnożenie dyrektorów tak mu się spodobało, że teraz chce tamten model jakoś powielać.
No to życzymy powodzenia.

Attaché

Wydanie: 8/2012

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy