Nowa rola Terminatora

Nowa rola Terminatora

Arnold Schwarzenegger, nowy gubernator Kalifornii, będzie musiał pokazać, że dysponuje nie tylko muskułami

Spełniło się amerykańskie marzenie. Imigrant zza oceanu, którego nazwiska mieszkańcy USA nie potrafią poprawnie wymówić, zdobył fotel gubernatora najbogatszego ze stanów.
Arnold Schwarzenegger

zwyciężył w imponującym stylu.

Na szczyty wyniosła go populistyczna rebelia gniewnych Kalifornijczyków, zatroskanych o swój obecnie podupadający raj. Aż 55% obywateli opowiedziało się w referendum odwoławczym za „wysłaniem na pustynię”, jak ujął to dziennik „Los Angeles Times”, dotychczasowego gubernatora, demokraty Graya Davisa. 11 miesięcy wcześniej wybrano go ponownie na ten urząd, szybko jednak rozsierdził wyborców, gdy okazało się, że przed elekcją zataił rozmiary finansowej katastrofy. W 100-miliardowym budżecie Słonecznego Stanu straszy dziura przekraczająca 38 mld dol. Gray Davis ponosi częściową odpowiedzialność za taki stan rzeczy, bo kiedy skończyły się czasy prosperity i bajecznych zysków na giełdzie, nie ograniczył wydatków. Potem w geście rozpaczy trzykrotnie podwyższył podatek samochodowy. Kochający auta obywatele Kalifornii postanowili pozbyć się gubernatora. Kapitalną częścią systemu politycznego stanu są plebiscyty i tym podobne elementy demokracji bezpośredniej. 7 października w referendum odwoławczym kompetentny, ale pechowy i mający charyzmę suszonego dorsza Davis był skazany na przegraną. Kalifornijczycy poszukiwali na jego miejsce męża opatrznościowego, „silnego człowieka”. Znaleźli „mesjasza z Austrii”, syna policjanta ze Styrii, który dzięki talentowi, niewyobrażalnej ambicji, wytrwałości i katorżniczej pracy został najlepszym kulturystą świata, potem gwiazdorem hollywoodzkich filmów akcji, zgromadził wielomilionowy majątek, wżenił się w rodzinę Kennedych, jeden z najznakomitszych klanów Ameryki, a w końcu postanowił sięgnąć po polityczne laury. Podczas kampanii wyborczej 56-letni „Ahnold” (jak jego imię wymawiają Amerykanie) unikał dyskusji o szczegółach. Nie udzielał długich wywiadów, z reporterami wpływowego „New York Timesa” rozmawiał zaledwie osiem minut. Żaden kandydat na prezydenta USA nie mógłby sobie na taką nonszalancję pozwolić. Schwarzenegger szermował krótkimi, dobitnymi wypowiedziami w filmowym stylu. Zapowiadał obniżenie deficytu, sprowadzenie do Kalifornii inwestorów i obronę interesów prostych ludzi przed knowaniami cynicznych politykierów. Wyborcy był zachwyceni.

Schwarzeneggera poparli Republikanie,

bo jest jednym z nich, ale także wielu Demokratów, gdyż Terminator uchodzi wprawdzie za konserwatystę w sprawach finansowych, ale w takich kwestiach jak aborcja czy prawa homoseksualistów głosi liberalne poglądy. Pod sztandary Arnolda pospieszyli Latynosi, pragnący zwycięstwa imigranta, oraz rzesze miłośników filmów akcji. Przeciwnicy wytoczyli przeciw niemu najcięższe działa – Arnie jakoby molestował seksualnie młode kobiety i chwalił kunszt oratorski Hitlera. Ale te działa wypaliły zbyt późno. Nic nie mogło odebrać „austriackiemu mesjaszowi” zwycięstwa.
Komentatorzy przewidują, że niemający doświadczenia politycznego Schwarzenegger będzie musiał teraz pokazać, że dysponuje nie tylko potężnymi muskułami i ciętym językiem. Czy zdoła rozwiązać skomplikowane problemy Słonecznego Stanu, w którym nawet słynny most Golden Gate w San Francisco sypie się, gdyż brakuje środków na remont? „New York Times” podkreśla, że nie będzie miał większych możliwości działania niż Davis. Jeśli, tak jak obiecał, nie podwyższy podatków, w jaki sposób zrównoważy budżet? Jak poradzi sobie z parlamentem stanowym, w którym większość stanowią Demokraci? Niektórzy twierdzą już, że Schwarzenegger, który

na planie filmowym zbawiał świat,

nie zdoła ocalić Kalifornii i odejdzie w niesławie.
Tak jednak nie musi się stać. Wielu Kalifornijczyków nie oczekuje po nowym gubernatorze cudów, lecz tylko tego, aby polityka w Sacramento stała się bardziej transparentna, a także – weselsza. Terminator jest zaś człowiekiem niezwykle inteligentnym, o czym świadczy jego niewiarygodna wprost życiowa kariera. Już zapowiedział posunięcie równie genialne co proste – oto zwróci się o pomoc finansową do prezydenta Busha. Kasa federalna świeci wprawdzie pustkami, ale takiej prośbie gubernatora Republikanina prezydent nie odmówi. Rządy Terminatora w Sacramento mogą okazać się jego kolejnym sukcesem.
Zapewne Schwarzenegger ograniczy się do spektakularnych wystąpień i podejmowania najważniejszych decyzji, zaś rozwiązywanie codziennych problemów zostawi sztabowi wybitnych doradców, których zgromadził (są to m.in. były sekretarz stanu George Schulz oraz miliarder i „guru kapitalizmu”, Warren Buffett). Tak postępował prezydent Ronald Reagan, wcześniej również aktor, potem gubernator Kalifornii. Reagan, co przyznają nawet krytycy jego konserwatywnej polityki, okazał się niezwykle skutecznym przywódcą. W myśl obowiązującego prawa Arnold Schwarzenegger, jako urodzony poza granicami USA, nie może startować w wyścigu do Białego Domu. W lipcu jego przyjaciel, senator Orrin Hatch, wniósł jednak projekt poprawki do konstytucji, umożliwiającej kandydowanie na prezydenta osobom będących przez co najmniej 20 lat obywatelami USA. Terminator uzyskał amerykański paszport w 1984 r. Jeśli poprawka zostanie przyjęta, kulturysta ze Styrii, hollywoodzki gwiazdor i gubernator Słonecznego Stanu może wprowadzi się kiedyś do Białego Domu.

 

 

Wydanie: 42/2003

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy