Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Zaprzyjaźniony pracownik MSZ,  gdy go zapytaliśmy, co się u niego dzieje, odparł przekornie: „Zajrzyjcie, panowie, na stronę internetową, zobaczycie, jaka to jest dzisiaj dyplomacja”.
Zajrzeliśmy więc. W piątek, 14 października, w dziale „Aktualności” takie informacje były na czele:
Minister spraw zagranicznych Niemiec z wizytą w Polsce.
„Polska dla wszystkich” – ogólnopolska akcja pod patronatem Ministra Radosława Sikorskiego.
Sekretarz Stanu w MSZ wręczył polską nagrodę Bernardowi Kouchnerowi.
Konkurs na projekt kartki świątecznej.
Oświadczenie MSZ w sprawie wyroku skazującego na Julię Tymoszenko.
Takimi sprawami żyje polska dyplomacja w czasie polskiej prezydencji. Oświadczeniami, nagrodami i konkursami. Oto klub towarzyski.
Nawiasem mówiąc, prezydencja jest dla urzędników MSZ wspaniałą sprawą, bo to znakomite alibi dla markowania pracy. Zawsze bowiem można mówić, gdy coś się zawaliło: „Tę sprawę musieliśmy przełożyć ze względu na dodatkowe obowiązki wynikające z prezydencji”. A przecież nawet najmniej zorientowani widzą, że ten czas wielkiej wartości dla polskiej polityki zagranicznej nie ma – bo i ranga prezydencji już nie ta co przed Lizboną, i Europa żyje kryzysem, więc do innych spraw nie ma głowy.
Było jeszcze jedno wydarzenie, które urzędnicy mile wspominają – wybory. Minister Sikorski bardzo był w nie zaangażowany, mniej zatem zajmował się MSZ. Dzięki temu czas w polskiej dyplomacji płynął spokojniej.
I rotacja była jakaś leniwa. W zasadzie wybijał się jeden temat – kto pojedzie na ambasadora do Waszyngtonu. Tu trwają zawirowania. Były szef MON Bogdan Klich został senatorem, więc będzie mniej chętny do wyjazdu. Na ambasadora do Waszyngtonu typowany był też Bogusław Winid, do niedawna szef naszego przedstawicielstwa przy NATO. Ale z niego też zrezygnowano z powodów, jak mówią, archiwalnych.
I może to dobrze, bo wysyłanie do USA ludzi związanych ze sprawami wojskowymi pokazuje mało ciekawą monokulturę we wzajemnych stosunkach. Może pora na kogoś o innej specjalności? Przedstawiciela badań naukowych?
Tak sobie można pogwarzyć, zwłaszcza że czas miłych pogawędek w MSZ się kończy. Bo skończyły się wybory i kończy prezydencja.
I przychodzi czas nowych wiceministrów. Takich, którzy potrafiliby zastąpić Grażynę Bernatowicz i Jacka Najdera. Czy uda się ministrowi Sikorskiemu znaleźć odpowiednich? Patrząc na nominację Jerzego Pomianowskiego – szczerze wątpimy.
A to wielka szkoda, bo inni wiceministrowie raczej nie tworzą wartości dodanej. Swego czasu np. wielkie nadzieje wiązano z Krzysztofem Stanowskim, który przyszedł do MSZ z Ministerstwa Edukacji. Stanowski był niedawno w Birmie, choć nie zajmuje się Azją. Był, wrócił i powiedział mniej więcej tak, że odbył rozmowę z wiceministrem spraw zagranicznych Birmy i po tej rozmowie junta zwolniła więźniów politycznych.
Mój ty Boże! Polsko, czy wiesz, jaki masz talent!? Pojechał wiceminister do Birmy. Z Polski. I jak on powiedział – to junta zadrżała i ustąpiła.
Bardzo ciekawe, dokąd Krzysztof Stanowski uda się w kolejną podróż…
Attaché

Wydanie: 42/2011

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy