Olsztyński pomnik na wokandzie

Olsztyński pomnik na wokandzie

IPN i władza PiS dążą do jego zburzenia, czemu sprzeciwiają się miejscowy samorząd i grono społeczników Nie ustaje zamieszanie wokół pomnika dłuta Xawerego Dunikowskiego w Olsztynie. Naciski na zburzenie monumentu, odsłoniętego w 1954 r. jako pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej, nasiliły się z chwilą transformacji ustrojowej. Wtedy zmieniono jego nazwę na pomnik Wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej, a miejscowi ze względu na formę nazywali go pejoratywnie szubienicami. Po ogłoszeniu opinii IPN, że to symbol zniewolenia i komunizmu, wydawało się, że nic już nie uchroni pomnika przed likwidacją. Zwłaszcza że prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz wystąpił z wnioskiem o wykreślenie monumentu z rejestru zabytków. Aż tu nagle zmienił front, bo w zleconym przez niego sondażu okazało się, że większość mieszkańców sprzeciwia się zburzeniu (pisaliśmy o tym w tekście „Olsztyńskie »szubienice« skazane na zburzenie”, PRZEGLĄD z 20.02.2023). Z pomocą prawicowcom dążącym do usunięcia obiektu pośpieszył minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński, a jego dyspozycje zaczął realizować mianowany przez PiS wojewoda warmińsko-mazurski Artur Chojecki. Nakazali oni prezydentowi Grzymowiczowi usunięcie pomnika. Ten jednak odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który w lipcu br. nakazał wstrzymanie „wyroku” obecnej władzy do czasu merytorycznego rozstrzygnięcia sporu. Nastąpiło ono 13 września br. Orzeczenie WSA okazało się dla samorządu miasta niekorzystne. Sąd oddalił skargę gminy Olsztyn, tym samym podtrzymując decyzję ministra Glińskiego i wojewody Chojeckiego nakazującą zdekomunizowanie tego miejsca, czyli usunięcie pomnika (w grę wchodzi jego przeniesienie w inne miejsce, ale istnieje groźba, że przy demontażu obiekt się rozpadnie). W dniu wydania tego postanowienia Bożena Przyłuska, kandydatka na posłankę z listy Lewicy, zorganizowała przed siedzibą wojewody konferencję, nie kryjąc rozczarowania wyrokiem. – Miałam… mieliśmy nadzieję, że ta krucjata zostanie dziś zatrzymana, ale wyrok niestety rozczarowuje – sąd nie widzi przeszkód, by zniszczyć ten ważny dla mieszkańców Olsztyna i polskiej historii obiekt, świadectwo historii, na mocy pisowskiej ustawy dekomunizacyjnej. Na szczęście wciąż istnieje droga odwoławcza, więc nie tracimy nadziei i liczymy na to, że miasto Olsztyn złoży skargę kasacyjną do NSA – przekazała mediom. I dodała: – Historia w wydaniu tej władzy to zafałszowana, jednowymiarowa i czarno-biała opowieść, która sprowadza się do ucinania dialogu sloganami o „wielkiej Polsce”, „prawdziwych Polakach” i „Chrystusie narodów”. Nie ma w niej miejsca na wątpliwości, rozmowę i analizę niuansów. Wojna o pomnik Dunikowskiego ma charakter lokalny, ale jak w soczewce skupia się tu ogólnopolski spór o sens historii i cel jej przywoływania w przestrzeni publicznej. Czy robimy to w imię prawdy, edukacji i zaprowadzenia pokoju, czy dla wygrania wojny z przeciwnikiem politycznym. To zupełnie odmienne i rozłączne motywacje. Kandydatkę wsparła mec. Marta Kamińska, olsztyńska radna, działaczka KOD, która podkreśliła: – To my, mieszkańcy Olsztyna, powinniśmy decydować o naszej przestrzeni publicznej, co powinno się w niej znajdować, a co powinno zostać usunięte. Nie chcemy, żeby o tym decydował za nas prezes czy urzędnicy z partyjnego nadania. Bardzo cieszy mnie, że prezydent Olsztyna odwołał się od decyzji ministra kultury o usunięciu pomnika Dziedzictwa Narodowego i mam nadzieję, że wniesie skargę nadzwyczajną na dzisiejszy wyrok do NSA. Taki ma istotnie zamiar, o czym powiadomiła nas rzeczniczka prasowa ratusza. Do czasu rozstrzygnięcia skargi przez NSA obowiązuje postanowienie WSA z lipca br. o wstrzymaniu decyzji wojewody oraz ministra Glińskiego dotyczącej obowiązku usunięcia pomnika. Bożena Przyłuska ma nadzieję, że wyższa instancja rozstrzygnie skargę po myśli większości mieszkańców Olsztyna, którzy przyzwyczaili się do obecności monumentu w środku miasta. Kandydatce Lewicy do Sejmu, która w programie wyborczym ma hasło rozdziału Kościoła od państwa, podoba się też „Projekt dla pokoju” autorstwa prof. Roberta Traby, o czym pisaliśmy w artykule „Walka o pomnik dłuta Dunikowskiego” (PRZEGLĄD z 24.07.2023). Pomysł profesora polega na stworzeniu swoistego muzeum pod chmurką, ukazującego tragiczną nieraz historię miasta i regionu, w tym skutki totalitaryzmu hitlerowskiego i stalinowskiego. Jeśli pomnik przetrwa burzę, jest szansa na realizację projektu, jeśli nie – pozostanie rozczarowanie, że tej szansy nie wykorzystano. Warto dodać, że sam prof. Traba musiał wyjechać za granicę i nie był obecny na wspomnianej konferencji pod urzędem wojewódzkim (po drugiej stronie ulicy stoi sporny pomnik), ale w jego imieniu przybyła siostra Renée Traba. Poparcie dla zachowania monumentu wygłosiła także

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2023, 38/2023

Kategorie: Kraj