Nowy Jasiński, czyli z kadrowego jajcarz

Nowy Jasiński, czyli z kadrowego jajcarz

Z Wojciecha Jasińskiego, który ku utrapieniu gospodarki został przez Jarosława Kaczyńskiego wywianowany posadą ministra skarbu, żartowano, że nie tylko wygląda jak siedem nieszczęść, ale też przysparza kłopotów. Robiono sobie z niego jaja, boć przecież ten bezbarwny aparatczyk z wielkim trudem klecił słowa, by wydać z siebie jakiś banalny komunikat. Mowny to on nie był. Ale dla PiS bardzo łowny. Nie bez powodu nazywano go kadrowym braci K. I kto by pomyślał, że w głębi duszy Jasiński to jajcarz i żartowniś. Nawet nas rozśmieszył do łez, gdy na łamach „Polski” opowiadał, że jako minister skarbu nie obsadzał członkami PiS zarządów i rad nadzorczych spółek skarbu państwa. To zabawne usłyszeć coś takiego z ust faceta, który w dwa lata wygolił setki zakładów z fachowców, wprowadzając tam ludzi PiS. I choć w to trudno uwierzyć, byli to ludzie jeszcze gorsi od niego.

Wydanie: 33/2009

Kategorie: Przebłyski
Tagi: Przegląd

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy