Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Po tym, jak sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych zaakceptowała kandydatury Hanny Suchockiej, Stefana Mellera i Radka Sikorskiego na stanowiska ambasadorów w Watykanie, Moskwie i Brukseli, media zaczęły wreszcie głośno mówić o Wielkiej Ucieczce, która obecnie trwa w MSZ. Nie dotyczy ona jedynie stanowisk ambasadorów. Trwają masowe wyjazdy ludzi z zewnątrz – z Kancelarii Premiera, z ministerstw, spoza Warszawy – na niższe stanowiska. Najbardziej burzy to stażystów i młodych urzędników, którzy dostali się do MSZ „normalną” drogą. Oni najgłośniej narzekają, że ci z zewnątrz blokują im szansę na jakikolwiek wyjazd…
Ale o tym jest ciszej, dziennikarze mówią o ambasadorskiej wymianie, która ogarnąć ma ponad 40 placówek. Przy okazji, w „Faktach” telewizji TVN podano, że rychła wymiana nastąpi również na stanowisku ambasadora na Ukrainie. Ha! Albo był to efekt niekompetencji dziennikarza, albo jedyna rzeczywista nowość. Obecny ambasador w Kijowie, Marek Ziółkowski, urzęduje od dwóch miesięcy, więc jego odwołanie do kraju byłoby sensacją. Ale czy tak dużą?
Pisaliśmy już o tym – Ziółkowski pojechał na Ukrainę na siłę, przy słabo skrywanej niechęci gospodarzy. Więc z wielkim trudem zdobywa kontakty. A że jest człowiekiem energicznym, wyszukuje sobie inne zajęcia – remontuje ambasadę, sam wchodzi na jej dach, sprawdzając, czy dach nie przecieka, albo szuka sobie rezydencji. Wreszcie ją znalazł, bardzo elegancką, z własnym ujęciem wody, za 5 tys. dolarów miesięcznie.
Po tych męczących zabiegach ambasador poprosił o urlop. I go dostał, ale i tak jest niezadowolony. A to dlatego, że będzie go musiał przerwać, bo do Kijowa na uroczystości dziesięciolecia niepodległości Ukrainy wybiera się prezydent Kwaśniewski.
Między szukaniem rezydencji a wyjazdem na urlop ambasador kompletuje sobie ekipę, ściągając do Kijowa swoich ludzi na stanowiska nie niższe niż radców ambasady. Ale są to ludzie z zewnątrz, spoza MSZ. Więc tworzy się sytuacja, w której nasza placówka w Kijowie staje się wyizolowanym tworem. Jej szef nie jest lubiany przez Ukraińców. Jego zastępca – wyrzucony przez Rosjan z Moskwy podczas zapoczątkowanej przez ministra Pałubickiego „wymiany agentów” – traktowany jest przez gospodarzy z najwyższą rezerwą. Kolejni rangą dyplomaci również traktowani są jak obcy, bo nikt w Kijowie ich wcześniej nie znał. Czy taka ambasada może skutecznie wypełniać swoje zadania (a dotyczą one również spraw NATO)?
Jakby tego było mało, do Kijowa, na stanowisko Konsula Generalnego wyjechać ma kolejna nie znająca Ukrainy osoba. To Wiesław Walkiewicz, w latach 1993-97 ambasador RP w Chorwacji. Po powrocie z Zagrzebia Walkiewicz nie dostał pracy w MSZ. Ale za to teraz dostał propozycję wyjazdu do Kijowa. Rozważał ją mniej więcej dwa tygodnie. Martwił go bowiem fakt, że nie będzie miał swojej rezydencji, do czego podobno już się przyzwyczaił. Mniej martwił go za to fakt, że nie zna ukraińskiego. I że nie zna się na pracy konsularnej. Ostatecznie propozycję przyjął.
Łaskawca.

Wydanie: 31/2001

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy