W najnowszym (47/2016) numerze Przeglądu polecamy

W najnowszym (47/2016) numerze Przeglądu polecamy

Najnowszy numer PRZEGLĄDU w sprzedaży od poniedziałku, a w nim:

TEMAT Z OKŁADKI
Minister chaosu
W sobotę nauczyciele, samorządowcy i rodzice wyszli na ulicę, by protestować przeciwko wprowadzanej przez rząd PiS reformie oświaty, likwidującej gimnazja. Politycy są głusi na argumenty ekspertów: pedagogów, psychologów, nauczycieli. Zwolennicy reform ciągle mówią, co zostanie zrobione, tylko nikt nie wie, po co. – Przeniesienie młodzieży do podstawówek przyspieszy przenoszenie patologii na młodsze roczniki – ostrzega Marek Pleśniar z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty, który ma za sobą doświadczenie dyrektora szkoły. – Szkoła podstawowa stała się szkołą bezpieczną. Stało się tak między innymi dzięki utworzeniu gimnazjów. A teraz ktoś postanowił to wszystko cofnąć. W imię politycznych celów trzeba wyrzucić to wszystko do kosza i powiedzieć tysiącom dyrektorów i nauczycieli: koniec i bomba, kto pracował, ten trąba. Nikt nie wmówi mi, że przy takiej reorganizacji nie będzie zwolnień – dodaje Pleśniar. – Działanie rządzących, które doprowadzi do zwolnienia 40 tys. nauczycieli, jest niszczeniem własnych elit. Wszystko, co złe w naszej historii, zaczynało się od ataku na nauczycieli.

WYWIAD
Selfie z Petru nie jest dobrym pomysłem
– Jesteśmy w środku populistycznej fali, która niesie zagrożenie autorytarnym kapitalizmem – mówi dr Gavin Rae, socjolog z Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie, Brytyjczyk z polskim paszportem. – Głównym motywem głosowania za Brexitem był – podobnie jak w przypadku wyborów prezydenckich w USA – protest przeciwko elitom. Ludzie mają dość, uważają, że syty, skorumpowany i bardzo z siebie zadowolony establishment nic dla nich nie zrobił. Rząd brytyjski przed rozszerzeniem Unii twierdził, że z Polski do pracy przyjedzie 13 tys. osób. Władze były kompletnie nieprzygotowane na napływ tak wielkiej fali imigrantów.
Oceniając sytuację w Polsce, zauważa: – KOD powinien pójść do zwykłych ludzi, ale jego działaczom nie przyjdzie nawet do głowy, że można rozmawiać z tymi, którzy głosowali na PiS. Uważają, że skoro walczą o demokrację, to ludzie sami powinni przyjść do nich. A dlaczego? Co oni oferują? Jeśli ktoś ma wybór między 500 Plus a Trybunałem Konstytucyjnym, to łatwo się domyślić, jaką decyzję podejmie. Ludzie do dziś pamiętają, że po 1989 r. inteligencja załatwiła swoje sprawy i odwróciła się plecami od robotników ze zlikwidowanych fabryk.

Niebezpieczne kłamstwa
– Współpraca organizacji pozarządowych z administracją publiczną jest regulowana ustawowo. Każdy samorząd ma obowiązek tworzenia programu takiej współpracy i jego corocznej realizacji. Jeśli realizacja ta polega na współpracy finansowej, to tu też są jasne regulacje. Natomiast obraz przedstawiony ostatnio w mediach publicznych zdaje się sugerować, że mamy w Polsce do czynienia z transferem ogromnych kwot poza jakąkolwiek kontrolą. To jest niebezpieczne kłamstwo i manipulacja. Podawane w „Wiadomościach” rewelacje na temat NGO miały wywołać sensację. Sugerowano w nich niejasne czy nielegalne relacje między pracownikami organizacji a przedstawicielami innych instytucji, które miałyby się przekładać na faworyzowanie organizacji przez polityków PO – mówi dr Anna Radiukiewicz, socjolożka z Instytutu Studiów Politycznych PAN. – Nagonka mediów publicznych na NGO jest prognozą dużo szerzej zakrojonej zmiany.

O polityce polskiej
– Rządzący raczej nie myślą o wyjściu z Unii. Byłaby to głupota z ich strony. Ale przecież głupota nie zna granic… – mówi prof. Adam Gierek, poseł do Parlamentu Europejskiego. – Dzisiaj w Polsce mamy zwycięską opcję polityczną – PiS, gdyż zyskało 37% głosów, ale w wyborach wzięło udział jedynie nieco ponad 50% populacji z prawem głosu. Ta ilość otrzymanych głosów oznacza formalnie niespełna 20-procentowe poparcie Polaków dla partii rządzącej. A skoro tak, to strona zwycięska winna szczególnie poważnie brać pod uwagę głos opozycji przy podejmowaniu decyzji. Myślę, że udział w wyborach powinien być obowiązkowy. To świadczy o kulturze politycznej społeczeństwa, a duża frekwencja daje wygranym prawdziwy mandat reprezentowania całego społeczeństwa.

Strony: 1 2 3 4

Wydanie: 47/2016

Kategorie: Kraj

Komentarze

  1. Kruk
    Kruk 26 listopada, 2016, 09:58

    „Myślę, że udział w wyborach powinien być obowiązkowy. Tak jest np. w Belgii. Udział w wyborach świadczy o kulturze politycznej społeczeństwa, a duża frekwencja daje wygranym prawdziwy mandat reprezentowania całego społeczeństwa.”
    Jest to dla mnie niepojęte. Jak zmuszanie ludzi do głosowania może świadczyć o kulturze politycznej społeczeństwa. Czy zmuszanie ludzi do zakupu produktu X świadczy o kulturze gospodarczej? A o czym świadczyłoby zmuszanie ludzi do chodzenia na randki?

    Czy wyniki przymusowego głosowania rzeczywiście odzwierciedlałyby poglądy społeczeństwa? A czy wyniki przymusowej pracy rzeczywiście odzwierciedlają pracowitość i wydajność pracownika?

    Pan profesor podaje Belgię jako przykład. Wikipedia informuje, że Belgia znajduje się tu w towarzystwie takich państw jak Australia, Liechtenstein, Luksemburg, Argentyna, Singapur, ale też Korea Północna, Egipt, Libia, Turcja. Może jednak obowiązkowe głosowanie nie jest skorelowane z poziomem kultury politycznej?

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy