Obrońcy życia mafii

Obrońcy życia mafii

Z gadziej perspektywy

Oświecony, nowoczesny i liberalny tygodnik „Wprost” skrzywił się na wieść o inicjatywie senatorów SLD-UP, nowelizującej „ustawę antyaborcyjną”. Liberalizującej jej zapisy, dopuszczającej dokonywanie aborcji także ze względów społecznych. Oto kolejny przykład ortodoksji SLD-owskiej, sugerował nieortodoksyjny tygodnik.
Gdyby redaktorzy nowoczesnego, sytuującego się na górnej półce, eleganckiego tygodnika czytali czasami pisma uznawane za brukowe, na przykład wielce popularny „Super Express”, zapewne dowiedzieliby się, że istniejące już podziemie aborcyjne starają się przejąć grupy mafijne.
Żyjemy w kraju powszechnej obłudy. Opiniotwórczego środowiska nie porusza wiadomość, że sprawa „spontaniczności” arcybiskupa Paetza znana była odpowiednim władzom kościelnym od dwóch lat przynajmniej. Władze skupiały swe działania głównie na tuszowaniu informacji o arcybiskupiej „spontaniczności”. Podobnie jest z podziemiem aborcyjnym.
Entuzjaści obowiązującej ustawy pieją hymny wskazujące na jej dobroczynne działania. Przecież liczba oficjalnych zabiegów usuwania ciąży w naszym kraju spadła prawie do zera. O tym, że można w każdej chwili każdą ciążę w naszym kraju usunąć, też zainteresowani wiedzą. Wystarczy przecież przejrzeć ogłoszenia w popularnych gazetach. To, co u abp. Paetza zwie się „spontanicznością”, tam odpowiednio nazywa się np. „wywoływaniem miesiączki”. Wystarczy tylko znaleźć odpowiedni telefon, oczywiście komórkowy, na „wywoływanie” się umówić i za odpowiednią opłatą problem odwołać.
I tak to – na zasadzie Panu Bogu świetlaną ustawę, a diabełkowi szmalcowy ogarek – jakoś sobie funkcjonowało. Ale obłudną symbiozę wartości chrześcijańskich z nieopodatkowanymi zarobkami podziemnych ginekologów przerwali panowie z grup towarzyskich zwanych we Włoszech mafią.
„Przestępcy znaleźli nowe źródło dochodów. Mafia wyciąga pieniądze z aborcyjnego podziemia”, informuje „Super Express” oficer Centralnego Biura Śledczego. Myliłby się ktoś sądzący, że oto mafia zarobione na handlu amfetaminą czy przemycie spirytusu pieniądze inwestuje w eleganckie, dyskretnie ukryte gabinety ginekologiczne. Mafiosi nie bawią się w zabiegi. Proponują zdesperowanym klientkom tabletki wczesnoporonne. Nawet kiedy dojść może do późnego poronienia. Podstawiony przez mafię „lekarz” już nie męczy się zabiegiem. Podaje tabletki, udziela krótkiej instrukcji ich obsługi, a asystujący mu zamiast pielęgniarki bysiowaty ochroniarz egzekwuje pobór kasy. W razie komplikacji pacjentka trafia do lekarza po raz drugi. Co zwiększa jedynie jego honorarium. Okazuje się, że na przemycie zakazanych tabletek jest „większe przebicie” niż na anabolikach. No a policja nie ściga przemytników i dilerów tabletek wczesnoporonnych tak intensywnie jak np. amfetaminy. Chociaż czasem jedna, dwie takie tabletki są bardziej szkodliwe niż dwie działki amfy.
Obrońcy obecnej ustawy przestrzegają przed jej liberalizacją. Bo to doprowadzi do gniewu hierarchów polskiego Kościoła katolickiego, którzy sobie tę ustawę szczególnie ukochali. Niech już lepiej zostanie tak, jak jest. Kto musi sobie „wywołać miesiączkę”, to sobie wywoła, szepczą obłudnie. Co prawda, łatwiej jest wywołać zamożnym pannom, których akurat liberalizacja ze względów społecznych nie dotyczy, ale przecież nie o dobro społeczeństwa w tej ustawie chodziło.
Teraz jednak problem nie kończy się tylko na obłudzie. Tak zwani obrońcy życia, czyli przeciwnicy liberalizacji ustawy, stają się paradoksalnie obrońcami dostatniego życia mafii. Cóż z tego, że mają dobre intencje, skoro nimi piekło jest podobno wybrukowane?

 

 

Wydanie: 14/2002

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy