Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

No tak, szef MSZ publicznie okłada się z prezydentem. I jeśli ktoś zastanawia się, kto na tym wyjdzie dobrze, a kto źle, to odpowiedź jest jedna – najgorzej wyjdzie polityka zagraniczna.
Mamy już pierwszy przykład – na zaprzysiężenie Wiktora Janukowycza prezydent i szef MSZ polecieli do Kijowa wprawdzie tym samym samolotem, ale w osobnych kabinach, obrażeni na siebie. Każdy to widział. I teraz na Ukrainie już wiedzą, że z Polską trzeba na razie ostrożnie, bo jeżeli prezydent jest skłócony z szefem MSZ, który w imieniu rządu prowadzi politykę zagraniczną, to mamy skłócone dwa główne ośrodki. Jeśli więc coś uzgodni się z jednym, to ten drugi, dla zasady, powie „nie”.
Teraz np. trwa taniec wokół kandydatury przyszłego ambasadora RP w Kijowie. Dotychczasowy, mający znakomite kontakty, były wysoki rangą urzędnik kancelarii prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, Jacek Kluczkowski, kończy kadencję. Kto go zastąpi? Wiele się mówiło, że Marcin Święcicki, który puka do drzwi Platformy. On był faworytem numer 1. Ale teraz? Może więc ktoś rekomendowany przez PSL, bo ludowcy „od zawsze” twierdzili, że to oni najlepiej znają się na Wschodzie i mają tam dobre kontakty?
No proszę, jak niepotrzebna awantura skomplikowała życie.
A Gruzja? Szydził Sikorski z Kaczyńskiego, że ten jak zuch biegał po górach Kaukazu. Poniekąd miał rację. Ale nie zapominajmy, że tenże Sikorski wysłał do Tbilisi na ambasadora Urszulę Doroszewską z Kancelarii Prezydenta, poleconą mu przez Kaczyńskiego. I co teraz? Jak ma się czuć Doroszewska? A jak mają się czuć gruzińscy gospodarze? Mogą się tylko zastanawiać, czy warto załatwiać z nią sprawy, czy też nie… I jak długo… A co myślą o Sikorskim?
W tym stanie napięcia trzeba więc cieszyć się z każdego osiągnięcia, nawet niezbyt dużego – takiego jak chociażby oficjalne otwarcie konsulatu w Winnicy. To szósty konsulat na Ukrainie, kierować nim będzie Krzysztof Świderek, który wcześniej był konsulem w Mińsku, a jeszcze wcześniej w Kijowie.
Na placówkach odpowiadał za sprawy łączności z Polakami, czyli jeździł po wioskach, wysłuchiwał koncertów ludowych, organizował polskie szkoły i kluby polskiego biznesu. Taka „zwykła” konsularna harówa.
Dodajmy, że decyzja o jego wyjeździe zapadła kilka miesięcy temu, wtedy przeszedł wszystkie procedury. A potem się dłużyło… Jednym z takich „obowiązków” było jego przesłuchanie przed sejmową Komisją Łączności z Polakami za Granicą. I to było tak, że po przedstawieniu Świderka pierwsze pytanie zadał mu poseł PiS, a pytał, dlaczego Świderek skończył studia w Charkowie, w 1986 r. I w dodatku architekturę. Taką poseł wykazał czujność. Za to brak czujności wykazał poseł PO, który – mimo iż we wstępie konsul mówił, że Winnica to region obejmujący dawną Marchlewszczyznę, dopytywał się, czy leżała ona w granicach II Rzeczypospolitej…
Ech, czasami ma się ochotę zamiast przesłuchania konsula czy ambasadora urządzić przesłuchanie posła…
Attaché

Wydanie: 10/2010

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy