Wagonowa miłość

Wagonowa miłość

Na przewozach towarowych robi się takie interesy, że nawet świętego można skorumpować

Ujawnijmy wreszcie prawdziwą sympatię prokuratora generalnego. Nie, nie chodzi tu bynajmniej o efektowną Patrycję Kotecką, trzęsącą telewizją publiczną i kiedyś tworzącą ponoć parę z ministrem prokuratorem generalnym Zbigniewem Ziobrą (mówił, że działała na niego kojąco, ciekawe, czy na dowód tego nagrał stosowne sceny). W tym przypadku sympatie prokuratora generalnego są bardziej przyziemne albo, by lepiej rzec, przytorowe.
Chodzi bowiem o spółkę przewozową PKP Cargo, którą Prokuratura Generalna otacza szczególną opieką. Zwykle prokurator generalny ściga tych, którzy łamią prawo. Tym razem występuje w absolutnie nietypowej dla siebie roli – obrońcy firmy łamiącej prawo. Nic więc dziwnego, że nie jest to działalność, którą prokurator generalny chciałby się szczególnie chlubić…

Po uważaniu

PKP Cargo prawo – a konkretnie przepisy antymonopolowe – łamią nie od dziś. Jest to bowiem potężna spółka, która w zależności od rodzaju ładunków przewozi od 70 do 90% wszystkich towarów w Polsce. I nadużywa swej dominującej pozycji, za co nieraz już była karana przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
W czerwcu 2004 r. – kara 40 mln zł. W grudniu 2004 r. – 20 mln zł. W grudniu 2005 r. – 10 mln zł. Za co? W uzasadnieniach tych decyzji powtarzają się zwroty mówiące, iż spółka PKP Cargo „stosowała praktyki ograniczające konkurencję na krajowym rynku kolejowych przewozów towarowych, polegające na zawarciu porozumienia, którego celem było ograniczanie dostępu do rynku usług spedycyjnych lub wyeliminowanie z tego rynku przedsiębiorców nieobjętych porozumieniem”; „przyznawała w ramach umów wieloletnich, zróżnicowane upusty na przewóz węgla kamiennego kontrahentom o podobnej wartości obrotów i wielkości masy przewożonych towarów”; „zastrzegała w treści zawieranej umowy wieloletniej, że nie będzie realizować na rzecz kontrahenta przewozów do wymienionych stacji oraz odbiorców”.
Mówiąc po ludzku, chodzi o to, że PKP Cargo jako monopolista nie stosowały wobec swych kontrahentów – firm spedycyjnych zlecających przewozy – zasady równego traktowania. Przeciwnie, jednych traktowały lepiej, drugich gorzej. Zawierając umowy wieloletnie – a są to umowy, w ramach których przysługują największe obniżki taryf – wymuszały rozmaite ustępstwa. Albo nie wymuszały, jeśli chodziło o firmę cieszącą się z jakichś powodów szczególną życzliwością szefów PKP Cargo.

Życzliwość kosztuje

Kontrahenci, do których spółka PKP Cargo podchodziła mniej życzliwie, musieli np. obiecywać, że jeśli nie dostarczą do przewozu takiej ilości towaru, do jakiej się zobowiązali, zapłacą karę. Musieli się godzić na to, że PKP Cargo nie będą dostarczać ich towarów do stacji, które im nie pasują. Nie mogli sami wozić żadnych swych towarów, jeśli zawarli już umowę z PKP Cargo. Nie mogli zlecać przewozów swoich towarów innym firmom niż PKP Cargo, spółka ta musiała mieć wyłączność. Słowem, monopol i naruszanie zasad gospodarki rynkowej w najczystszej postaci.
Najważniejsze było zaś nieuzasadnione różnicowanie wysokości obniżek w taryfach przewozowych. Jedne firmy dostawały więc np. 3% upustu – inne 18%. Jedne 25% – inne nawet 70%. W towarach masowych koszt przewozu stanowi nawet 40% ceny. Nie trzeba wyjaśniać, jak wielkie znaczenie dla każdej firmy ma możliwość stosowania niższych cen. Ten, od kogo to zależy, może liczyć na wiele od tych, którym na tym zależy…

Nam karać nie kazano

Przyznawanie upustów przez PKP Cargo było i nadal jest, delikatnie mówiąc, wyjątkowo nieprzejrzyste. UOKiK wymierzył wprawdzie spółce niemałe kary, ale żadna nie została jeszcze zapłacona. W działalności PKP Cargo niewiele zaś się zmieniło. Potwierdza to wyrok Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, funkcjonującego w ramach stołecznego sądu okręgowego, wydany 12 lipca br. Sąd, zdając sobie sprawę z tego, że decyzje UOKiK nakazujące spółce PKP Cargo zaniechanie działań sprzecznych z prawem są mało skuteczne, nadał im rygor natychmiastowej wykonalności.
W tym roku PKP Cargo znowu zostały ukarane przez UOKiK. 27 lipca prezes urzędu wydał decyzję stwierdzającą stosowanie przez spółkę praktyk monopolistycznych. Kara miała jednak wymiar tylko moralny, nie finansowy, a to właśnie z powodu rewolucji moralnej trwającej w naszym kraju od dwóch lat. Jednym z jej wymiarów jest obsadzenie wszystkich stanowisk nowymi, wiernymi ludźmi i wielka pobłażliwość dla członków własnej ekipy. W kwietniu tego roku premier Kaczyński powierzył fotel prezesa UOKiK Markowi Niechciałowi, który wcześniej był jednym z wicedyrektorów w jego kancelarii. Do PKP Cargo wprowadzono PiS-owską ekipę już znacznie wcześniej, bo pod koniec 2005 r. A PiS-owski prezes UOKiK nie będzie przecież karał grubymi milionami PiS-owskiej spółki państwowej, byłoby to niemoralne.
Pozostały jednak jeszcze kary wymierzone wcześniej, przez prezesa UOKiK z poprzedniego rozdania. Wprawdzie Cezary Banasiński został mianowany na swoje stanowisko za prawicowych rządów premiera Buzka, ale kierował urzędem przez całe cztery lata władzy SLD, więc oczywiście musiał zostać odstrzelony. Kary przez niego wymierzone nie powinny zaś ciążyć na spółce, „odzyskanej” już przez PiS. Byłoby to przecież niemoralne w dwójnasób.

W imieniu rewolucji moralnej

Problem w tym, że sądy, jeszcze nie całkiem „odzyskane” przez PiS, uznały, że naruszanie prawa przez PKP Cargo było niewątpliwe. Odrzuciły więc wszelkie odwołania władz spółki. Od czego jednak prokurator generalny?
W tym roku prokurator generalny wniósł więc sprzeciw wobec najstarszej decyzji UOKiK, tej z czerwca 2004 r., wymierzającej karę 40 mln zł. Zrobił to zastępca prokuratora generalnego, Przemysław Piątek, działając z upoważnienia, a więc za wiedzą ministra-prokuratora generalnego, Zbigniewa Ziobry. Decyzję szefa UOKiK oprotestowano przy użyciu standardowych zarzutów. Prokurator stwierdził, że prezes urzędu rażąco naruszył prawo, działał niedbale, nie wyjaśnił stanu faktycznego itd. Brzmi to ostro, ale ten, kto podniesie rękę na urzędy i spółki PiS-owskiej władzy, musi wiedzieć, że dla dobra partii ręka ta będzie mu odjęta…
Wykonanie decyzji UOKiK zostało oczywiście wstrzymane, PKP Cargo nie będą musiały płacić tych 40 mln. Należy się spodziewać, że w najbliższym czasie prokurator generalny wystąpi także przeciw następnym karom nałożonym na tę spółkę.

Wszystko dla swoich

To pierwszy przypadek w 18-letniej historii Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta (i Urzędu Antymonopolowego), by prokuratura uderzała w wydane przezeń decyzje. I to przypadek tym bardziej drastyczny, że prokurator generalny nie występuje w obronie tych, których prawa naruszono. On występuje przeciw nim. Można powiedzieć, że broni nie ofiary, lecz sprawcy. Działa na rzecz spółki ewidentnie łamiącej prawo. Nie można nie zapytać dlaczego. I czy rzeczywiście prokuratorowi generalnemu chodzi tylko o działania na korzyść własnego układu politycznego.
Wszystko to jest smutne i przykre, wygląda na wspieranie niewyjaśnionych powiązań pomiędzy firmami i działań mogących mieć podłoże korupcyjne. Ale cóż, rewolucja moralna wprowadzana w Polsce przez PiS rządzi się własnymi prawami.

 

Wydanie: 42/2007

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy