Powrót z chorobowego

Powrót z chorobowego

Nowe przepisy kodeksu pracy mają ograniczyć liczbę zwolnień lekarskich. Ale i tak korzystamy z nich coraz rzadziej

Jeszcze kilka lat temu, gdy zbliżał się termin wiosennych prac polowych, rosła zachorowalność wśród chłoporobotników. Teraz chłoporobotnicy są już bezrobotni i zwolnień brać nie muszą. W umiejętnym chorowaniu specjalizują się zaś politycy i menedżerowie wysokich szczebli, czujnie zapadający na zdrowiu w obliczu groźby utraty posady. Wojewoda warmińsko-mazurski, który zachorował tuż po wyborach przegranych przez AWS, niedomagał do 15 lutego br., cały czas pobierając wysoką pensję.
Wielu przedsiębiorców znalazło też źródło dochodów w wyłudzaniu zasiłków (zanim utrudniła to zmiana przepisów) – wyznaczali sobie bardzo wysokie pensje, płacąc też dużą składkę ubezpieczeniową, po czym szybko szli na zwolnienia, inkasując zasiłki wypłacane przez państwo. W dobie szalejącego bezrobocia nowym zjawiskiem stały się zwolnienia lekarskie wystawiane przed końcem jednego miesiąca i przechodzące na następny – tak by opóźnić obowiązujące na ogół od pierwszego wymówienie z pracy.

Ze zwolnieniem na dachu

Generalnie jednak coraz rzadziej korzystamy ze zwolnień lekarskich. Bezrobocie i bieda sprawiły, że Polacy szanują dziś pracę. Sejm, który 27 lipca znowelizował kodeks pracy, pod naciskiem przedsiębiorców zdecydował m.in., że pierwszy dzień zwolnienia lekarskiego będzie bezpłatny, co ma ograniczyć rozmiary nieuzasadnionej absencji chorobowej i zmniejszyć koszty zasiłków. Ale i bez tego zapisu polscy pracownicy powoli zapominają, że istnieje coś takiego jak zwolnienie lekarskie. W latach 1998-2001 absencja spadła o 40%, zaś suma wypłaconych zasiłków w jeszcze krótszym czasie, bo od 1999 r., zmniejszyła się o 27% (patrz wykres). To rekordy nienotowane we współczesnym świecie. I zarazem istotny argument dla zachodnioeuropejskich przedsiębiorców, zachęcający ich do rozwijania produkcji w Polsce, gdzie pracownicy mogą tylko pomarzyć o zdobyczach socjalnych obowiązujących w państwach Unii Europejskiej.
– Mamy wysokie bezrobocie, mniej ludzi jest zatrudnionych, więc zmniejsza się też absencja. Dziś rzadziej chodzimy na „chorobowe”, a lekarze nie wystawiają zwolnień tak chętnie. W przeszłość odchodzą znane sytuacje, gdy ktoś podczas choroby remontował dom i kontrola zastała go na dachu. Ale osoby prowadzące działalność gospodarczą, kiedy notują brak zleceń, czasem dopuszczają się różnych kombinacji ze zwolnieniami, by przeczekać trudny okres – mówi Anna Markowska, wicedyrektor departamentu statystyki w ZUS.
Paradoksalne jest to, że chodzi tu o przedsiębiorców – a więc grupę, która najgłośniej domagała się wprowadzenia bezpłatnego pierwszego dnia zwolnienia i możliwości wyrzucania ludzi z pracy podczas choroby.

Leż, jak masz leżeć

Coraz mniejsza absencja i spadające sumy wypłacanych zasiłków nie oznaczają jednak, że wszystko jest w porządku i chorujemy całkiem uczciwie. W przeprowadzonym przed trzema laty sondażu OBOP jedynie 17% badanych uznało, że korzystanie z nieuzasadnionych zwolnień jest naganne. Jak już dostaniemy L-4, raczej nie przychodzi nam do głowy myśl, by zwolnienie skrócić, jeśli wcześniej wyzdrowiejemy, nie brak też ochoty do wykorzystywania chorobowego na działania dalekie od dotychczasowej pracy. Tak zresztą postępują pracownicy na całym świecie – i z różnym skutkiem próbują z tym walczyć ich pracodawcy oraz instytucje wypłacające zasiłki.
W Polsce lekarze orzecznicy z ZUS mogą sprawdzać, czy wypisanie zwolnienia było uzasadnione. Od stycznia do czerwca 2002 r. przeprowadzono 156 tys. takich kontroli. Okazało się, że 21 tys. osób (czyli 13,5%) zbadanych przez orzeczników zdążyło szybko wyzdrowieć lub było zdrowych, gdy wystawiano im zwolnienie. Wstrzymano więc wypłacanie im zasiłków. Nie oznacza to jednak, że aż co siódmy polski pracownik oszukuje, ponieważ badano przede wszystkim „grupy wysokiego ryzyka”, czyli ludzi często biorących dłuższe zwolnienia. Urzędnicy ZUS kontrolują także, co robimy podczas „chorobowego”, i mają prawo odwiedzać nas w domach. Warto też pamiętać, że również pracodawca, uczciwie płacący składki, może kontrolować swych pracowników. Tu już nie przeprowadza się badania lekarskiego, ale zakłada się, że jeśli np. chory mający leżeć pracuje w ogródku, to jest zdrowy i zasiłek mu się nie należy. W pierwszym półroczu ZUS skontrolował 31 tys. osób, zabierając zasiłki 1064 delikwentom. Z tych liczb wynika, że na zwolnieniu lekarskim zachowujemy się z reguły jak należy.

O jeden dzień więcej

Gdy porównamy te wyniki z danymi sprzed roku, okaże się, że wówczas lekarze orzecznicy zakwestionowali stan chorobowy 16% badanych. Oznacza to, iż w ciągu ostatnich 12 miesięcy liczba lewych zwolnień zmniejszyła się o jedną szóstą. To kolejny dowód na to, że dziś nie w głowie nam chorowanie.
I może właśnie dlatego zapis w ustawie o bezpłatności pierwszego dnia zwolnienia budzi kontrowersje, bo z góry zakłada, że wszyscy pracownicy mają skłonności do wyłudzania zwolnień. Najgorsze zaś, że – jak przewiduje wielu specjalistów ZUS – przepisy te mogą okazać się mało skuteczne, bo nowa ustawa mówi, iż przy zwolnieniach dłuższych niż sześciodniowe także za pierwszy dzień płaci się zasiłek. Cóż więc prostszego, niż poprosić, by lekarze wystawiali po prostu zwolnienia o jeden, dwa dni dłuższe?

 

Wydanie: 31/2002

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy